Liczba wybierających OFE rośnie lawinowo. Zyskają na tym małe i średnie spółki giełdowe

W czwartek kończy się czas na podjęcie decyzji w sprawie przeznaczenia 1/7 składki emerytalnej. Im bliżej 31 lipca, tym więcej deklaracji ws. pozostania w OFE spływa do ZUS. Eksperci szacują, że klientami funduszy będzie ok 1,2-1,3 mln Polaków. Jeszcze niedawno pesymiści zakładali, że w OFE będzie mniej niż 1 mln ubezpieczonych. To dobra wiadomość dla polskiej giełdy, a zwłaszcza małych i średnich firm.

Liczba składanych oświadczeń o dalszym przekazywaniu składek do OFE rośnie lawinowo ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paweł Pytel, prezes zarządu Aviva Powszechne Towarzystwo Emerytalne SA.

Według ostatnich danych ZUS do 28 lipca ponad 1 067 tys. Polaków zdecydowało się pozostawić część składki w OFE. To zaledwie niecałe 6 proc. z 16,7 mln uprawnionych. Jeżeli potwierdzą się prognozy mówiące o tym, że OFE wybierze 1,2-1,3 mln osób, to wciąż będzie to mniej niż 10 proc. (odpowiednio 7,2 i 7,8 proc.).

Dla nas najważniejsze jest, aby wszyscy do końca lipca podjęli świadomą decyzję. Większość klientów OFE otrzymało od swoich funduszy deklarację, teraz jest moment, kiedy powinni się nad tym zastanowić, odnaleźć je, wypełnić, podpisać i jeżeli chcą, wysłać. Aviva zakłada, że uda nam się uzyskać wynik powyżej naszego udziału rynkowego ? mówi Paweł Pytel.

Krytycy zmian w systemie emerytalnym wskazują, że rząd sugerował wybór ZUS, m.in. prowadząc kampanię informacyjną dotyczącą usług państwowej instytucji czy też wielokrotnie krytykując fundusze emerytalne. Ponadto od połowy stycznia OFE straciły możliwość reklamowania się, a więc także informowania swoich klientów o możliwych skutkach decyzji o przeznaczeniu części składki.

Choć wśród ekspertów nie ma zgody, który wariant jest lepszy z punktu widzenia ubezpieczonego (to zależy od wielu niepewnych czynników), to marginalizacja OFE już teraz negatywnie wpływa na warszawską giełdę. Dotyczy to szczególnie małych i średnich spółek, którym w porównaniu z tzw. blue chipów trudniej jest zdobyć długoterminowy kapitał. Dotyczy to zwłaszcza silnego wpływu OFE na rynek pierwotny.

To jest polski kapitał, który pozwala realizować projekty inwestycyjne tym spółkom. Duże spółki, jak PKN Orlen czy KGHM, mają również inwestorów zagranicznych. Kapitał rodzimy musi opierać się głównie na oszczędnościach Polaków. I tutaj największym z graczy są otwarte fundusze emerytalne, i należy o tym pamiętać ? wskazuje prezes Aviva PTE SA.

Pomimo wyraźnego przyspieszenia liczba dotychczas złożonych deklaracji nie rozwiewa obaw dotyczących długookresowego wpływu OFE na giełdę. Nawet jeśli na pozostanie w OFE zdecydują się głównie bogatsi klienci, prawdopodobnie nie wystarczy to, aby skompensować ubytek pieniędzy z tytułu tzw. suwaka. Mechanizm ten polega na tym, że na 10 lat przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego, pieniądze mają stopniowo trafiać z OFE do ZUS. Z punktu widzenia ubezpieczonego de facto jest to zmiana aktywów wycenianych rynkowo na zapisy w ZUS, które nie mogą być przedmiotem obrotu.

Część analityków wnioskuje na tej podstawie, że OFE będą zmuszone zmienić strukturę swoich portfeli akcji. Przede wszystkim większym zainteresowaniem funduszy emerytalnych mają cieszyć się spółki dywidendowe, dzięki czemu stabilny w czasie strumień dywidend mógłby (przynajmniej częściowo) równoważyć odpływ pieniędzy z powodu tzw. suwaka. Prezes Aviva PTE uważa jednak, że ostateczna liczba klientów nie wpłynie na politykę inwestycyjną funduszy.

