Archiwa tagu: fundusze inwestycyjne

Wino coraz popularniejszą formą inwestycji. Średnio zysk wynosi 2 proc. na kwartał

Inwestorzy coraz chętniej dywersyfikują swoje portfele inwestycjami w alkohole, najczęściej whisky i wino. Ryzyko jest niższe niż w przypadku tradycyjnych inwestycji, a stopa zwrotu wyższa. W latach 2001?2015 średnio wynosiła ona ok. 2 proc. kwartalnie. Eksperci podkreślają jednak, że to długoterminowe instrumenty. Poza tym trzeba liczyć się z dodatkowymi kosztami, m.in. za zarządzanie i przechowanie wina. 

? Roczny światowy obrót na rynku wina inwestycyjnego przekracza 3 mld dol. i cały czas rośnie. Wartość wina inwestycyjnego na świecie wynosi około 17 mld dol., z czego blisko 25 proc. zasobów jest przechowywane w Wielkiej Brytanii ? informuje agencję Newseria Biznes Tomasz Rólczyński, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. ? W związku z ostatnimi wydarzeniami politycznymi ciekawy jest więc rozwój tego rynku, tym bardziej że na londyńskiej giełdzie odbywa się największy obrót winami na świecie. Drugie jest Chicago.

Najpopularniejsze alkohole inwestycyjne, stanowiące połowę rynku alternatywnych sposobów lokaty kapitału, to wina, whisky oraz brandy. Są to inwestycje przeznaczone dla osób mających już pewien kapitał. Jak podkreśla Rólczyński, w przypadku wina minimalna wartość zaangażowania wynosi ok. 25 tys. zł.

Według Wealth Solutions rekomendowany okres takiej lokaty kapitału wynosi pięć lat. Średnia roczna stopa zwrotu w latach 1987?2011 wyniosła dla wina 13 proc. W konfrontacji z tym walorem słabsze w tym okresie okazało się zarówno złoto (5 proc.), jak i indeksy FTSE 100 (8 proc.) oraz Dow Jones (10 proc.). Dodatkowo każdego roku notowany był dodatni wynik.

? Stopy zwrotu wina są porównywalne albo wyższe niż w przypadku inwestycji w akcje ? potwierdza Tomasz Rólczyński. ? W latach 2001?2015 średni kwartalny zysk wynosił około 2 proc., wobec czego była to inwestycja dosyć atrakcyjna. Przy czym należy pamiętać o tym, że nawet jeśli stopy zwrotu są porównywalne, to ryzyko związane z lokowaniem kapitału w alkohol jest jednak zdecydowanie mniejsze.

Wysokie stopy zwrotu ? zdaniem analityków Wealth Solution ? rynek ten zawdzięcza zdrowym podstawom opartym na grze rzeczywistego popytu i podaży. Przeważającą cześć obrotu pochodzi bowiem ze strony kolekcjonerów i konsumentów dyktujących ceny. Ograniczona produkcja oraz stopniowa konsumpcja poszczególnych roczników w zestawieniu z silnym popytem stanowią kombinację sprzyjającą wzrostom wartości.

? Inwestycje w wino czy whisky nie są przy tym skorelowane z tradycyjnymi sposobami lokowania środków finansowych ?uzupełnia Tomasz Rólczyński. ? W sytuacji zatem, gdy rynek akcji będzie w zapaści, w tym samym czasie możemy tego w ogóle nie obserwować w obrocie alkoholami. Wobec tego stanowi on doskonałe uzupełnienie tradycyjnych inwestycji.

Polski rynek inwestycji alternatywnych, jak zauważa wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, jest stosunkowo młody. Cały czas się rozwija, wobec czego zainteresowanie nim wciąż rośnie.

? Roczny światowy obrót na rynku wina inwestycyjnego przekracza 3 mld dol. i cały czas rośnie. Jest to rynek rozwijający się nie tylko w Polsce, lecz także na całym świecie. Wiele osób poszukuje bowiem okazji do dywersyfikacji portfela ? zaznacza Tomasz Rólczyński.

Inwestować w alkohole można za pomocą platform czy firm specjalizujących się w tego rodzaju inwestycjach. Pobierają one opłaty za zarządzanie (2,5 proc. wartości portfela) i przechowywanie trunków (w przypadku skrzynki wina nie więcej niż około 15 funtów).

