Na koniec roku dolar będzie kosztował kilkanaście groszy powyżej 4 złotych

Po decyzji agencji Fitch, która wbrew prognozom nie obniżyła perspektywy ratingu Polski, złoty lekko się umocnił. Dolar natomiast po kilku dniach jest już niemal w tej samej cenie co przed decyzją. Amerykańska waluta ma duże szanse podrożeć do końca roku o kilkanaście groszy. Wartość euro z kolei zależeć będzie od rozstrzygnięć, które dziś są niewiadomą.

– Decyzja agencji Fitch w krótkim okresie na pewno będzie miała pozytywny wpływ na notowania złotego. Natomiast mówiąc już o średnim okresie, czyli do końca roku, czynnikami ryzyka dla złotego są, po pierwsze, czynniki zewnętrzne, i tutaj główny czynnik to jest kształt brexitu: to, jak szybko zostanie przeprowadzony i w jakiej formie, a także to, jak to wpłynie na notowania funta, euro i pośrednio na notowania złotego – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Andrzej Kiedrowicz, dyrektor operacyjny KOI Capital.

Oprócz ustalenia kwestii, na jakich warunkach Wielka Brytania opuści Unię Europejską, kolejnym zagranicznym czynnikiem jest kondycja włoskich banków. Gwałtownie straciły one na wartości po wyniku brytyjskiego referendum, a tzw. złe długi w nich zaciągnięte szacowane są na 360 mld euro, czyli niemal jedną piątą wszystkich kredytów.

– To może mieć z kolei negatywny wpływ na notowania euro i wtedy na pewno straci również złoty – może nie tak bardzo do euro, ale do dolara czy do franka szwajcarskiego. Oczywiście, jeżeli kłopoty włoskiego sektora bankowego rozwinęłyby się w najbliższych miesiącach – przewiduje Kiedrowicz.

Nad złotym wciąż wisi także niepewność związana z rozstrzygnięciem kwestii kredytów frankowych oraz obniżenia wieku emerytalnego. W tej ostatniej sprawie rząd pozytywnie zaopiniował czekający na przyjęcie od pół roku prezydencki projekt w najbardziej radykalnej wersji.

– Największym wewnętrznym czynnikiem ryzyka jest ustawa frankowa przygotowywana przez Kancelarię Prezydenta. Jeśli ta ustawa zostanie wprowadzona jeszcze w tym roku, to najważniejsze pytanie jest o to, w jakim kształcie – mówi dyrektor operacyjny KOI Capital. – Oczywiście pierwotne założenia, które były już przedstawione na początku tego roku doprowadziłyby do bankructwa kilku banków, więc to miałoby bardzo negatywny wpływ na sektor bankowy. W takim razie pozostaje pytanie, w jaki sposób te założenia przyszłej ustawy zostaną złagodzone ,i to będzie miało oczywiście wpływ na notowania złotego. 

Według oceny KNF wprowadzenie ustawy frankowej w pierwotnie proponowanym kształcie kosztowałoby sektor bankowy od 45 do 100 mld zł. Zdaniem Andrzeja Kiedrowicza wspomniane czynniki zaważą głównie na relacji złotego do euro. Dolar bowiem podrożeje ze względu na sytuację zarówno w Europie, jak i w USA.

– Najbardziej prawdopodobne jest to, że złoty pomimo różnych uwarunkowań straci do dolara amerykańskiego, gdyż ten będzie ogólnie wspierany, czy to przez sytuację związaną z brexitem, czy oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych, czyli podwyżkę stóp procentowych – przewiduje Kiedrowicz. – Dolar amerykański powinien się umocnić do głównych walut, a tym bardziej do złotego. W przypadku dolara widzę poziomy znacznie powyżej 4 zł, czyli w przedziale 4,10–4,20.

Koszt euro zależeć będzie natomiast od tego, który ze scenariuszy w przypadku wymienionych czynników ryzyka się ziści. Pozytywne rozwiązania będą sprzyjały umocnieniu złotego, gdyż fundamenty polskiej gospodarki – zdaniem ekspertów – wyglądają korzystnie.