OFE w dalszym ciągu będą realizowały swoją politykę inwestycyjną w najlepszej wierze i z korzyścią dla swoich klientów, niezależnie od tego, jak dużo ostatecznie składek będzie napływało do OFE. Nie przewiduję żadnych zmian w strukturze portfela w związku z liczbą osób, które złożą deklarację o przekazywaniu składki do OFE ? przewiduje Pytel.

Ogromne zmiany w portfelach inwestycyjnych OFE już miały miejsce, co wynikało z wprowadzenia ustawowego zakazu nabywania obligacji skarbowych i transferu części środków na zagraniczne rynki. Zakaz kupowania relatywnie bezpiecznych instrumentów, jak papiery dłużne, wymusza jednak zaostrzenie kryteriów selekcji bardziej ryzykownych aktywów, takich jak akcje.

Aby teraz wybrać kolejną spółkę, będziemy musieli dokonywać dodatkowej selekcji. Te spółki będą musiały stworzyć dobre projekty inwestycyjne i wtedy będą one miały szanse na finansowanie z OFE ? twierdzi prezes Aviva PTE SA.

W przypadku branży funduszy emerytalnych dodatkowym czynnikiem ryzyka są okienka transferowe. Jeśli do końca lipca, np. z przyczyn losowych, dana osoba nie mogła złożyć w ZUS deklaracji o pozostaniu w OFE, będzie miała taką szansę za dwa lata. Wtedy otworzy się okienko transferowe od początku kwietnia do końca lipca. W późniejszym okresie według obowiązującego obecnie prawa okienka będą otwierane co cztery lata.

Potencjalną szansą dla OFE jest to, że rośnie świadomość wśród Polaków, że ZUS (a w konsekwencji i budżet państwa) będzie pod coraz większą presją z powodu niekorzystnych zmian w demografii.

Większość Polaków zdaje sobie sprawę z tego, że będzie coraz większa liczba emerytów, a mniejsza liczba pracujących. Natomiast ta świadomość nie przekłada się na realną postawę. Dużo osób mówi o tym, że należy oszczędzać, ale nie przechodzą do czynów ? uważa Pytel.

Po marginalizacji OFE więcej klientów może zdecydować się na oszczędzanie indywidualne w III filarze. Na ich decyzje na pewno wpłynęłoby zwiększenie atrakcyjności inwestowania poprzez Indywidualne Konto Emerytalne i Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego.

Oba te produkty umożliwiają skorzystanie z ulgi od zysków kapitałowych, natomiast IKZE umożliwia również odliczanie od podstawy opodatkowania w naszych zeznaniach rocznych PIT. Najważniejsze jest, aby to oszczędzanie rozpocząć relatywnie wcześnie, tak żebyśmy mogli zgromadzić te środki, które będą stanowiły ważny element naszego zabezpieczenia emerytalnego ? mówi Paweł Pytel.

Bankowe aplikacje mobilne oferują coraz więcej usług. Choćby fotoprzelewy realizowane na podstawie zdjęcia faktury czy rachunku

Brak dodatkowych kosztów, oszczędność czasu i elastyczność ? to najważniejsze zalety aplikacji mobilnych, jakie wskazują klienci banków. Dodatkowo zarządzanie finansami wspomagają coraz to nowe funkcjonalności bankowych aplikacji. Możliwe stają się np. fotoprzelewy realizowane na podstawie zdjęcia faktury i rachunku czy obsługa aplikacji głosem.

Poza takimi usługami, jak: sprawdzanie salda rachunku, zlecenia przelewów (w tym natychmiastowych) czy kupna i sprzedaży walut, aplikacje mobilne oferują bardziej zaawansowane udogodnienia, takie jak np. fotoprzelewy.

Wystarczy tylko zrobić zdjęcie faktury, którą klient dostał za media, i aplikacja automatycznie sczytuje wszystkie dane z faktury do systemu. Klient manualnie praktycznie nic nie musi wprowadzać. Bardzo dużym udogodnieniem i progresem jeżeli chodzi o usługi bankowe jest również otwieranie rachunków poprzez bankowość mobilną, a takie aplikacje już funkcjonują na rynku. Klient może w pełni mobilnie, w bardzo prosty sposób otworzyć konto bankowe, nawet jadąc taksówką na lotnisko ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Małgorzata Adamczyk, dyrektor departamentu bankowości internetowej Meritum Bank.