Inwestorzy powinni natomiast zapomnieć o możliwości otrzymania do ręki kupionej butelki. Obrót winem inwestycyjnym jest bowiem zdematerializowany. Składowane jest ono w odpowiednich, ściśle określonych warunkach, najczęściej na terenie Wielkiej Brytanii.

? W każdym momencie można zakończyć inwestycję, pozbywając się wina, ale fizycznie nie przechodzi ono przez ręce właściciela ? zastrzega Tomasz Rólczyński.

Polacy wracają do funduszy inwestycyjnych. Zachęca ich do tego niskie oprocentowanie lokat

Rośnie zainteresowanie Polaków fundusze inwestycyjne. Dziś niespełna 20 proc. posiada jednostki funduszy inwestycyjnych, ale kolejne 9 proc. przymierza się do ich zakupu ? wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Deutsche Banku. Do rosnącej popularności TFI przyczynia się coraz niższe oprocentowanie lokat i coraz większa wiedza na temat różnych metod inwestowania.

Dziś jednostki funduszy inwestycyjnych posiada 2,1 mln Polaków.

? Dynamika wzrostu tej bazy jest duża i będzie jeszcze większa, bo mamy otoczenie sprzyjające inwestowaniu w fundusze ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Monika Szlosek, dyrektor bankowości detalicznej i inwestycyjnej w Deutsche Banku. ? Mamy historycznie najniższe stopy procentowe, spadające od 2 lat, a co za tym idzie spadające oprocentowanie depozytów i kont oszczędnościowych. To jest motywator dla Polaków, żeby szukać rozwiązań alternatywnych dla lokat bankowych.

Z badania Deutsche Banku wynika, że inwestowaniem w fundusze zainteresowani są głównie ludzie dobrze zarabiający. Wśród tych, którzy zarabiają miesięcznie poniżej 3 tys. zł, jednostki udziału posiada ok. 11 proc. Dla zarabiających więcej niż 3 tys. zł średnia ta wynosi już 46 proc. Wśród Polaków z zarobkami w przedziale 4-4,9 tys. zł oszczędności w funduszach trzyma ponad połowa ankietowanych (prawie 52 proc.).

? Wśród Polaków nadal jest przekonanie, że aby inwestować w fundusze, trzeba mieć duże kwoty. Tymczasem jest to nieprawda. W zależności od funduszy minimalna kwota to może być nawet 50, 100 lub 150 zł. Przy pierwszej wpłacie czasami jest to większa kwota. Po raz kolejny musimy obalić mity związane z inwestowaniem w fundusze ? mówi Szlosek.

Przed inwestycją w fundusze powstrzymuje Polaków głównie obawa przed porażką. Ponad 38 proc. ankietowanych obawia się utraty kapitału, podobna grupa ocenia, że brak jej wolnych środków do zainwestowania. Postrzegają je jako produkt wymagający dużej wiedzy o rynku ? stwierdziło tak 37 proc. pytanych. Zdaniem Moniki Szlosek to przekonanie, który wpływa na niewielką popularność tej metody inwestowania.

Leszek Niemycki, wiceprezes Deutsche Banku podkreśla, że właśnie z tego powodu obok oferty bardzo ważna jest więc też edukacja.

? Nasz bank od wielu lat oferuje bardzo szeroką gamę funduszy inwestycyjnych. Bazą naszej oferty jest wiedza i umiejętność dostosowania poziomu ryzyka i poziomu inwestycji do możliwości finansowych i specyfiki danego klienta. W tym widzimy naszą rolę, żeby klienci w bezpieczny i rozsądny sposób, w sposób dopasowany do ich własnych oczekiwań i możliwości powoli zapoznawali się i rozbudowywali swoją wiedzę na temat rynku funduszy inwestycyjnych i rynku kapitałowego ? mówi Leszek Niemycki.

Z badań wynika, że Polacy mają umiarkowaną skłonność do ryzyka. Jako społeczeństwo indywidualistyczne jesteśmy znacznie roztropniejsi w inwestycjach od społeczeństw kolektywistycznych, jakie tworzą mieszkańcy Azji. Mamy też złe doświadczenia historyczne i nie ufamy instytucjom.