– Planowany wzrost PKB powyżej 3,5 proc., niewielka deflacja, stopa bezrobocia na poziomie około 9 proc. – to wszystko wpływa dobrze na notowania złotego. W momencie niezrealizowania się negatywnych scenariuszy te czynniki mogą doprowadzić do umocnienia się złotego względem euro do poziomów między 4,20 zł a 4,30 zł – mówi ekspert – Jeśli czynniki ryzyka natomiast się zrealizują, to wydaje się, że pozostaniemy powyżej poziomu 4,40 zł, aczkolwiek nie przewiduję przebicia poziomu 4,50.

Polski Standard Płatności BLIK

Ponad 2 mln użytkowników liczy uruchomiony 14 miesięcy temu Polski Standard Płatności BLIK. Jego twórcy chcą za dwa lat było ich dwa razy więcej. Porozumienie sześciu konkurujących na co dzień banków umożliwiające błyskawiczne operacje bankowe na urządzeniach mobilnych okazało się ewenementem na skalę światową i ma szansę stać się polskim hitem eksportowym.

Bankowość mobilna rozwija się dzisiaj w bardzo szybkim tempie. Jest ono kilkukrotnie szybsze niż tempo rozwoju bankowości internetowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mirosław Skiba, członek zarządu nadzorujący Pion Bankowości Detalicznej w Banku Zachodnim WBK. – Bankowość mobilna idzie w parze z rozwojem m-commerce. Trudno sobie wyobrazić inną sytuację – bankowość mobilna jest bowiem przypieczętowaniem, zamknięciem transakcji w m-commerce.

Jak wynika z raportu mShopper 2.0, który na zlecenie Allegro i pod patronatem Izby Gospodarki Elektronicznej przygotowała firma Mobile Institute, już 37 proc. internautów robi zakupy mobilne, a spośród wszystkich klientów e-commerce ponad połowa kupuje na swoich smartfonach i tabletach. Również klienci banków stają się coraz bardziej mobilni. Dodatkowo oczekują dostępności do swojego konta 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę. Rozwój płatności mobilnych umożliwiają dziś zarówno producenci telefonów, jak i same banki.

W lutym 2015 roku sześć komercyjnych banków: Alior Bank, Bank Millennium, Bank Zachodni WBK, ING Bank Śląski, mBank oraz PKO Bank Polski zawiązało wspólne przedsięwzięcie pod nazwą Polski Standard Płatności BLIK. To system płatności mobilnych umożliwiający dokonanie płatności o każdej porze doby z dowolnego miejsca. Po roku funkcjonowania system oferował dostęp do 14,5 tys. bankomatów – zarówno należących do banków-sygnatariuszy, jak i sieci Euronet, z którą umowę podpisano w lipcu ubiegłego roku. W tym czasie klienci dokonali w systemie 2,5 mln transakcji.

BLIK jest doskonałym rozwiązaniem, które idzie w parze z rozwojem bankowości mobilnej i oczekiwaniami klienta. BLIK może być w internecie, w sklepie, również w m-commerce – mówi Skiba. – Na pewno przyczyni się do tego, że transakcji gotówkowych w przyszłości będziemy mieli mniej. Jest to doskonałe rozwiązanie dla mikropłatności.

Po roku funkcjonowania system BLIK dawał 1,6 mln (dziś jest ich już 2 mln) użytkowników dostęp do 130 tys. terminali płatniczych i możliwość płatności w 27 tys. sklepów internetowych bez konieczności przekierowywania na strony banków. Jest to rozwiązanie unikatowe w skali globalnej.