Aplikacje na smartfony i tablety pozwalają lepiej zarządzać własnymi finansami. Dzięki nim przedsiębiorcy łatwiej mogą uniknąć spóźnienia z zapłatą podatków lub ZUS, a spędzający urlop np. zapłacić rachunki za mieszkanie.

Aplikacje mobilne eliminują praktycznie wszystkie fizyczne ograniczenia, z którymi do tej pory klient miał do czynienia. Czyli z każdego miejsca, o każdej porze i niezależnie od okoliczności możemy zarządzać naszymi finansami ? mówi Małgorzata Adamczyk.

Podstawową zaletą bankowości mobilnej jest to, że nie wymaga ona dostępu do internetu, ponieważ opiera się na transmisji danych, jaką zapewniają operatorzy telefonii komórkowej. Nie bez znaczenie jest również wygoda ? bankowość mobilna nie wymaga szukania dostępu do internetu ani noszenia przy sobie laptopa. To ułatwia zarządzanie swoimi finansami osobom, które w ciągu dnia mają mało wolnego czasu lub zależy im na szybkości. W przypadku standardowych przelewów bankowych istnieją tzw. sesje przychodzące i wychodzące, czyli godziny, w których banki dokonują faktycznych transakcji z ich zaksięgowaniem. Jeżeli z powodu braku dostępu do internetu standardowy przelew zostanie zlecony wieczorem, już po ostatniej sesji wychodzącej, to dojdzie on do adresata dopiero w następnym dniu roboczym.

Bankowość mobilna dostosowana jest do naszej mobilności, a wiadomo, że bardzo dużo się zmieniło w naszym życiu. Dzisiaj klienci są mobilni i oczekują tego również od usług finansowych. Bank powinien być tam, gdzie klient, i myślę, że aplikacje mobilne spełniają ten warunek ? uważa Małgorzata Adamczyk.

Z tego względu bankowość mobilna może być bardzo wygodnym rozwiązaniem dla osób, które spędzają urlop lub mieszkają na terenach, gdzie nie ma oddziału danego banku czy brakuje infrastruktury internetowej. Rozwój aplikacji mobilnych sprawia, że pozostałe kanały dostępu nie są już potrzebne. Tym bardziej że banki stale poszerzają ofertę usług mobilnych.

Klienci przez aplikacje mobilne mogą już zrobić praktycznie wszystko, bo są one coraz bardziej zaawansowane. Już mamy aplikacje, które są w pełni niezależne od bankowości internetowej, które funkcjonują same jako kanał dostępu, w związku z tym klient nie musi ich wiązać z bankowością internetową ? przekonuje dyrektor w Meritum Bank.

Dodatkowym ułatwieniem w tym zakresie jest możliwość zrobienia zdjęcia dowodu osobistego, dzięki któremu aplikacja pobierze wszystkie dane potrzebne do otwarcia konta. Umowa między bankiem a klientem jest zawierana w formie elektronicznej, a tożsamość otwierającego rachunek jest weryfikowana poprzez przelew z innego, wskazanego rachunku. Dzięki temu wystarczy jedynie 15 minut, by otworzyć konto za pomocą mobilnej aplikacji.

Z tej usługi mogą skorzystać na dzień dzisiejszy zarówno klienci indywidualni, jak również mikroprzedsiębiorcy, dla których bardzo ważna jest oszczędność czasu i kosztów. Aplikacje mobilne spełniają oczekiwania klientów właśnie w tych dwóch obszarach ? uważa Małgorzata Adamczyk.

Rośnie liczba wyłudzeń kredytów na fałszywy dowód. Eksperci zalecają zachowanie szczególnej ostrożności w wakacje

Rośnie liczba przypadków wyłudzeń kredytów za pomocą skradzionego lub podrobionego dowodu ? na to wskazywały już dane z I kwartału. Teraz wzrostowi liczby przestępstw sprzyja okres urlopowy oraz łatwość wykorzystania danych w internecie. Średnia kwota, jaką w I kwartale roku usiłowali pozyskać przestępcy, wyniosła blisko 28 tys., a maksymalna ? 4 mln zł.