? Dopiero młode pokolenia, które weszły już na rynek pracy, zarabiają, przeżyły kryzys 2008 roku i wiedzą, co oznacza podejmowanie ryzykownych decyzji, także finansowych ? zwraca uwagę prof. dr hab. Małgorzata Bombol z Zakład Badań Zachowań Konsumentów Instytutu Zarządzania SGH. ? Obawy inwestycyjne dotyczą przede wszystkim osób w wieku powyżej 50-60 lat. Wynika to m.in. z tego, że to są tzw. konsumenci tradycyjni z dosyć konserwatywnym podejściem do swoich zachowań, także finansowych. Im młodsi konsumenci, tym bardziej kosmopolityczni, otwarci, lepiej poinformowani, w związku z tym poziom awersji do ryzyka może u nich maleć.

Ponad połowa pytanych znających fundusze uważa, że inwestując w nie, powierza swoje pieniądze profesjonalistom.

Deutsche Bank współpracuje z 18 towarzystwami funduszy inwestycyjnych inwestującymi zarówno w  kraju, jak i zagranicą. Dzięki temu pieniądze klientów alokowane są również w instrumenty finansowe poza granicami Polski, co pozwala lepiej zdywersyfikować inwestycje.

? Możemy również czynnie uczestniczyć we wzrostach wartości dużych, znanych firm z Europy lub jeszcze dalej, ze Stanów Zjednoczonych i z Azji. Z tych rynków, gdzie przynajmniej w ostatnim czasie były największe wzrosty wartości indeksów ? mówi Leszek Niemycki.

Deutsche Bank wystartował z kampanią promującą bankowość doradczą i produkty inwestycyjne pod hasłem ?Niech Twoje pieniądze pracują tak ciężko jak Ty?. Chce zachęcić klientów do inwestowania, oferując im również w ramach promocji ?Zwracamy 1%? premię w postaci 1 proc. sumy zainwestowanej w dowolne fundusze.

Lipiec przerwał dobrą passę funduszy inwestycyjnych

Mimo słabego lipca, kiedy aktywa zgromadzone w TFI spadły o 3,7 mld zł, fundusze inwestycyjne są zadowolone z wyników osiąganych w tym roku. TFI korzystają na tym, że są niskie stopy procentowe, które zmniejszają atrakcyjność lokat bankowych. Kolejnym wyzwaniem dla banków mogą być niedługo fundusze celu. Mają one osiągać określoną stopę zwrotu, np. 5 proc., przy ryzyku porównywalnym z lokatą bankową.

Do funduszy napłynęło w pierwszym półroczu 5,5 mld zł. Prawie 10 proc. tej kwoty stanowiły nasze fundusze. Jesteśmy w pierwszej czwórce, przed nami jest tylko PZU, PKO BP, Pioneer. W pierwszym półroczu napłynęło do Aviva TFI około 1 mld 100 mln złotych brutto, czyli mniej więcej pół miliarda netto ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Przybylski, prezes zarządu Aviva Investors TFI.

W lipcu wartość aktywów zgromadzonych w TFI spadła o 3,7 mld zł do 199 mld zł. Powodem były rekordowe w skali miesiąca wypłaty środków z jednego z funduszy niepublicznych, które sięgnęły 3,5 mld zł ? wynika z raportu przygotowanego przez Analizy Online i Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami. Dla segmentu funduszy detalicznych lipiec był jednak udanym miesiącem, ponieważ saldo wpłat i umorzeń wyniosło +900 mln zł. Innym powodem spadku wartości aktywów dla całego rynku TFI był ujemny wynik zarządzania w wysokości -1,0 mld zł.

Inwestycjom w fundusze sprzyjają rekordowe niskie stopy procentowe NBP, ponadto coraz więcej analityków i ekonomistów spodziewa się, że RPP będzie zmuszona złagodzić swoją politykę. To jeszcze bardziej zmniejszy atrakcyjność lokat bankowych w stosunku do inwestycji na rynku kapitałowym. Biorąc pod uwagę 2-letni horyzont inwestycyjny, akcje notowane na GPW powinny dać wyższe zyski niż obligacje skarbowe, korporacyjne czy instrumenty rynku pieniężnego.

? Mimo wielu ryzyk, które ciążą segmentowi akcji, naszym zdaniem jest to rynek, który powinien przynosić najlepsze wyniki w horyzoncie kolejnych 24 miesięcy. Tu można spodziewać się kilkunastoprocentowych stóp zwrotu w optymistycznym scenariuszu ? przewiduje Marek Przybylski.

