W ofercie banków pojawią się odwrócone kredyty hipoteczne. Rząd przyjął projekt regulacji w tym zakresie

Rząd przyjął projekt Ministerstwa Finansów dotyczący ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym. Jeśli ustawa zostanie przyjęta przez Sejm i Senat, to banki będą mogły udzielać osobom starszym kredytów, których zabezpieczeniem będzie posiadana przez nich nieruchomość. Resort finansów zapewnia, że ustawa zawiera wystarczające regulacje chroniące klientów. Jeśli nowy produkt zyska popularność, w konsekwencji zwiększy się podaż nieruchomości na rynku.

Odwrócona hipoteka w tej chwili na polskim rynku nie funkcjonuje z tego względu, że był szereg barier prawnych, które musieliśmy wyeliminować, żeby banki mogły ją zaoferować ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Agnieszka Wachnicka, zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Rynku Finansowego w Ministerstwie Finansów. ? One już od dawna monitorują sytuację prawną na rynku w zakresie tego produktu. Zakładamy, że już prowadzą analizy i przygotowują się do tego, żeby móc go zaoferować. Sądzimy więc, że nastąpi to szybko, co nie znaczy, że produkt będzie w ofercie wszystkich banków.

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym i zdecydował o skierowaniu go do Sejmu. Wprowadzenie tego produktu do oferty banków ma pomóc starszym osobom podreperować domowy budżet. Odwrócona hipoteka polega na tym, że bank wypłaca klientowi ? zazwyczaj właśnie osobie starszej ? daną kwotę kredytu (jednorazowo lub np. co rok lub co miesiąc), którego zabezpieczeniem jest posiadana przez klienta nieruchomość.

Po śmierci kredytobiorcy dana nieruchomość nie staje się automatycznie własnością banku. To do spadkobierców klienta należy decyzja, czy spłacą w banku wypłacony do tej pory kredyt i zachowają nieruchomość czy też przeniosą prawo własności nieruchomości na bank.

Choć ustawa nie precyzuje, kto może korzystać z odwróconego kredytu, to zapewne same banki wprowadzą limit wiekowy dla klientów. W tym przypadku młodszy wiek klienta oznacza bowiem większe ryzyko dla banku.

Resort finansów, pracując nad nowymi regulacjami, koncentrował się na odpowiednim zabezpieczeniu interesów klientów.

Jednym z elementów jest możliwość odstąpienia od umowy. Standardowo przy kredycie konsumenckim mamy na to 14 dni od jej zawarcia, tutaj przedłużyliśmy ten termin do 30 dni. Wzięliśmy pod uwagę, że grupą beneficjentów tego produktu będą osoby starsze, które być może będą potrzebowały więcej czasu na podjęcie takiej decyzji i namyślenie się, czy ta oferta była odpowiednia ? mówi Wachnicka.

Banki będą też musiały przekazać potencjalnemu klientowi ? co najmniej na 7 dni przed podpisaniem umowy ? formularz informacyjny. Jego wzór zostanie określony w rozporządzeniu ministra finansów. To oznacza, że w każdym banku kredytobiorca otrzyma informacje na takim samym formularzu, dzięki czemu łatwiej będzie mu porównać oferty.

W formularzu znajdą się wszystkie istotne informacje dotyczące produktu ? a więc prawa i obowiązki stron, kwota kredytu, jej stosunek do wartości nieruchomości i dodatkowe opłaty ? dodaje przedstawicielka Ministerstwa Finansów.

Ustawa przewiduje także możliwość wcześniejszej, bezpłatnej spłaty kredytu oraz ogranicza odpowiedzialność klienta maksymalnie do wartości nieruchomości. Precyzuje też przypadki, w których bank może wypowiedzieć umowę przed terminem. Chodzi tu o zaniedbywanie przez klienta swoich podstawowych obowiązków, takich jak płacenie podatków, związanych z nieruchomością, dokonywanie niezbędnych napraw czy utrzymywanie nieruchomości w odpowiednim stanie. Jeżeli kredytobiorca naruszy te obowiązki, to bank będzie mógł wypowiedzieć umowę, ale nie od razu.

Najpierw będzie musiał kredytobiorcę wezwać do tego, żeby przestał te obowiązki naruszać, a jeśli to nie poskutkuje, to będzie musiał zażądać upoważnienia do wypełniania tych obowiązków w imieniu klienta. Bank będzie mógł wypowiedzieć umowę dopiero wtedy, gdy kredytobiorca nie zechce nawet podpisać tego upoważnienia ? tłumaczy Wachnicka.