Liczba prób wyłudzenia kredytów rośnie bez przerwy od półtora roku ? wynika z raportu infoDOK. W I kwartale 2014 r. zanotowano 2088 takich przestępstw, blisko o połowę więcej niż w IV kwartale 2012 r. Wzrost jest wyraźnie widoczny także w stosunku do ubiegłego roku. W całym 2013 r. odnotowano około 6,3 tys. prób wyłudzeń kredytów za pomocą cudzych dokumentów tożsamości. Przestępcy usiłowali w ten sposób uzyskać ponad 300 mln zł.

Kwota, na jaką udaremniono próby wyłudzenia w pierwszym kwartale 2014 r., to ponad 130 mln złotych. Jeżeli weźmiemy okres dłuższy ? od stycznia 2013 do lutego 2014 to prawie pół miliarda złotych. Ten wzrost o 49 proc. jest znaczący. To zjawisko, które powinno nas już zacząć niepokoić ? ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Małgorzata Bielińska, dyrektor marketingu i komunikacji Biura Informacji Kredytowej.

O tym, jak niebezpieczna może być utrata dokumentów tożsamości, świadczą maksymalne kwoty, na jakie próbowano wyłudzić kredyty. W 27 przypadkach przestępcy usiłowali uzyskać z banku kredyt na kwotę co najmniej 1 mln zł. Rekord w I kwartale br. padł w Lubuskiem, gdzie usiłowano wyłudzić kredyt w wysokości 4 mln zł. Średnia kwota kredytu, jaką próbowali uzyskać przestępcy, wyniosła ok. 28 tys. zł.

Wzrostowi liczby takich przestępstw może sprzyjać nowoczesna technologia, która umożliwia mobilny kontakt z bankiem, w tym zaciąganie zobowiązań. Dlatego ? zwłaszcza w czasie wakacji ? należy zwrócić uwagę na to, czy dana osoba ma prawo wymagać zdeponowania dokumentów tożsamości.

Jest wiele takich sytuacji, w których posługujemy się na przykład naszym dowodem osobistym, szczególnie w okresie wakacyjnym: wypożyczamy sprzęt, rejestrujemy się w hotelu, przekazujemy nasze dokumenty nieznanym nam osobom, które mają pełny dostęp do wszystkich naszych danych. Te dane można wykorzystać w swobodny sposób, szczególnie w internecie ? twierdzi dyrektor w BIK.

Posługując się dokumentami obcych osób lub podrabiając paszporty czy dowody osobiste, przestępcy mogą wyłudzać nie tylko kredyty. Przede wszystkim mogą to być także pożyczki pieniężne, poręczenia, gwarancje czy też akredytywy. Szersze statystyki obejmujące wszystkie przypadki takich przestępstw pokazują, że od 10 lat skala tego zjawiska stopniowo maleje. Z raportu infoDOK wynika, że w 2003 r. było ponad 33,7 tys. przypadków posługiwania się dokumentami innej osoby, a w całym 2013 r. ? 12,4 tys. W mniejszym stopniu spadła liczba przestępstw polegających na podrabianiu dokumentów. W 2003 r. zanotowano niecałe 21 tys. takich przypadków, natomiast 10 lat później ? 17,5 tys.

Coroczny przyrost liczby odnotowanych przestępstw sprawia, że liczba dokumentów w systemie Dokumenty Zastrzeżone sięga już 1,3 mln. Eksperci zalecają jak najszybszy kontakt z bankiem w celu zastrzeżenia dokumentów, jeśli zostały one skradzione lub zgubione. To dlatego, że wyłudzony (i następnie niespłacany kredyt) będzie odnotowany w historii kredytowej, co może utrudnić późniejsze zaciąganie zobowiązań w bankach.

Jeżeli zdarzy się, że niestety dojdziemy do wniosku, że coś się z naszym dokumentem stało, został skradziony, zagubiony, powinniśmy działać szybko, żeby dane na temat naszego dokumentu jak najszybciej znalazły się w systemie Dokumenty Zastrzeżone ? mówi Bielińska.