TFI wychodzą naprzeciw preferencji inwestorów odnośnie stopy zwrotu i ryzyka, poszerzając stale ofertę dostępnych funduszy. Klienci coraz częściej chcą inwestować w fundusze celu (target funds), zamiast samodzielnie dobierać do swojego portfela fundusze, które pozwolą im uzyskać pożądaną relację oczekiwanego zysku i ryzyka.

Klient w tej chwili nie myśli o funduszach w ten sposób, że chce zarobić więcej niż rynek akcji, a w czasie bessy stracić mniej niż rynek akcji, tylko chce zrealizować swój cel. Nasz pierwszy fundusz celu ma przynieść klientowi znacznie wyższą stopę zwrotu niż depozyt bankowy, celujemy w 5 punktów procentowych rocznie, z niewiele większą zmiennością, czyli z niewiele większym ryzykiem niż depozyt ? wyjaśnia prezes Aviva Investors TFI.

Fundusz celu ma być dostępny na polskim rynku pod koniec 2014 r. lub na początku 2015 r. Aviva Investors planuje także uruchomić fundusz, który zapewni ochronę siły nabywczej pieniędzy przed inflacją.

Kolejnym pomysłem jest fundusz, który będzie generował w miarę stabilny strumień dochodów dla klienta, który chce co kwartał, co pół roku wypłacać pieniądze i mieć w ten sposób dodatkowe wsparcie z funduszy. Taki jest kierunek podejmowanych przez nas działań. Nie będziemy już inwestować w kolejne rynki czy kolejne klasy aktywów, tylko raczej będziemy realizowali cele klientów, wprowadzając nowe produkty ? twierdzi Marek Przybylski.

Fundusze inwestycyjne online.

Zaskakująco dobre wyniki finansowe spółek amerykańskich. Hossę może jednak zatrzymać Fed

Zyski amerykańskich spółek w II kwartale są znacznie powyżej prognoz. Inwestorów pozytywnie zaskoczyły banki, które miały mieć najsłabsze wyniki ze wszystkich branż. Powodów do optymizmu dostarcza także najlepsza od sześciu lat sytuacja na rynku pracy oraz koniunktura w przemyśle. Obok wyników spółek w centrum uwagi rynków jest teraz także Fed, który będzie musiał ? prędzej czy później ? podnieść stopy procentowe.

Konsensus rynkowy to ok. 5-6-proc. wzrost wyników spółek w stosunku do II kwartału 2013 roku. Nie oczekujemy rewelacji w sektorze finansowym, a więc dynamika wzrostu zysków nie powinna być duża. Niektórzy oczekują tu nawet spadku wyników w stosunku do II kwartału poprzedniego roku. Oczekiwane są natomiast bardzo dobre wyniki w sektorze spółek IT, z dynamiką zysku nawet powyżej 10 proc. ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

We wtorek przed sesją na Wall Street wyniki za II kwartał podały trzy duże spółki: Goldman Sachs, J.P. Morgan Chase & Co. oraz Johnson&Johnson. Przed rozpoczęciem publikacji wyników analitycy prognozowali, że sektor finansowy zanotuje spadki zysków w II kwartale jako jedyna z 10 branż wyróżnionych na amerykańskiej giełdzie. Nie potwierdziło się to w przypadku Goldman Sachs, który zwiększył zysk netto w II kwartale do 2,04 mld dolarów z 1,93 mld dolarów rok wcześniej. Bank zarobił w II kwartale 4,10 dolara w przeliczeniu na 1 akcję, podczas gdy prognozowano 3,05 dolara. Rok wcześniej Goldman Sachs osiągnął zysk na jedną akcję na poziomie 3,70 dolara. Rynek odebrał pozytywnie także wyniki banku J.P. Morgan Chase & Co., który zarobił w II kwartale 2014 r. nieco mniej niż przed rokiem, ale więcej niż oczekiwali analitycy. Dobrze zaprezentował się także przedstawiciel sektora dóbr konsumenckich ? Johnson&Johnson.

Inwestorzy w USA czekają teraz na wyniki pozostałych spółek, zwłaszcza produkcyjnych, które są uważane za najlepszy barometr koniunktury w realnej gospodarce. A to dlatego że odbiorcami ich produktów są zarówno konsumenci, jak i przedsiębiorstwa.