Jej zdaniem przyjęcie ustawy może mieć również wpływ na rynek nieruchomości ? przekazywane bankom nieruchomości będą trafiały na rynek, co doprowadzi do zwiększenia podaży nieruchomości, a w konsekwencji do obniżki cen.

W Polsce jest czterokrotnie mniej transakcji kartą niż średnio w UE. Popularne stają się płatności zbliżeniowe

Polacy przyzwyczaili się do kart zbliżeniowych i chętnie z nich korzystają. Z 35 mln wydanych kart płatniczych blisko 60 proc. ma funkcję bezstykową. Ten rodzaj płatności będzie się upowszechniał wraz z rozwojem sieci terminali. A ten z kolei ma nastąpić po obniżeniu opłaty interchange, czyli prowizji pobieranej za transakcje kartowe. Do końca 2016 roku wszystkie terminale mają umożliwiać płatność bezstykową.

Jak porównujemy naszą transakcyjność do Skandynawii, krajów nadbałtyckich, Anglii czy Francji, to nadal jesteśmy słabi. Mamy parę tysięcy transakcji na terminal na rok, podczas gdy w Europie średnia jest cztery razy większa ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Janusz Diemko, prezes zarządu First Data.

Według danych NBP, w szybkim tempie rośnie liczba transakcji dokonywanych przy użyciu kart zbliżeniowych, a co za tym idzie wzrasta również wartość transakcji. Okazuje się, że tempo to jest wyższe od tradycyjnych transakcji dokonywanych zwykłymi kartami debetowymi. Już dziś z 35 mln kart wydanych w Polsce prawie 57 proc., czyli niemal 20 mln ma funkcję zbliżeniową.

Transakcyjność Polaków będzie rosła wraz z rozwojem sieci terminali płatniczych. Jeśli kartą, i to w dodatku bezstykowo, będzie można zapłacić nawet w małym sklepie lub kiosku, to więcej osób będzie z tej możliwości korzystać. Dziś funkcję zbliżeniową ma mniej więcej połowa terminali. Do końca 2016 roku wszystkie nowe urządzenia będą umożliwiały takie transakcje, a stare zostaną wymienione. Jak podkreśla Janusz Diemko, w ten sposób Polska będzie pierwszym krajem, który będzie w 100 proc. bezstykowy.

Impet spadku interchange będzie miał jakiś wpływ na zwiększenie liczby terminali, również na wejście na rynek mobilnych POS-ów [point of sale, terminali ? red.], które są prostsze i tańsze. Z badania widzimy, że jest około 1,5 mln punktów, które mają różne systemy i kasy fiskalne, oraz paręset tysięcy terminali. Więc możemy założyć, że z tego jedna trzecia, do połowy, może przejść na terminale, ale według mnie zajmie to pięć lat ? przekonuje prezes First Data Polska.

Wartość transakcji zbliżeniowych nie jest na razie duża. Wynika to z faktu, że bezstykowo zwykle klienci płacą za drobne zakupy w kawiarni czy w małych punktach handlowych, również za parking czy bilet.

Diemko przekonuje, że Polska jest unikalna również pod tym względem, że rozwijanych jest tu więcej systemów płatności mobilnych, np. IKO czy iKasa.

Jeżeli sześć największych banków w Polsce stworzy spółkę [Polski Standard Płatności ? red.] i w nią zainwestuje, to takie transakcje w 70-80 proc. kart czy rachunków będą możliwe. Będziemy albo w terminalu skanowali kod, albo będziemy wpisywali kod, który telefon nam wygeneruje, albo będziemy dotykali telefon z tym kodem, on przeniknie z telefonu do terminala, w ogóle nie będziemy musieli mieć karty. Będziemy mieli przy sobie tylko telefon, a pieniądze z naszego rachunku będą przelewane na rachunek punktu ? wyjaśnia Janusz Diemko.

Z badania First Data wynika również, że w Polsce nie widać większej liczby transakcji oszukańczych na kartach zbliżeniowych niż na pozostałych. Takie przypadki należą do rzadkości.

Polskie banki łączą siły. Chcą wspólnie rozwijać bankowość mobilną

W przyszłym kwartale ruszy działalność operacyjna Polskiego Standardu Płatności ? spółki, którą zawiązało sześć dużych banków w celu stworzenia wspólnej platformy do płatności mobilnych. Do końca roku system ma mieć 1 mln użytkowników. Przedstawiciele instytucji finansowych podkreślają, że przyszłość będzie należała do bankowości mobilnej.

Nad wspólną platformą płatności mobilnych pracuje grupa banków: Alior Bank, Bank Millennium, Bank Zachodni WBK, mBank, ING Bank Śląski oraz PKO Bank Polski.

