Archiwa tagu: inwestycje

Wino coraz popularniejszą formą inwestycji. Średnio zysk wynosi 2 proc. na kwartał

Inwestorzy coraz chętniej dywersyfikują swoje portfele inwestycjami w alkohole, najczęściej whisky i wino. Ryzyko jest niższe niż w przypadku tradycyjnych inwestycji, a stopa zwrotu wyższa. W latach 2001?2015 średnio wynosiła ona ok. 2 proc. kwartalnie. Eksperci podkreślają jednak, że to długoterminowe instrumenty. Poza tym trzeba liczyć się z dodatkowymi kosztami, m.in. za zarządzanie i przechowanie wina. 

? Roczny światowy obrót na rynku wina inwestycyjnego przekracza 3 mld dol. i cały czas rośnie. Wartość wina inwestycyjnego na świecie wynosi około 17 mld dol., z czego blisko 25 proc. zasobów jest przechowywane w Wielkiej Brytanii ? informuje agencję Newseria Biznes Tomasz Rólczyński, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. ? W związku z ostatnimi wydarzeniami politycznymi ciekawy jest więc rozwój tego rynku, tym bardziej że na londyńskiej giełdzie odbywa się największy obrót winami na świecie. Drugie jest Chicago.

Najpopularniejsze alkohole inwestycyjne, stanowiące połowę rynku alternatywnych sposobów lokaty kapitału, to wina, whisky oraz brandy. Są to inwestycje przeznaczone dla osób mających już pewien kapitał. Jak podkreśla Rólczyński, w przypadku wina minimalna wartość zaangażowania wynosi ok. 25 tys. zł.

Według Wealth Solutions rekomendowany okres takiej lokaty kapitału wynosi pięć lat. Średnia roczna stopa zwrotu w latach 1987?2011 wyniosła dla wina 13 proc. W konfrontacji z tym walorem słabsze w tym okresie okazało się zarówno złoto (5 proc.), jak i indeksy FTSE 100 (8 proc.) oraz Dow Jones (10 proc.). Dodatkowo każdego roku notowany był dodatni wynik.

? Stopy zwrotu wina są porównywalne albo wyższe niż w przypadku inwestycji w akcje ? potwierdza Tomasz Rólczyński. ? W latach 2001?2015 średni kwartalny zysk wynosił około 2 proc., wobec czego była to inwestycja dosyć atrakcyjna. Przy czym należy pamiętać o tym, że nawet jeśli stopy zwrotu są porównywalne, to ryzyko związane z lokowaniem kapitału w alkohol jest jednak zdecydowanie mniejsze.

Wysokie stopy zwrotu ? zdaniem analityków Wealth Solution ? rynek ten zawdzięcza zdrowym podstawom opartym na grze rzeczywistego popytu i podaży. Przeważającą cześć obrotu pochodzi bowiem ze strony kolekcjonerów i konsumentów dyktujących ceny. Ograniczona produkcja oraz stopniowa konsumpcja poszczególnych roczników w zestawieniu z silnym popytem stanowią kombinację sprzyjającą wzrostom wartości.

? Inwestycje w wino czy whisky nie są przy tym skorelowane z tradycyjnymi sposobami lokowania środków finansowych ?uzupełnia Tomasz Rólczyński. ? W sytuacji zatem, gdy rynek akcji będzie w zapaści, w tym samym czasie możemy tego w ogóle nie obserwować w obrocie alkoholami. Wobec tego stanowi on doskonałe uzupełnienie tradycyjnych inwestycji.

Polski rynek inwestycji alternatywnych, jak zauważa wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, jest stosunkowo młody. Cały czas się rozwija, wobec czego zainteresowanie nim wciąż rośnie.

? Roczny światowy obrót na rynku wina inwestycyjnego przekracza 3 mld dol. i cały czas rośnie. Jest to rynek rozwijający się nie tylko w Polsce, lecz także na całym świecie. Wiele osób poszukuje bowiem okazji do dywersyfikacji portfela ? zaznacza Tomasz Rólczyński.

Inwestować w alkohole można za pomocą platform czy firm specjalizujących się w tego rodzaju inwestycjach. Pobierają one opłaty za zarządzanie (2,5 proc. wartości portfela) i przechowywanie trunków (w przypadku skrzynki wina nie więcej niż około 15 funtów).

Inwestorzy powinni natomiast zapomnieć o możliwości otrzymania do ręki kupionej butelki. Obrót winem inwestycyjnym jest bowiem zdematerializowany. Składowane jest ono w odpowiednich, ściśle określonych warunkach, najczęściej na terenie Wielkiej Brytanii.