Polski Standard Płatności BLIK ma szansę stać się hitem eksportowym – przekonuje Tomasz Niewiedział, dyrektor Obszaru Bankowości Multikanałowej w Banku Zachodnim WBK, przewodniczący Rady Nadzorczej Polskiego Standardu Płatności. – Do tej pory, obserwując rynki zagraniczne, nie spotkałem równie kompleksowego rozwiązania. Miałem okazję rozmawiać o tym wielokrotnie na różnych konferencjach z kolegami z innych krajów. Niedawno koledzy z banków z Izraela, a także z Grupy Santander, która jest naszym właścicielem, pytali, jak nam się udało taki standard wprowadzić na rynek i również będą starali się działać w tym kierunku.

Niebawem PSP rozpocznie też wdrażanie systemu BLIK w porozumieniu z Krajową Izbą Rozliczeniową w niemal 500 jednostkach administracji publicznej w całej Polsce. Oznacza to, że klient będzie mógł uregulować swoje należności, posługując się wyłącznie smartfonem.

Prawdziwy wzrost liczby transakcji płatności mobilnej jest przed nami – zapowiada Niewiedział. – Nadal w internecie królują inne rozwiązania, np. pay-by-link lub przelewy czy płatność gotówką przy odbiorze. Jestem przekonany, że to się jednak kiedyś zmieni. W sklepach stacjonarnych karty to jest dominująca metoda płatności. Płatności mobilne stanowią dziś poniżej 1 proc., ale jestem przekonany, że ten wskaźnik będzie bardzo dynamicznie rosnąć.

W planach Polskiego Standardu Płatności jest podpisanie umowy z kolejnymi bankami: Crédit Agricole, Getin Noble Bankiem, Eurobankiem, NeoBankiem, BGŻ BNP Paribas i Idea Bankiem, co rozszerzy dostęp do systemu. Już dziś banki zrzeszone w PSP obejmują swoim zasięgiem 60 proc. klientów wszystkich instytucji finansowych w Polsce.

Jesteśmy prekursorem wielu rozwiązań w bankowości mobilnej, jednym z najszybciej rozwijających się w tym zakresie banków – podkreśla Mirosław Skiba. – W bankowości mobilnej za chwilę będziemy mogli klientowi zaoferować praktycznie całą ofertę, nie tylko transakcyjną, lecz także sprzedażową, którą oferujemy w tej chwili w bankowości internetowej. Już dzisiaj klient może nie tylko dokonać transakcji i sprawdzić stan rachunku, lecz także wziąć kredyt, doładować kartę czy założyć lokatę.

Polacy coraz częściej rezygnują z płacenia gotówką. Zyskują karty zbliżeniowe oraz płatności smartfonem

Polacy coraz chętniej korzystają z nowoczesnych form płatności. Płacenie zbliżeniowe kartą jest już na rynku standardem – taką możliwość oferuje 80 proc. kart i terminali płatniczych. Coraz powszechniejsze stają się także płatności zbliżeniowe telefonem – umożliwiają to zarówno producenci telefonów, jak i banki, które upraszczają swoje systemy mobilne. Płatności zbliżeniowe mają szansę stopniowo ograniczać dominację transakcji gotówkowych. Dziś po raz pierwszy w Polsce obchodzony jest Dzień bez Płatności Gotówką.

W Polsce płatności zbliżeniowe są już standardem na rynku, w innych krajach europejskich nie są jeszcze tak powszechne. To kwestia kilku lat, by dzięki staraniom organizacji płatniczych, banków i agentów rozliczeniowych takie płatności zostały docenione przez mieszkańców innych krajów. W Polsce, dzięki temu, że już ponad 80 proc. terminali akceptuje płatności zbliżeniowe, jesteśmy jednym z liderów światowych w tym zakresie – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Bartosz Zborowski, dyrektor Biura Projektów Strategicznych w Banku Pekao SA.

Raport netB@nk wskazuje, że w Polsce w III kwartale 2015 roku 80 proc. wszystkich kart (27,6 mln po wzroście o blisko 13 proc. rdr.) umożliwiało płatność zbliżeniową. Liczba terminali obsługujących takie transakcje wzrosła w ciągu roku o 100 tys. (o ponad 37 proc.), a ich udział rynku przekroczył 83 proc. Coraz częściej karty płatnicze są zastępowane przez smartfony.