Uruchomienie wspólnej bankowej platformy płatności będzie jednym z najciekawszych wydarzeń w tym roku nie tylko w Polsce, lecz także na całym świecie. Standard powstanie na bazie platformy IKO działającej w PKO BP ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Panowicz, dyrektor marketingu i rozwoju biznesu detalicznego w mBanku.

Już dziś samo IKO ma ponad 125 tys. użytkowników. Panowicz podkreśla, że to z jednej strony innowacyjne rozwiązanie techniczne dla klientów, a z drugiej rzadki przykład współpracy kilku konkurentów. Dzięki wspólnemu standardowi korzyści odniosą i bankowość, i klienci, a Polska będzie jednym z pierwszych rozwiniętych krajów, który umożliwi powszechny dostęp do płatności mobilnych szerokiej rzeszy konsumentów.

Bankowość mobilna jest w tej chwili jednym z najważniejszych czynników rozwoju branży bankowej. Jeszcze 15 lat temu trzeba było korzystać z placówek w określonych porach. Później, dzięki internetowi, można było prowadzić operacje z domu, ale ograniczeniem był komputer stacjonarny. Dziś bankowość można mieć w kieszeni ? tłumaczy przedstawiciel mBanku. ? W każdej chwili, o każdej porze dnia, co fenomenalnie zwiększa dostęp do usług bankowych.

Podkreśla, że dla banków najważniejsze będzie przełożenie skomplikowanej materii bankowej na niewielkie, 3,5?4-calowe ekrany. Tak, by zapewnić wygodny sposób użycia bez klawiatury i precyzyjnej myszy.

Czyli wszystkie usługi, rachunki, przelewy, kredyty, depozyty trzeba przyciąć do tego małego ekranu i tak zwanego grubego palca ? wyjaśnia przedstawiciel mBanku.

Uważa też, że banki muszą przygotować odpowiednio procesy bankowe oraz często przystosować do nowej sytuacji regulaminy, tak, by operacje, do niedawna wykonywane w placówce lub na dużym ekranie komputera, przetransponować na urządzenia kieszonkowe. A to oznacza inwestycje nie tyle w same technologie, ile w procesy wewnętrzne w banku. Samo wytwarzanie aplikacji mobilnych, jak przekonuje dyrektor, jest tańsze od budowy dużych sieci oddziałów czy też przebudowywania bankowości internetowej.

Przygotowanie usług tak, by klient w 30?60 sekund od wyciągnięcia urządzenia mógł przeprowadzić operację, wymaga przebudowy regulaminów, regulacji procesów i opracowania tego, w jaki sposób usługa bankowa jest klientowi dostarczana ? twierdzi Michał Panowicz.

Dodaje, że klienci uzyskają niespotykaną wygodę, ale jednocześnie bankom będzie trudniej zaproponować nowe usługi.

Bankowość mobilna na razie pozostaje na wstępnym etapie i nie jest postrzegana jako źródło istotnych przychodów w bankach. Na razie, jak zaznacza Panowicz, wszyscy, czyli bankowcy i klienci, uczą się nowego kanału komunikacji i usług.

Uczymy się, jak takie usługi oferować. Przejście do sytuacji, w której klient na 2-3 prostych ekranach może zareagować na reklamę, założyć lokatę czy zaplanować inwestycję, to nieodległa, ale jeszcze przyszłość ? sądzi Michał Panowicz.

mBank należał do pierwszych banków oferujących aplikację na smartfony, szybko ułatwił klientom korzystanie z aplikacji, tak zmienił interfejs użytkownika, by był ergonomiczny, i dołożył nowe, wartościowe funkcje. Dzięki temu wystarczyło kilka tygodni, by mBank w 20 procentach stał się bankiem mobilnym.

Według analiz firmy Deloitte bankowość mobilna do 2020 roku może prześcignąć internetową. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że już w 2013 roku z bankowości internetowej korzystało 12 mln osób w Polsce.

Litecoin – cyfrowa waluta, która zyskuje na wartości szybciej niż bitcoin

Popularność bitcoina sprawiła, że pojawiło się wiele innych kryptowalut. Większość z nich jest obecnie bardzo niszowa i ? jak twierdzą eksperci ? raczej nie ma przed sobą przyszłości. Są jednak wyjątki i wiele wskazuje na to, że należy do nich litecoin.

Litecoin to w dużym uproszczeniu udoskonalony bitcoin. Co różni te waluty? Algorytm litecoina zakłada, że w obiegu znajdzie się 84 mln monet (w porównaniu z 21 mln BTC), a przetwarzanie kolejnych bloków następuje co 2,5 minuty ? oznacza to, że transakcje są potwierdzane do czterech razy szybciej, czterokrotnie szybsza jest również emisja kolejnych partii waluty.