? W każdym momencie można zakończyć inwestycję, pozbywając się wina, ale fizycznie nie przechodzi ono przez ręce właściciela ? zastrzega Tomasz Rólczyński.

Ponad połowa Polaków oszczędza. Tylko co jedenasty inwestuje posiadane środki

Coraz więcej osób podchodzi do oszczędzania świadomie ? wynika z raportu ?Postawy Polaków wobec finansów? Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. Ponad połowa odkłada swoje nadwyżki finansowe. Jednocześnie spada odsetek osób, które żyją z miesiąca na miesiąc. Choć większość z nas planuje wydatki z krótkim wyprzedzeniem, to rośnie liczba osób oszczędzających z myślą o przyszłości. Dwukrotnie wzrosła też liczba inwestujących i oszczędzających, którzy korzystają z profesjonalnych porad.

? Z naszego raportu wynika, że Polacy coraz chętniej oszczędzają. Przepaść między osobami, które widzą sens w oszczędzaniu, a tymi, które to rzeczywiście robią, maleje. I to nas cieszy. Natomiast widać pole do poprawy, jeśli chodzi o planowanie wydatków ? wciąż większość z nas nie wybiega poza horyzont miesiąca ? mówi agencji Newseria Biznes Norbert Konarzewski, dyrektor programowy Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy, która przeprowadziła badanie.

Z raportu ?Postawy Polaków wobec finansów? wynika, że 43 proc. z nas większe wydatki planuje z krótkim wyprzedzeniem ? miesięcznym (34 proc.) lub tygodniowym (9 proc.). Tylko 23 proc. myśli o finansach w dłuższej perspektywie ? półrocznej (17 proc.) czy rocznej (6 proc.).

Jeszcze kilka lat temu co trzeci Polak przyznawał się do nieplanowania wydatków, dziś ? co piąty. To może wynikać z wyższych dochodów gospodarstw domowych ? od 2008 roku, po uwzględnieniu inflacji, wzrosły one o ponad 10 proc.

Systematycznie wzrasta odsetek osób, które oszczędzają. Od 2008 roku wzrósł on z 41 do 59 proc. Do 16 proc. zwiększyła się grupa odkładających pewną kwotę co miesiąc. Jednocześnie przez ostatnie pięć lat o blisko 20 pkt proc. spadła liczba osób, które deklarują brak jakiejkolwiek nadwyżki finansowej.

Wzrósł odsetek osób oszczędzających w celu zapewnienia lepszej przyszłości sobie lub rodzinie ? z 18 proc. w 2013 roku do 28 proc. obecnie. Jeszcze w 2013 roku na wakacje i drobne przyjemności oszczędzało 31 proc., według najnowszego badania ? 18 proc.

? Część Polaków przeorientowała swoje cele krótkoterminowe, czyli wydatki na zakupy pierwszej potrzeby, na cele związane z zabezpieczeniem przyszłości naszej i najbliższych. To optymistyczna informacja, że myślimy o oszczędzaniu w perspektywie kilku bądź kilkunastu lat ? wskazuje Norbert Konarzewski.

Na polu zarządzania oszczędnościami mamy jeszcze braki. Konto osobiste jako miejsce składowania oszczędności wybiera 17 proc., konto oszczędnościowe ? 10 proc. Na lokacie terminowej według badań pieniądze trzyma 8 proc. osób, a 5 proc. wybiera fundusze inwestycyjne. Tylko 9 proc. przyznaje, że lokuje swoje pieniądze w celu osiągnięcia zysku w przyszłości.

? To pokazuje, że inwestowanie jest dla nas czarną magią. Nie rozumiemy, jak funkcjonują najprostsze produkty finansowe, więc trudno, żebyśmy zdecydowali się na inwestowanie nadwyżek finansowych w coś bardziej skomplikowanego. Z jednej strony jest przestrzeń do edukowania Polaków, ale też wymusza to na instytucjach finansowych formułowanie jasnych zasad tak, aby dla potencjalnego odbiorcy było zrozumiałe, w jaki sposób środki będą inwestowane i na ile jest to związane z ryzykiem ? podkreśla Norbert Konarzewski.

Przy inwestowaniu coraz więcej osób (37 proc.) korzysta z porad profesjonalistów. Liczba inwestujących i oszczędzających czerpiących w ten sposób wiedzę wzrosła dwukrotnie, choć wciąż połowa badanych sugeruje się reklamą lub radami rodziny i znajomych.