Bardzo ważne będzie to, co powiedzą spółki na temat prognoz na drugą połowę roku. Jeżeli dynamika zysku w drugim kwartale będzie w okolicach 5-6 proc. z polepszającą się prognozą na kolejne kwartały, to będzie to bardzo dobry prognostyk dla giełdy ? uważa Staniszewski.

Zdaniem analityków technicznych amerykański indeks S&P 500 po niewielkiej korekcie znalazł się w ciekawej sytuacji: z jednej strony ?byki? walczą o powrót na historyczne maksima i kontynuację w kierunku 2000 pkt, a z drugiej ? coraz więcej inwestorów wypatruje silniejszej korekty. W tej sytuacji, obok kolejnych wyników spółek, kluczowe będą zapowiedzi dotyczące podwyżek stóp procentowych ze strony przewodniczącej Fed Janet Yellen. Choć inflacja w USA pozostaje na niskim poziomie, to bank centralny musi działać z wyprzedzeniem, zwłaszcza że sytuacja na rynku pracy szybko się poprawia. Gospodarka USA ma za sobą bardzo dobry pod tym względem kwartał: w sektorze pozarolniczym powstało ok. 800 tys. miejsc pracy. To pozwoliło obniżyć stopę bezrobocia w lipcu do poziomu 6,1 proc., co jest najlepszym wynikiem od sześciu lat.

Sytuacja w gospodarce amerykańskiej jest stabilna: oprócz tego, że stopy procentowe są na rekordowo niskich poziomach, ciągle mamy luzowanie ilościowe i dosyć duże zadłużenie w relacji do PKB rządu amerykańskiego ? wskazuje prezes Noble Funds TFI.

Pozytywne sygnały płyną nie tylko z rynku pracy, lecz także z sektora przemysłowego. W lipcu indeks Empire State obrazujący koniunkturę w amerykańskim przemyśle wzrósł do 25,6 pkt z 19,3 pkt w czerwcu. Ekonomiści spodziewali się, że spadnie do 17,3 pkt. Słabiej od prognoz wypadła za to sprzedaż detaliczna, która w czerwcu urosła o 0,2 proc. w relacji do maja. Prognozowano wzrost o 0,6 proc. Rynki finansowe rzadko jednak reagują na dane dotyczące sprzedaży detalicznej, ponieważ podlegają one dużym sezonowym lub jednorazowym wahaniom.

Gospodarka ma szansę rozwijać w tempie powyżej 2 proc. w tym roku. Mówi się nawet o lepszych prognozach na 2015 rok. Może nie będzie to tak szybko, jak wszyscy by oczekiwali, ale z drugiej strony pozwoli to stabilniej rosnąć, a gospodarka nie będzie narażona na napięcia, czyli na bańki spekulacyjne ? twierdzi Mariusz Staniszewski.

Polacy lokują coraz więcej pieniędzy w funduszach inwestycyjnych. TFI mogą wypełnić lukę po OFE

Od początku roku na polski rynek funduszy inwestycyjnych napłynęło 2 mld zł netto. To kontynuacja pozytywnego trendu z ubiegłego roku, kiedy to Polacy zainwestowali w fundusze 30 mld zł więcej, niż z nich wypłacili. Szczególnie dużym zainteresowaniem cieszą się fundusze akcyjne, którym sprzyjają niskie stopy procentowe i poprawa koniunktury w realnej gospodarce. Mimo ryzyka, jakie wiąże się m.in. z sytuacją na Ukrainie, akcje powinny dać lepszą stopę zwrotu niż obligacje czy surowce.

Rynek urósł o około 30 mld złotych, z czego ponad połowa to były środki, które zainwestowali klienci detaliczni w fundusze inwestycyjne. To jest oczywiście pochodną tego, że stopy procentowe i oprocentowanie depozytów bankowych istotnie spadło. W tej chwili widzimy kontynuację tego trendu, w tym roku na polski rynek funduszy napłynęło 2 mld złotych netto, rynek rośnie, łączne aktywa są na poziomie około 192 mld, więc są to rekordowe poziomy, wyższe nawet od tych, które obserwowaliśmy w 2007 roku ?  mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Kamiński, członek zarządu Millennium TFI SA.