Inna jest też wykorzystywania technika kryptograficzna, co z jednej strony podnosi bezpieczeństwo litecoina, a z drugiej zmienia ? w porównaniu z bitcoinami ? optymalne sposoby wydobycia (więcej szczegółów technicznych związanych z litecoinem oraz komplet informacji na jego temat znajdziecie na stronie WeUseLitecoins.org.

Czy litecoin powtórzy sukces bitcoina?

Wartość wszystkich litecoinów sięga obecnie kilkudziesięciu milionów dolarów. To niewiele, jednak pamiętajmy, że jeszcze rok temu o kilkudziesięciomilionym rynku mówiło się w kontekście bitcoina. Dzisiaj wartość wydobytej waluty jest o rząd wielkości większa,sięga kilku miliardów dolarów (trudno podać konkretną wartość ze względu na wahania kursu ? na początku listopada było to ok. 2,5 mld dol.) Czy litecoin powtórzy ten sukces?

Warto posiadać w swoim portfelu kilka sztuk tej kryptowaluty.

Tak samo jak Bitcoina możemy zdobywać tutaj, to Litecoina możemy zbierać tutaj.

Musisz oczywiście najpierw posiadać swój adres porfela.

LTC_BTC

 

KNF: polskie banki nie obawiają się stress-testów

Wybrane banki w Polsce zostaną poddane stress-testom sprawdzającym ich wypłacalność i zdolność do bezpiecznego działania w sytuacjach kryzysowych. Zdaniem Komisji Nadzoru Finansowego oraz Narodowego Banku Polskiego, krajowa bankowość nie musi się obawiać o wyniki badania, banki nad Wisłą uważane są za bezpieczne, stabilne i efektywne.

Uczestniczymy w europejskim procesie mającym przewrócić zaufanie do instytucji finansowych w Europie, który również będzie wzmacniał zaufanie do polskiego rynku finansowego. Rynku, który jest cały czas postrzegany jako rynek wschodzący. W niepewnej sytuacji w polityce czy na rynkach finansowych bardzo ważne jest, by polski rynek nie odstawał w żadnym aspekcie od najlepszych standardów, budowanych dziś na podstawie wniosków płynących z kryzysu ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wojciech Kwaśniak, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Kilka dni temu KNF rozpoczął badanie jakości aktywów w 15 polskich bankach, opierając się na metodologii Europejskiego Banku Centralnego. Wśród badanych banków są m.in. :Alior Bank, BGŻ, Millennium, PKO BP, Pekao SA, ING Bank Śląski, Bank Zachodni, mBank ? w sumie wszystkie objęte badaniem banki stanowią ponad 70 proc. polskiego systemu bankowego.

Do tego badania w Polsce wybraliśmy wszystkie banki, które są notowane na giełdzie, oraz banki kwotujące stawki WIBOR/WIBID, z wyłączeniem Banku Gospodarstwa Krajowego. Wypełniamy w ten sposób zalecenia europejskie, aby owym badaniem objąć ponad 50 proc. aktywów systemu bankowego ? wyjaśnia Wojciech Kwaśniak.

Dodaje, że w przypadku takich instytucji szczególnie ważne jest zaufanie ze strony inwestorów rynku kapitałowego, stąd potrzeba szczególnej przejrzystości.

Polskie banki przez cały okres kryzysu były nie tylko w pełni bezpieczne, stabilne, lecz także bardzo efektywne. A w związku z tym, w kontekście poprzednich stress-testów, uważamy, że i w tym badaniu europejskim powinny wypaść dobrze. Podobna zresztą jest ocena polskiego banku centralnego ? podkreśla zastępca przewodniczącego KNF.

Wyniki badania jakości aktywów będą stanowić wkład do europejskich stress-testów. Wprowadzono je trzy lata temu na skutek światowego kryzysu finansowego i problemów strefy euro. Do tej pory testowano banki europejskie, przede wszystkim w strefie euro. W Polsce dotyczyły ? na zasadzie badania skonsolidowanego ? wybranych jednostek należących do międzynarodowych grup bankowych. Uwzględniały także PKO BP jako największy bank w kraju.

Stress-testy polskich banków to dla KNF-u to możliwość upewnienia się w sądzie o jakości kluczowych instytucji sektora bankowego.

Upewnimy się, że wypełniamy standardy ustalone na poziomie europejskim. Dodatkowo, uczestnicząc w tym procesie jesteśmy ? co ważne ? partnerem do dyskusji na poziomie regulatorów unijnych ? twierdzi zastępca przewodniczącego KNF.