? Maleje jednocześnie grupa tych osób, które podejmują decyzje finansowe w oparciu o własną intuicję. Zaledwie co 10 respondent wskazał w 2015 roku intuicję jako bazę do podejmowania decyzji finansowych, gdy w 2008 było to aż 49 proc. W połączeniu z równoległym wzrostem zaufania do pracowników i materiałów instytucji finansowych (z 17 proc. w 2008 roku do 37 proc. obecnie) tworzy to optymistyczny obraz przesłanek, jakie kształtują zachowania Polaków wobec pieniędzy ? mówi Tomasz Daniun, dyrektor ds. segmentów detalicznych w Citi Handlowy.

Badania Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy wskazują, że od 2011 roku trzykrotnie więcej osób trzyma oszczędności w domu, obecnie taką formę wybiera 12 proc. Wynika to przede wszystkim ze spadku oprocentowania lokat. Wysokość stopy referencyjnej spadła z 6 proc. w 2008 roku do 1,5 proc. w tym roku. Z drugiej strony systematycznie rośnie grupa osób, które zamiast gotówką płacą kartą.

? Myślę, że odsetek Polaków posiadających konta w bankach będzie dynamicznie rósł ? wskazuje Tomasz Daniun. ? Aktualnie ponad 40 proc. osób deklaruje, że dokonuje zakupów kartą bankową i myślę, że również ten odsetek będzie rósł, biorąc pod uwagę to, w ilu sklepach możemy dokonać takich transakcji ? dodaje.

Doświadczeni gracze mogą zarabiać na rynku Forex nawet kilka tysięcy procent.

Kontrola ryzyka oraz trzymanie się przyjętej strategii to główne zasady, których powinni przestrzegać inwestujący na rynku Forex. Potrzebne jest uważne śledzenie rynków walutowych oraz decyzji banków światowych, ale także przemyślany wybór brokera. Eksperci radzą, by inwestycje na rynku kontraktów na walutę lub surowce rozpocząć od niewielkiego depozytu. Pozwoli to na sprawdzenie usług pod kątem transakcyjnym, bez narażania się na zbędne ryzyko inwestycyjne.

? Główne zasady, jakich należy przestrzegać na rynku Forex, to kontrolowanie ryzyka, czyli tego, ile możemy stracić na poszczególnych transakcjach, a nie tego, ile możemy zarobić, bo jest to o wiele trudniejsza rzecz do kontrolowania ? mówi agencji informacyjnej Newseria Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych w domu maklerskim HFT Brokers.

Ekspert zwraca uwagę także na takie aspekty, jak samodyscyplina, niepodejmowanie pochopnych decyzji oraz kontrolowanie własnych emocji. Z dużym ryzykiem wiąże się także dokonywanie transakcji w godzinach podwyższonej zmienności rynkowej, np. podczas publikowania danych makroekonomicznych.

? Dodatkowo potrzebny jest plan, co chcemy na tym rynku robić, po co tutaj jesteśmy, jakie są nasze cele i jak chcemy do tych celów dojść. Warto być także świadomym potencjalnych zagrożeń. Jeżeli patrzymy tylko przez różowe okulary na inwestycje na rynku Forex, to raczej nie tędy droga. Warto od razu mieć plan B ? dodaje Kostecki.

Analityk HFT Brokers zaleca rozpoczęcie przygody z rynkiem Forex od wykorzystania kont demonstracyjnych oraz od uczestniczenia w konkursach, gdzie nagrodą za handel wirtualnymi środkami przyznawane są realne nagrody. Należy jednak mieć na uwadze to, że inwestowanie na rachunkach konkursowych różni się do realnych inwestycji ze względu na ograniczenia wersji demonstracyjnej systemu transakcyjnego i istotne czynniki psychologiczne oddziałujące na inwestującego. Jeżeli natomiast mowa o rachunkach rzeczywistych, to minimalny próg wejścia wynosi 1?2 tys. złotych. Niskie depozyty są wprawdzie narażone na większe ryzyko, jednak przy wykorzystaniu dźwigni finansowej taka kwota pozwala dokonywać już transakcji o sporej wartości nominalnej.

? Mówimy przeważnie o ponadprzeciętnych rezultatach, jakie osiągają inwestorzy. Inwestując w akcje na giełdzie, możemy zarobić kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt procent. Natomiast na rynku Forex mówimy o stopach zwrotu kilkuset, a nawet kilku tysięcy procent ? wyjaśnia Kostecki.