Klienci funduszy inwestycyjnych coraz chętniej podejmują ryzyko, o czym świadczy dodatnie saldo napływów do funduszy akcyjnych od początku 2014 r.

To w pewnym sensie może wspierać polską giełdę, bo kolejne napływy środków finansowych mogą równoważyć ewentualne wypływy z tytułu OFE. To będzie na pewno pozytywny czynnik. My spodziewamy się napływów rzędu przynajmniej kilkunastu miliardów złotych, być może 20 mld. zł ogółem, z rosnącym udziałem funduszy akcyjnych lub funduszy mieszanych i spadającym udziałem funduszy dłużnych, które były najbardziej popularnymi funduszami w ubiegłym roku ? uważa Kamiński.

Dotychczasowe statystyki pokazują, że zmiany w OFE mogą doprowadzić do silnej wyprzedaży na giełdzie. Według komunikatu ZUS do 29 kwietnia br. jedynie 56,07 tys. z blisko 16,7 mln osób (0,33 proc.) mających oszczędności w OFE zdecydowało się pozostawić część składki emerytalnej w II filarze. Ubezpieczeni w funduszach emerytalnych mają do końca lipca czas na deklarację ws. pozostania w OFE i zdaniem części ekonomistów, duża grupa osób odłoży decyzję na ostatnią chwilę.

To, czy napływy do TFI pozwolą wypełnić lukę po marginalizacji funduszy emerytalnych, zależy także od rozwoju sytuacji na rynkach finansowych i wokół nich, zwłaszcza na Ukrainie.

Jeżeli konflikt będzie eskalował, to będzie awersja do ryzyka i klienci będą wybierali fundusze bezpieczne, gotówkowe czy papierów dłużnych. To widzieliśmy w marcu, kiedy były negatywne odpływy z funduszy akcji i pozytywne napływy do funduszy gotówkowych ? tłumaczy członek zarządu Millennium TFI SA.

W średnim i dłuższym terminie akcje powinny jednak być najchętniej wybieranymi przez inwestorów aktywami. To dlatego, że ich wycenie sprzyja bardzo luźna polityka pieniężna największych banków centralnych, a jej wyraźne zaostrzenie jest wciąż odległą perspektywą.
Zdaniem ekonomistów, również w Polsce stopa referencyjna NBP ma pozostać na rekordowo niskim poziomie 2,5 proc. co najmniej do I kwartału 2015 r.

Nasze nastawienie do rynków akcji pozostaje pozytywne, uważamy, że akcje są najciekawszą klasą aktywów w tych warunkach gospodarczych. Proszę pamiętać, że żyjemy w otoczeniu ultraniskich stóp procentowych na świecie, także w Polsce mamy historycznie niskie stopy. Ten czynnik powiązany z poprawą w gospodarce powinien przekładać się na lepsze wyniki spółek. A lepsze wyniki spółek zawsze są impulsem do wzrostu ceny akcji ? wyjaśnia Kamiński.

O ile prognozy dla rynków akcji są w większości optymistyczne, o tyle ceny obligacji ? zwłaszcza w średnim i dłuższym terminie ? mogą zacząć spadać. W przypadku niektórych rynków wschodzących byłaby to kontynuacja zniżek, które zaczęły się w połowie 2013 r. Wtedy Fed zapowiedział stopniowe ograniczanie luzowania ilościowego (QE). W rezultacie wzrosło również oprocentowanie amerykańskiego długu, zwłaszcza w relacji do długu emitowanego przez państwa strefy euro.

W Stanach Zjednoczonych obserwujemy od pewnego czasu spadek cen obligacji, czyli wzrost ich rentowności. Jest to związane z poprawą koniunktury, wzrostem oczekiwań co do przyszłych stóp procentowych, a także w związku z wygaszaniem programu QE. W Europie mamy z kolei sytuację odwrotną, ponieważ są oczekiwania co tego, że Europejski Bank Centralny uruchomi program QE w Europie lub będzie prowadził dodatkowe elementy ekspansywnej polityki monetarnej ? mówi Krzysztof Kamiński.