W Banku Pekao traktujemy płatności mobilne jako bardziej nowoczesne karty płatnicze. Telefonem można płacić nie tylko w sklepach stacjonarnych, lecz także w internetowych, można przelewać pieniądze, wypłacać z bankomatu, w każdej chwili można sprawdzić saldo rachunku czy historię operacji. Wprawdzie klienci raczej stopniowo przechodzą od gotówki do kart, ale są również tacy, którzy się zaprzyjaźnili z kartami i stopniowo przechodzą do płatności mobilnych – podkreśla Zborowski.

Choć na rynku wciąż jeszcze przeważają transakcje gotówkowe (ok. 80 proc.), to większość Polaków przyznaje, że używa gotówki rzadziej niż jeszcze rok temu. 5 kwietnia po raz pierwszy w Polsce będzie obchodzony Dzień bez Płacenia Gotówką. To element ogólnoeuropejskiej kampanii pod patronatem Parlamentu Europejskiego. W UE udział płatności gotówkowych wynosi 60 proc.

Eksperci przyznają, że nowoczesne formy płatności mają szansę stopniowo ograniczać wysoki udział gotówki również na polskim rynku, ale muszą one być maksymalnie uproszczone, intuicyjne i bezpieczne.

Przez ostatnie lata obserwujemy istny wysyp różnych metod płacenia telefonem. Mieliśmy SMS-y, kody QR, kody sześciocyfrowe, karty przyklejane do telefonu, karty instalowane na SIM w telefonie czy płatności zbliżeniowe HCE. Nie było jednego standardu – podkreśla Zborowski. – Po ponad trzyletnich doświadczeniach z płatnościami mobilnymi PeoPay wiemy już, że metoda, która ma szansę stać się standardem, musi klientowi oferować wygodę, pewność, szybkość płacenia i być szeroko akceptowana nie tylko w Polsce, lecz także na świecie.

O upowszechnianie płatności mobilnych dbają zarówno producenci smartfonów, wyposażając je w moduły NFC (Near Field Communication), jak i banki, które wdrażają specjalne aplikacje. Bank Pekao SA jako pierwszy bank w Polsce udostępnił pod koniec 2014 roku płatności mobilne wykorzystujące technologię HCE.

Płatności zbliżeniowe HCE to metoda, która pozwala osobom ze smartfonami z modułem NFC płacić telefonem zbliżeniowo, tak jak kartą. HCE oznacza, że dane karty są przechowywane na serwerze w banku, co pozwala klientom, którzy pobiorą ze sklepu aplikację PeoPay i aktywują ją na swoim telefonie, od razu zacząć płacić zbliżeniowo – wyjaśnia dyrektor Biura Projektów Strategicznych w Banku Pekao S.A

Do tej pory płatności zbliżeniowe były dostępne dla użytkowników telefonów z systemem operacyjnym Android. Od lutego br. mogą z nich korzystać również użytkownicy Windows 10 Mobile. To pierwsze na świecie wdrożenie na ten system operacyjny.

– Po przeszło rocznych doświadczeniach i obserwacjach, jak klienci używają telefonów do płacenia, postanowiliśmy jeszcze bardziej uprościć sam proces płacenia. Teraz płatność wygląda już tak jak kartą zbliżeniową. Klient odblokowuje ekran telefonu, przykłada do terminala i płatność jest wykonana. Dodatkową nowością jest to, że pozwalamy teraz płacić zbliżeniowo także w sytuacjach, gdy telefon nie ma zasięgu do internetu lub transmisja danych w telefonie jest wyłączona – wyjaśnia Bartosz Zborowski.

W przypadku transakcji poniżej 50 zł, podobnie jak w przypadku płatności kartą, nie jest wymagana autoryzacja kodem ePIN na terminalu. PeoPay umożliwia także szybkie przelewy między użytkownikami aplikacji na numer telefonu i wypłaty z ponad 1700 bankomatów Banku Pekao SA.