Tak wysokie rentowności osiągane są jednak przy ponadprzeciętnym poziomie ryzyka. Osoba inwestująca na Foreksie powinna zdawać sobie sprawę z tego, że zła decyzja transakcyjna może skutkować nagłą utratą całego wpłaconego depozytu lub przewyższającą jego wartość, gdyż transakcje realizowane są z wykorzystaniem efektu dźwigni finansowej.

? Jeżeli chcemy zacząć inwestować na rynku Forex, to zaczynamy od przeglądu oferty brokerów. Jak wszędzie, wchodzimy do sklepu, patrzymy, jakie są produkty w jednym sklepie, idziemy do drugiego, patrzymy, ile kosztuje ten sam produkt tam i sprawdzamy konkurencję. Tak zazwyczaj to się powinno odbywać ? tłumaczy Kostecki.

Po wyborze konkretnego brokera dobrym rozwiązaniem jest wpłacenie na początku niewielkiej sumy pieniędzy. Mały depozyt umożliwi sprawdzenie jakości oferowanych usług pod kątem transakcyjnym, bez narażania się na zbędne ryzyko. Analityk HFT Brokers zwraca także uwagę na takie aspekty, jak pomoc z działu obsługi klienta, dostęp do szkoleń i materiałów edukacyjnych czy możliwość osobistego kontaktu z przedstawicielami firmy.

? Jeżeli inwestor godzi się na wybór brokera np. cypryjskiego, który nie ma w Polsce oddziału, to trudno mu będzie przyjść do biura i porozmawiać o tym, co go trapi. Należy także zwrócić uwagę na to, czy broker podlega regulacjom nadzoru finansowego w danym kraju ? stwierdza Kostecki.

Przedstawiciel HFT Brokers przywołuje przypadki firm brokerskich, które z dnia na dzień znikały, jednocześnie zawłaszczając depozyty klientów. Brak regulacji uniemożliwiał w takim przypadku odzyskanie powierzonych firmie środków.

Inwestorzy, zwłaszcza ci z niewielkim doświadczeniem, powinni zwracać również uwagę na rodzaj inwestycji ze względu na jej płynność, czyli to, ile pieniędzy znajduje się w obrocie i jak duża jest możliwość swobodnego, natychmiastowego kupna/ sprzedaży kontraktów CFD po aktualnej cenie rynkowej.

? Bardzo popularną parą walutową jest para, która wiąże nam euro i dolara amerykańskiego ze względu na to, że są to dwie największe gospodarki świata i inwestorzy zwracają na nie największą uwagę. Pozostałe przykłady par walutowych to funt do dolara amerykańskiego czy dolar do japońskiego jena ? wymienia Kostecki.

Atutem wymienionych par walutowych są przede wszystkim bardzo wysoka płynność oraz niższe koszty transakcyjne kontraktów CFD w porównaniu z tymi o mniejszej płynności.

Osoby prywatne coraz częściej inwestują w turbiny wiatrowe. Potencjał zysku to kilkanaście procent rocznie

Rynek energetyki wiatrowej jest zdominowany przez duże przedsiębiorstwa. Główną przyczyną są wysokie koszty inwestycji. Rozwiązaniem dla mniejszych podmiotów jest model oparty na zrzeszeniu grupy inwestorów indywidualnych w jednej spółce celowej. Dzięki temu możliwy jest dostęp do perspektywicznego segmentu rynku. Można na tym zarobić nawet kilkanaście procent rocznie.

? Budowa nawet niewielkiej farmy wiatrowej wiąże się z wydatkami idącymi w miliony złotych. Inwestycja w tylko jedna dwumegawatową turbinę to koszt 12-13 mln zł. Przedsiębiorca, który może liczyć na sfinansowanie np. 70 proc. kosztów takiego przedsięwzięcia przez bank, pozostałe 3-4 mln zł musi zapewnić z własnych środków ? mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Piotr Lisiecki, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży korporacyjnej w BOŚ Banku.

Tak duże wymagania kapitałowe stanowiły do tej pory dla mniejszych inwestorów barierę nie do pokonania. Energy Invest Group SA znalazło jednak sposób na zdobycie finansowania. W przypadku inwestycji realizowanej przez spółkę celową zarządzaną przez EIG SA środki pochodzą od indywidualnych inwestorów, którzy w zamian za wkład kapitałowy obejmują notarialnie udziały w spółce celowej. Stają się tym samym współwłaścicielami wiatraka i zarabiać będą na energii z wiatru.