Niezwłoczny kontakt z bankiem w celu zastrzeżenia dokumentów w przypadku ich utraty może nawet pomóc w złapaniu przestępcy, który jeszcze nie udał się do banku w celu złożenia wniosku o kredyt. Istotne jest to, że banki dają taką możliwość nie tylko swoim klientom.

Jest co najmniej kilkanaście banków, które świadczą takie usługi dla wszystkich obywateli, każdy może przekazać im taką informację. Jeżeli dowód został skradziony, musimy udać się na policję i poinformować o tym fakcie. Trzecie miejsce, do którego musimy się udać, to jest urząd gminy, żeby wystąpić z wnioskiem o wydanie nowego dokumentu ? wskazuje dyrektor w BIK.

Biuro Informacji Kredytowej przygotowało specjalny produkt Alert Strażnik Kredytu, który każdorazowo informuje klienta za pomocą SMS lub e-mail, jeżeli ktoś będzie próbował zaciągnąć kredyt, posługując się jego imieniem i nazwiskiem. Bielińska wyjaśnia, że po próbnych 60 dniach, które są bezpłatne, usługa kosztuje kilkanaście złotych w skali roku.

Kryzys na Ukrainie i kończące się zapisy do OFE ożywiają rynek akcji

Pomimo normalnego letniego zmniejszenia obrotów na giełdzie, na rynku akcji dużo się dzieje. Na notowania wpływają przede wszystkim kończący się okres zgłaszania się do pozostania w OFE oraz kryzys na Ukrainie. Rekordy na zagranicznych parkietach mogą skłonić inwestorów do wyprzedaży akcji.

Obecnie na giełdzie obserwujemy niższe obroty, co jest znamienne dla wakacyjnych miesięcy. Taki trend powtarza się w zasadzie co roku. Nie znaczy to, że powinniśmy zapomnieć o giełdzie: w akcjach wiele się dzieje ? ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Przemysław Gerschmann, menedżer inwestycyjny Biura Doradztwa Inwestycyjnego Citi Handlowego.

Choć średni obrót akcjami spółek z indeksu WIG30 w ciągu 20 czerwcowych dni sesyjnych na GPW wyniósł ok. 670 mln zł na sesję, w ubiegłym tygodniu ten sam wskaźnik wyniósł jedynie 503 mln zł na sesję. Gerschmann zauważa jednak, że pomimo niższej aktywności inwestorów, rynek akcyjny jest mocno zależny od wydarzeń zewnętrznych.

Największy wpływ na notowania ma przede wszystkim kończący się termin składania deklaracji o pozostaniu w OFE. Do końca lipca Polacy mogą podjąć decyzję o przeniesieniu całości swoich emerytalnych oszczędności do ZUS-u lub pozostawieniu części w prywatnych OFE.

Gerschmann ocenia, że nawet ważniejszym czynnikiem może być geopolityka.

Polska jest dosyć mocno narażona na ryzyko geopolitycznych wydarzeń, jakie dzieją się w ostatnich dniach ? uważa Gerschmann. ? To z pewnością będzie miało duży wpływ na krajowy rynek.

Dodaje, że inwestorzy spoglądają też na zagraniczne rynki, które w przeciwieństwie do warszawskich indeksów notują duże wzrosty. Indeks DAX we Frankfurcie na początku lipca przekroczył rekordowy poziom 10 tys. punktów, od tego czasu utrzymuje się nieznacznie poniżej tej granicy. W ciągu 12 miesięcy DAX zyskał ponad 16 proc. Dobre wyniki osiągają także indeksy w Stanach Zjednoczonych.

To z pewnością ma też wpływ na nastroje inwestorów, którzy już widzą szczyt i mogą próbować wcześniej realizować zyski ? przewiduje Gerschmann.

Fed zapowiada szybszą podwyżkę stóp procentowych, jeśli rynek pracy w USA będzie dalej pozytywnie zaskakiwał

Coraz bliżej końca ery taniego pieniądza w USA. Poprawa na amerykańskim rynku pracy postępuje zaskakująco szybko, co przyznała w ubiegłym tygodniu przed Senatem przewodnicząca Fed. Janet Yellen zapowiedziała, że stopy procentowe wzrosną szybciej niż dotychczas prognozowano, jeśli ten trend się utrzyma. W październiku ma zostać też zakończony program skupu obligacji, tzw. luzowanie ilościowe.