Co więcej, współpraca oznacza dostęp do europejskiej metodologii, standardu budowania wniosków na podstawie badań i przygotowania do stress-testów.

Po zakończeniu powinniśmy mieć dobrze zdiagnozowany system bankowy, cieszący się dużym zaufaniem na zewnątrz. To dobra podstawa do dalszego rozwoju i wsparcia rosnącej po okresie spowolnienia gospodarki ? wyjaśnia Wojciech Kwaśniak.

Program ?Mieszkanie dla Młodych? cieszy się powodzeniem wśród klientów. Jednak nie wywoła on ożywienia na rynku kredytów

W I kwartale wpłynęło 4,4 tysiąca wniosków o kredyt z programu ?Mieszkanie dla Młodych?. Bank Gospodarstwa Krajowego przyznał już ponad 2 tysiące kredytów. Eksperci uważają jednak, że program będzie impulsem do rozwoju rynku kredytów hipotecznych, chociaż rewolucji na nim nie spowoduje. ? Szacujemy, że ok. 10-15 proc. kredytobiorców będzie miało szansę skorzystać z tego programu ? ocenia Łukasz Wojcieszak, prezes firmy Invigo.

Na kredyty z dopłatą jest coraz więcej chętnych. W marcu do BGK wpłynęło ponad 1,7 tys. wniosków o kredyt, a od początku roku blisko 4,4 tys. ? wynika z raportu Open Finance. Po trzech miesiącach wartość oczekiwanych dopłat zbliżyła się do 100 mln zł. Na razie kredyt z dopłatą ma w swojej ofercie tylko kilka banków, ale w kolejnych miesiącach pewnie będzie ich przybywać.

Dla osób, które spełniają warunki programu, jest to atrakcyjna opcja, ponieważ kredyt staje się tańszy. Czy to będzie miało duży wpływ na rynek? Prawdopodobnie nie ? z uwagi na to, że ramy dotyczące wieku kredytobiorców i limitów cen są jednak dość wąskie, i dotyczą tylko rynku pierwotnego ? mówi Łukasz Wojcieszak, prezes firmy Invigo, pośrednika finansowego, który również bada rynek. ? Szacujemy, że około 10?15 proc. łącznej liczby kredytobiorców będzie miało szansę skorzystać z tego programu. Natomiast jest to pozytywny impuls dla rynku w sytuacji, kiedy innych impulsów  na razie nie widać.

Pozytywne dla kredytobiorców są jeszcze utrzymujące się od kilku miesięcy na rekordowo niskim poziomie stopy procentowe, które obniżają wysokość rat. Co za tym idzie, większa jest również zdolność kredytowa kredytobiorców. Z marcowego raportu Invigo wynika, że osoby zarabiające średnią krajową mogą liczyć na ponad 244 tys. zł kredytu.

Oczywiście musimy sobie zdawać sprawę z ryzyka, że te stopy wzrosną w przyszłości. Szacując to, co będziemy płacić i naszą zdolność do spłacania kredytu, powinniśmy też to ryzyko brać pod uwagę. Aczkolwiek nie ma pewności, że stopy będą na pewno szły w górę i to w jakiś dynamiczny sposób ? mówi Wojcieszak.

Najbardziej atrakcyjne warunki oferują m.in. PKO BP, Pekao SA, Citi Handlowy, Alior Bank i Eurobank ? w przypadku kredytów udzielanych na 80 proc. wartości nieruchomości. Choć przy wskaźniku LtV (wskaźnik określający stosunek wartości kredytu do wartości zabezpieczenia) na poziomie 95 proc. większość banków w pierwszej dziesiątce pozostaje taka sama.

Część banków sama nakłada na siebie poziom 80 proc. LtV i choć mają atrakcyjne kredyty nie trafiają do zestawienia kredytów na maksymalną kwotę, przy maksymalnym, 95-proc. LtV ? tłumaczy prezes Invigo. ? Co prawda banki lekko podniosły marże, kompensując niską stopę referencyjną, ale oferty wciąż są stosunkowo atrakcyjne. Około 10 banków w dosyć otwarty sposób podchodzi do udzielania kredytów w złotych swoim klientom. Prym wiodą banki największe.

Z rynku praktycznie zniknęły już kredyty walutowe, już dziś kredyty złotowe to 98 proc. wszystkich udzielanych kredytów. W połowie roku w życie wejdzie rekomendacja nakłaniająca banki do udzielania kredytów w walucie, w której kredytobiorcy uzyskują dochody.