Na tle akcji i części obligacji rynki surowcowe pozostają od dłuższego czasu w zdecydowanej defensywie. Poprawa nastrojów na światowych rynkach i niska inflacja zmniejszają popularność złota jako bezpiecznej lokaty kapitału. W rezultacie od września 2011 r. ceny złota spadły o blisko 30 proc., z 1900 USD do ok. 1300 USD za uncję. Choć złoto zanotowało silne wzrosty od początku 2014 r., to możliwość odrobienia strat w stosunku do 2011 r. jest mało prawdopodobna.

Nasze nastawienie do rynków surowcowych, także metali produkcyjnych, pozostaje relatywnie neutralne. W warunkach poprawy gospodarczej na świecie trudno oczekiwać wzrostów cen złota. Wydaje się, że dopiero w warunkach rosnącej inflacji złoto może stać się bardziej atrakcyjne, wrócić do łask inwestorów, w tej chwili ceny poniżej 1300 dolarów mogą pozostać na tym poziomie albo nawet jeszcze spaść. Natomiast docelowe poziomy gdzieś na poziomie 1400 dolarów wydają się uzasadnione ? mówi członek zarządu Millennium TFI SA.

Zapoznaj się z ofertą Funduszy Inwestycyjnych.

Za miesiąc na GPW pojawią się dwa nowe indeksy.

Mówi: Dawid Czopek
Firma: mWealth Management

24 marca na GPW pojawią się indeksy WIG50 i WIG250.  Z notowań znikną indeksy małych spółek sWIG80 i WIG-Plus. Natomiast do końca 2015 roku równolegle utrzymany zostanie mWIG40.

 Przede wszystkim to jest pewne rozszerzenie i kontynuacja tego, co wydarzyło się już w ubiegłym roku, czyli wprowadzenia indeksu WIG30, który w ciągu kilku kwartałów powinien zastąpić WIG20. Teraz mamy do czynienia z nowymi indeksami WIG50 i WIG250, które będą zastępować dawne indeksy mWIG40 i sWIG80 ? podkreśla Dawid Czopek z mWealth Management.

sWIG80 i WIG-Plus znikną z notowań po zakończeniu sesji w piątek 21 marca. Dłużej pozostanie do dyspozycji inwestorów mWIG40, który będzie funkcjonował równolegle z nowym indeksem WIG50 do końca 2015 roku. W składzie WIG250 znajdą się małe spółki notowane na GPW. To właśnie ten indeks będzie kluczowym wskaźnikiem koniunktury w najmniejszych firmach.

 ? To będą indeksy cenowe, czyli obliczane na podobnych zasadach jak do tej pory, jak chociażby miało to miejsce w przypadku WIG20 ? chodzi będzie przede wszystkim o to, że dywidendy nie są wliczane w absolutną stopę zwrotu tego indeksu ? tutaj będziemy mieli do czynienia z podobnym zjawiskiem ? komentuje dla Newserii Biznes Dawid Czopek. ?Mniejsze spółki zwykle są mniej istotne niż duże spółki, te blue chipy, które zwykle wypłacają dywidendy wyższe, a że to będzie indeks cenowy bądź totalnej stopy zwrotu nie ma tutaj znaczenia wielkiego

Wprowadzenie na parkiet nowych indeksów to także zmiany w kontraktach terminowych. Wiąże się to ze zmianą instrumentów bazowych dla WIG-u 250. Pierwsze serie kontraktów na nowy indeks będą wprowadzone do obrotu 22 grudnia 2014 r. Jednocześnie nastąpi zaprzestanie wprowadzania do obrotu kolejnych (nowych) serii kontraktów na indeks mWIG40. W przypadku mWIG40 i WIG50 zmiana będzie trwała od grudnia 2014 do czerwca 2015 roku. W tym okresie, przez 6 miesięcy kontrakty terminowe na oba indeksy będą notowane równolegle. W końcowy sukces takich zmian powątpiewają eksperci.

 ? Dzisiaj wciąż jeszcze podstawowym kontraktem notowanym na giełdzie jest kontrakt na WIG20. Pomimo tego, że indeks ten jest trochę schodzący, to nowy indeks WIG30 nie doczekał się jeszcze takiego statusu jak ma WIG20. Natomiast ze względów płynnościowych, myślę, że jeżeli chodzi o kwestie związane z kontraktami na WIG50 czy WIG250, to może być jednak pewien problem i nie będą to instrumenty cieszące się dużym powodzeniem,  nie będą też bardzo masowo w obrocie ? podsumowuje Dawid Czopek.