FED będzie powoli wycofywał się z polityki luzowania ilościowego. Nie ma już potrzeby, by w takim stopniu wspierać gospodarkę, bo widać, że ona nie tyle staje na nogi, ile już chodzi. To jest widoczne chociażby na rynku pracy. Z miesiąca na miesiąc wzrasta liczba nowo zatrudnianych osób, trend jest stabilny, powyżej 200 tys. osób ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

Szybkie tempo, w jakim amerykańskie firmy tworzyły miejsca pracy, pozwoliło obniżyć stopę bezrobocia o 0,5 pkt proc. od stycznia 2014 r. Bez pracy jest obecnie 6,1 proc. aktywnych zawodowo mieszkańców USA, czyli najmniej od sześciu lat. Przewodnicząca Rezerwy Federalnej (Fed) Janet Yellen przyznała w ubiegły wtorek w Senacie, że tak dobra koniunktura na rynku pracy jest niespodzianką. Zapowiedziała jednocześnie, że jeśli to tempo spadku bezrobocia zostanie utrzymane, to Fed wcześniej rozpocznie cykl podwyżek stóp procentowych.

Większość członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (odpowiednik polskiej Rady Polityki Pieniężnej) spodziewa się pierwszy podwyżek kosztu pieniądza w połowie 2015 r. Wcześniej ? w październiku br. ? Fed ma zakończyć program skupu aktywów, tzw. QE 3.

Janet Yellen pozostawiła jednak możliwość elastycznego kształtowania polityki Fed, w tym stóp procentowych. Przewodnicząca Fed powiedziała amerykańskim senatorom, że ?jeśli dane z gospodarki będą rozczarowywać, to przyszła ścieżka stóp procentowych może być bardzie akomodacyjna niż obecnie prognozowana?.

? Zakładalibyśmy, że być może już w przyszłym roku zaczniemy mówić o tym, że Fed będzie chciał podnosić stopy procentowe, zapobiegać budzeniu się oczekiwań inflacyjnych. Wydaje się, że będzie się on krok po kroku wycofywał z tej polityki, ale nie gwałtownie ? uważa Staniszewski.

Rynki obligacji skarbowych już od dłuższego czasu wyceniają, że stopy procentowe wzrosną wcześniej w USA niż w strefie euro. Choć krótkoterminowe stopy procentowe tych najważniejszych banków centralnych są bardzo zbliżone (w USA stopa funduszy federalnych waha się w przedziale 0-0,25 proc., a w strefie euro główna stopa wynosi 0,15 proc.), to uwagę zwraca duża różnica między stopami długoterminowymi. Rentowność 10-letnich obligacji rządu USA wynosiła w połowie lipca ok. 2,5 proc., a niemieckich ? tylko 1,18 proc.

Rezerwa Federalna będzie chciała uniknąć gwałtownej zmiany swojej polityki, ponieważ mogłaby ona wywołać nerwowość na rynkach finansowych i zaszkodzić realnej gospodarce. Z drugiej strony, Fed nie może zwlekać za długo z zacieśnieniem polityki monetarnej, ponieważ niskie stopy procentowe mogą wywołać wiele napięć ? zarówno przyspieszenie inflacji dóbr konsumenckich (CPI), jak i ryzyko powstania baniek spekulacyjnych na rynkach aktywów.

Część analityków też zwraca uwagę na to, że według indeksu S&P/Case-Shiller nieruchomości w 20 metropoliach USA są najdroższe od połowy 2008 r. Ponadto wycena notowanych na giełdzie spółek jest bliska historycznym rekordom. W ostatnim roku indeks S&P 500 zyskał 17,5 proc., a Dow Jones Industrial Average ? 10,15 proc. W czasie przesłuchania w Senacie przewodnicząca Fed odniosła się do wysokich wycen na rynkach aktywów. Jej zdaniem mimo dużych wzrostów obecne ceny nieruchomości, akcji i obligacji korporacyjnych mieszczą się w granicach historycznych norm. Według Janet Yellen zawyżone wyceny dotyczą jedynie obligacji firm o niskim ratingu.