PKO Bank Polski wprowadzi kredyty hipoteczne o stałej stopie oprocentowania. Klienci zyskają większą stabilność

Po wejściu w życie znowelizowanej ustawy o listach zastawnych największy polski bank zamierza wprowadzić w tym roku do oferty oparte na tym instrumencie kredyty hipoteczne o stałej stopie oprocentowania. PKO Bank Polski chce też usprawniać bankowość mobilną, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa, oraz inwestować w szkolenia personelu i modernizację placówek.

– Mam nadzieję, że w 2016 roku po raz pierwszy wyjdziemy z szeroką ofertą kredytów hipotecznych o stałej stopie. Wyemitujemy obligacje o stałej stopie, a następnie zaoferujemy kredyt hipoteczny o stałej stopie naszym klientom. Do tego służy nasz bank hipoteczny, który rozpoczął działalność w ubiegłym roku, na początku tego roku weszła w życie nowelizacja ustawy o listach zastawnych, czyli obligacjach zabezpieczonych, które mogą finansować akcję kredytową – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Zbigniew Jagiełło, prezes PKO Banku Polskiego.

Jak podkreśla Jagiełło taka oferta pozwoli na ustabilizowanie raty kredytu, co da możliwość zaplanowania wydatków klientom. W 2015 roku co czwarty kredyt hipoteczny na polskim rynku udzielany był właśnie przez PKO Bank Polski. Oznacza to kwotę około 10 mld zł.

Zysk netto banku w 2015 roku wyniósł 2,6 mld zł i chociaż był niższy od tego z 2014 roku o 19,8 proc., to należy pamiętać, że zysk netto całego sektora spadł o 27,6 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Oznacza to wzrost udziału PKO Banku Polskiego w rynku do 22 proc.

– W 2016 roku nadal chcemy być najlepszym bankiem na polskim rynku w zakresie dwóch podstawowych czynników. Po pierwsze, chcielibyśmy, żeby zysk netto za rok 2016 był tak jak w poprzednich latach najlepszy na polskim rynku, po drugie, chcemy pod względem wielkości aktywów PKO Banku Polskiego tak jak w poprzednich latach być numerem jeden na rynku i o to będziemy walczyć.

Na koniec grudnia aktywa PKO Banku Polskiego wynosiły prawie 267 mld zł. Od aktywów bank będzie musiał odprowadzić obowiązujący od lutego bieżącego roku podatek bankowy. Sam bank szacuje, że będzie to oznaczało w tym roku koszt rzędu 812 mln zł.

– Te decyzje są od nas niezależne i musimy je antycypować w naszych działaniach. Podatek bankowy jest faktem, a czy będą zmieniane stopy procentowe w górę czy w dół, tego nie wiemy. Natomiast bank zawsze w takich sytuacjach potrafił się dostosować w kwestii i kredytów, i depozytów i to również będziemy robili w tym roku – zapewnia Jagiełło. – W Polsce nie widzimy potencjalnych problemów. Natomiast widzimy, że tzw. bilans ryzyk sytuacji zewnętrznej na świecie – czy to kwestia surowców, czy spowolnienia w Chinach, czy napięć geopolitycznych – może wpływać na Polskę. Miejmy nadzieję, że ten wpływ nie będzie tak znaczący i nie zatrzyma wzrostu gospodarczego w naszym kraju albo nie spowoduje innych perturbacji.

Pomimo podatku bankowego PKO Bank Polski zamierza nadal inwestować zarówno w pracowników, jak i w modernizację oddziałów i unowocześnianie usług.

– PKO Bank Polski zawsze inwestuje w ludzi. Mówimy tu o zarówno szkoleniach, kształceniu, wzroście wynagrodzeń, jak i o inwestycji w środki trwałe. Mamy 1,2 tys. placówek bankowych w całym kraju, one co roku wymagają uwagi, tego, żeby były odnowione albo przeniesione w lepsze dla klientów miejsce – mówi szef PKO Banku Polskiego.

Jak zaznacza Zbigniew Jagiełło, kierowany przez niego bank będzie także inwestował w zwiększenie dostępności usług poprzez aplikacje mobilne i utrzymanie bezpieczeństwa transakcji dokonywanych tą drogą. W maju ma też zostać przedstawiona nowa strategia banku. Według wstępnych zapowiedzi będzie ona zakładała wzrost organiczny i oportunistyczne podejście do akwizycji.

Ponad 5 mln klientów korzysta z bankowości w telefonie lub tablecie.

W III kwartale 2015 roku ponad 30 milionów klientów miało dostęp do bankowości internetowej. W stosunku do tego samego okresu rok wcześniej oznacza to wzrost aż o 24,3 procenta. Szybko przybywa też użytkowników bankowości mobilnej. Prawie 5 mln klientów korzysta z usług bankowych na urządzeniach mobilnych. Ten trend wykorzystują także banki, proponując klientom aplikacje na tablety lub smartfony.

Już dziś ponad 5 mln klientów korzysta z rozwiązań bankowości mobilnej za pomocą aplikacji bądź mobilnej strony banku. Skala i tempo absorpcji rozwiązań mobilnych wśród klientów polskich banków pozytywnie zaskakuje – mówi agencji Newseria Bartłomiej Nocoń, dyrektor zarządzający z Departamentu Bankowości Elektronicznej Pekao SA.

Do systematycznie rosnącego zainteresowania rozwiązaniami bankowości mobilnej przyczynia się przede wszystkim stale rosnąca liczba smartfonów i tabletów na rynku oraz rozwój nowoczesnych technologii mobilnych i dostępu do Internetu wśród polskiego społeczeństwa. Jak podkreśla Nocoń, obecne tempo przyrostu liczby klientów mobilnych jest nieporównywalnie większe do tego, w jakim kilkanaście lat temu rozwijała się bankowość internetowa.

Według danych Związku Banków Polskich liczba klientów mających dostęp do bankowości internetowej w III kwartale 2015 roku przekroczyła 30 milionów. To o ponad 24 proc. więcej rok do roku. Liczba aktywnych użytkowników także rosła dwucyfrowo i wyniosła ponad 14,6 milionów. Oprócz osób indywidualnych dostęp do bankowości elektronicznej miało blisko 2,18 mln firm.

Banki muszą odpowiednio szybko reagować na te zachodzące zmiany – przekonuje Nocoń. – Trend mobile first zaczyna być coraz bardziej widoczny, on objawia się coraz większą liczbą banków oferujących dostęp do konta za pomocą mobilnych kanałów dostępu.

Wśród najpopularniejszych rozwiązań w obszarze technologii mobilnych znajdują się przede wszystkim aplikacje. Banki oferują klientom także możliwość realizacji płatności mobilnych z użyciem smartfona czy tabletu.

Bank Pekao SA udostępnił klientom nową aplikację Pekao24 na tablety. To odpowiedź na rosnącą liczbę osób poszukujących tego typu rozwiązania – udział logowań z urządzeń mobilnych do serwisu internetowego Pekao24 przekracza 15 proc. Przez aplikację można robić najczęściej wykonywane operacje dostępne w systemie internetowym. Dodatkowo aplikacja Pekao24 na tablety ma moduł ułatwiający zarządzanie budżetem domowym, w tym prowadzenie analizy wydatków i wpływów.

Z perspektywy klientów ważna jest wygoda korzystania z proponowanych przez banki usług mobilnych. Ta wygoda w codziennym użytkowaniu bierze – moim zdaniem – górę nad wszystkimi innymi elementami – stwierdza Bartłomiej Nocoń. –Chodzi o propozycje takich rozwiązań, które budują pozytywne doświadczenie i powodują, że klienci chętniej korzystają z dostępu do swojego konta za pomocą urządzeń mobilnych.

Zdaniem Noconia pozytywny customer experience będzie również jednym z kluczowych trendów w rozwoju produktów bankowości mobilnej.