Widać, że oni prowadzą politykę pieniężną w sposób przemyślany. Pani Yellen nie prezentuje niczego nowego w stosunku do swojego poprzednika. Widać, że zna się na tym, co robi, i wydaje mi się, że Fed będzie wycofywał się powoli ? twierdzi prezes Noble Funds TFI.

Fed ? w przeciwieństwie do EBC ? nie musi obawiać się negatywnego wpływu podwyżek stóp procentowych na sektor bankowy. Według Mariusza Staniszewskiego amerykańskie banki są w lepszej sytuacji niż europejskie i nie potrzebują nadzwyczajnych programów zwiększających płynność.

Bilanse europejskich banków w stosunku do PKB kraju, z którego one pochodzą, są znacznie większe niż w Stanach Zjednoczonych. Banki w USA są duże, natomiast w stosunku do PKB są to zarządzalne bilanse. Jeżeli rozmawiamy o sektorze finansowym w Stanach Zjednoczonych, o jego kondycji w porównaniu z tą z 2007 r., 2008 r., nawet 2009 r., to jest on w bardzo dobrej sytuacji ? ocenia Staniszewski.

Najnowsze dane z amerykańskiego rynku pracy, które mogą przyspieszyć decyzję o podwyżkach stóp, zostaną opublikowane 1 sierpnia.

Budowlanka ruszyła. Branża czeka na boom jak w 2008 roku

O prawie 10 proc. wzrosła produkcja przemysłowo-budowlana w pierwszym półroczu tego roku w porównaniu z tym samym okresem 2013 r. Branża oczekuje dalszej poprawy, ale wyzwaniem jest polityka klimatyczna. Jeśli krajowe i unijne regulacje będą zaostrzane, inwestorzy mogą wycofać się z Polski.

Kondycja polskiego przemysłu budowlanego jest lepsza w tym roku. Widzimy poprawę rynku, bardzo nas to cieszy. Oczywiście czekamy na boom, jaki był w 2008 roku, bo to był rok rekordowy dla polskiego budownictwa. Na pewno jest znacznie lepiej niż w roku ubiegłym ? ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Magdalena Kicińska, dyrektor komunikacji i relacji zewnętrznych oraz członek zarządu Lafarge.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w czerwcu tego roku produkcja budowlano-montażowa wzrosła aż o 16,9 proc. w porównaniu z majem i o 8 proc. w porównaniu z czerwcem 2013 r. W całym pierwszym półroczu wzrost rok do roku wyniósł 9,8 proc., a średnia miesięczna jest w tym roku o 8,7 proc. wyższa. Równocześnie nie rosną jednak ceny ? według GUS-u wskaźnik cen produkcji budowlano-montażowej w pierwszych sześciu miesiącach tego roku spadł o 1,5 proc.

Kicińska przyznaje, że branża oczekuje dalszych wzrostów rynku. Motorem napędowym mogą być innowacje. Jak ocenia Kicińska, nowe technologie to oczekiwanie nie tylko inwestorów, lecz także mieszkańców miast.

Inwestujemy przede wszystkim w innowacje i rozwój. Tego też oczekują polscy inwestorzy. Jesteśmy na poziomie europejskim, nasze badania pokazały, że mamy coś do powiedzenia, jesteśmy zadowoleni z tego, co się dzieje, jesteśmy dynamiczni, wciąż się rozwijamy. Czas patrzenia na inne miasta się skończył, teraz my mamy siłę, żeby dalej się rozwijać i żeby je budować ? prognozuje Kicińska.

Przestrzega jednak przed nadmierną regulacją rynku, która może spowolnić rozwój sektora budowlanego. Ocenia, że jeśli Polska i Unia Europejska zdecydują się na wprowadzenie zbyt rygorystycznych przepisów klimatycznych, może to doprowadzić do odpływu inwestorów. Obawy inwestorów w sektorze budowlanym budzi między innymi unijna dyrektywa, według której od 2021 budynki mają mieć niemal zerowe zużycie energii netto. Polska nadal jednak nie wdrożyła tej dyrektywy, za co Komisja Europejska skierowała sprawę do Trybunału UE.