Ponadto będziemy mieli do czynienia również z rozwiązaniami, które będą upraszczały oraz automatyzowały procesy bankowe i sprawią, że będą one z perspektywy klienta coraz bardziej przyjazne, ergonomiczne, intuicyjne i łatwe – mówi Bartłomiej Nocoń. – Każda propozycja, która poprawia te doświadczenia i powoduje, że klient chętniej i częściej korzysta z usług swojego banku, ma wpływ na budowanie długoterminowej relacji.

W tym roku dotacja państwa dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wyniesie ok. 42 mld zł

W tym roku na konto Funduszu Ubezpieczeń Społecznych trafi 145 mld zł. Na emerytury, renty i zasiłki wydanych zostanie 200 mld zł. W dużej mierze brakującą kwotę pokryje dotacja z budżetu państwa. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który zarządza funduszem, może dodatkowo na ten cel zaciągać kredyty na rynku komercyjnym i skorzystać z pożyczek z budżetu.

W dyskursie publicznym często zamiennie używamy nazw ZUS i FUS, a są to dwie różne instytucje. Z jednej strony mamy Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, na którym są gromadzone pieniądze ze składek i z którego są finansowane nasze emerytury. Z drugiej strony jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych, czyli instytucja, która zarządza tym funduszem. To ZUS zajmuje się pobieraniem składek i wypłacaniem emerytur, ale te pieniądze pochodzą z FUS-u – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Aleksander Łaszek, ekspert fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

Składki ponad 14 mln ubezpieczonych w Polsce trafiają właśnie do FUS. Środki wpłacane przez osoby czynne zawodowo są zapisywane na indywidualnych kontach. ZUS je księguje, a następnie wypłaca świadczeniobiorcom, czyli emerytom i rencistom. Dla porównania, budżet ZUS to niecałe 2 proc. środków, którymi Zakład obraca.

W tym roku ze składek ubezpieczonych do FUS wpłynie 145 mld zł. Na emerytury, renty, zasiłki i inne świadczenia wydanych zostanie ok. 200 mld zł. Budżet państwa w ramach dotacji dołoży 42 mld zł. Ponad 5 mld zł wpływów do FUS będą stanowiły aktywa OFE.

Deficyt w FUS jest rzeczą normalną. Nie powinien budzić żadnego przerażenia u obywateli. Ustawa przewidziała dotowanie Funduszu i uzupełnianie go w celu wypłaty bieżących świadczeń. Państwo co roku dotuje FUS. Dodatkowo ZUS może zaciągać kredyty na rynku komercyjnym, jednak zazwyczaj, jeśli korzystamy z takich narzędzi, to są to krótkotrwałe zasilenia z kredytów rynkowych, służące bieżącej płynności, które od razu spłacamy – wyjaśnia Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS.

Dodatkowo ZUS może również korzystać z pożyczek z budżetu państwa. Skala tego rodzaju wsparcia stopniowo maleje. W 2013 roku było to 12 mld zł, rok później ok. 7 mld zł, a w tym roku pożyczka może wynieść ponad 5 mld zł.

Z uwagi na różne świadczenia FUS dzieli się na cztery mniejsze fundusze: największy emerytalny oraz rentowy, chorobowy i wypadkowy.

Informacje ze świata finansów.

twoja chwilówka za darmo
aktualne oferty darmowych pożyczek chwilówek gdy nie wyczerpią one twojej ciekawości zapraszamy do kontaktu bezpośredniego dane kontaktowe
goo.gl
Kredyt hipoteczny na Teneryfie?
Potrzebujesz kredytu na zakup domu wakacyjnego? Ponad 1000 ofert nieruchomości: domy, apartamenty oraz działki. Zapraszamy do współpracy.
teneryfa.nieruchomosci.pl
przesyłka kurierska
Tani kurier "InPost Express". Najlepsze ceny w Polsce. Wejdź i zamów ofertę biznesową na przesyłki kurierskie w cenie od 8,60 zł za paczkę.
korporacjakurierska.pl