? Powstało swego rodzaju konsorcjum indywidualnych inwestorów. To niewątpliwie nowość na tym rynku, na którym przeważają duzi gracze: rodzime spółki energetyczne i zachodnie koncerny. To oryginalny pomysł na to, żeby zebrać kapitał, ale dający możliwość mniejszym inwestorom, którzy chcieliby wejść w tego typu inwestycje, żeby mogli mieć swój udział i mogli zrealizować swoje marzenia ? podkreśla przedstawiciel BOŚ Banku.

Dwie spółki celowe EIG Ekologiczna Elektrownia 4 i EIG Ekologiczna Elektrownia 5, zrzeszające grupę inwestorów indywidualnych, otrzymały pod koniec sierpnia 2015 roku kredyty inwestycyjne na budowę siłowni wiatrowych. Kredytodawcą jest Bank Ochrony Środowiska, a łączna kwota finansowania to 16 mln złotych

? Jesteśmy jedyną firmą w Polsce, która dokonała właśnie takiej inwestycji, czyli gdzie duża grupa drobnych inwestorów finansuje przedsięwzięcie wiatrowe. Projekt docenił Bank Ochrony Środowiska, od lat obecny na rynku finansowania farm wiatrowych, i udzielił finansowania, pomagając w ten sposób zrealizować nasz plan ? mówi Marcin Orkisz, prezes Energy Invest Group.

Jak zapewnia, pozyskanie finansowania od dużego banku jest gwarancją opłacalności inwestycji. Według prezesa EIG rentowność takiego przedsięwzięcia jest dwucyfrowa w skali roku.

? Zyskowność tego typu inwestycji możemy szacować na poziomie kilkunastu procent w skali roku. Oczywiście każda inwestycja to inna lokalizacja, inna wietrzność, dlatego trudno dokładnie przewidzieć jej zyskowność ? mówi Marcin Orkisz.

Dla banku najważniejsze jest bezpieczeństwo projektu oraz wysoka efektywność pracy instalacji wiatrowych i tak jest w przypadku elektrowni wiatrowych EIG. Zdaniem Piotra Lisieckiego z BOŚ Banku projekt daje duże szanse na to, aby wypracowywać odpowiednio wysokie nadwyżki finansowe dla jego udziałowców

Każda wspierana przez nas inwestycja musi generować nadwyżkę finansową ? to w końcu gwarancja bezproblemowej spłaty zadłużenia. Inwestycja EIG znajduje się na terenie o dobrych warunkach wietrzności, a to z kolei przekłada się na produktywność instalacji. Przedsięwzięcie powinno zatem wypracowywać odpowiednio wysokie nadwyżki finansowe, dające odpowiednio wysoki zwrot z zainwestowanego kapitału ? mówi Piotr Lisiecki.

Jak zapowiada Marcin Orkisz, realizacja dwóch pilotażowych inwestycji to dopiero początek.

? Będą kolejne inwestycje, jesteśmy na to przygotowani, wspólnie z deweloperem prowadzimy już projekty przewidziane na przyszły rok, inwestorzy już przystępują do kolejnych spółek, więc w przyszłym roku kilkanaście inwestycji tego typu zostanie uruchomionych ? informuje prezes EIG.

Pozytywny wpływ na branżę powinnymieć także nowe regulacje prawne, które wejdą w życie od 1 stycznia 2016 roku. Wówczas obowiązywać zacznie system aukcyjny, dzięki któremu producenci będą mogli zagwarantować sobie stałą cenę odkupu energii na okres najbliższych 15 lat.

Polacy wracają do funduszy inwestycyjnych. Zachęca ich do tego niskie oprocentowanie lokat

Rośnie zainteresowanie Polaków fundusze inwestycyjne. Dziś niespełna 20 proc. posiada jednostki funduszy inwestycyjnych, ale kolejne 9 proc. przymierza się do ich zakupu ? wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Deutsche Banku. Do rosnącej popularności TFI przyczynia się coraz niższe oprocentowanie lokat i coraz większa wiedza na temat różnych metod inwestowania.

Dziś jednostki funduszy inwestycyjnych posiada 2,1 mln Polaków.

? Dynamika wzrostu tej bazy jest duża i będzie jeszcze większa, bo mamy otoczenie sprzyjające inwestowaniu w fundusze ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Monika Szlosek, dyrektor bankowości detalicznej i inwestycyjnej w Deutsche Banku. ? Mamy historycznie najniższe stopy procentowe, spadające od 2 lat, a co za tym idzie spadające oprocentowanie depozytów i kont oszczędnościowych. To jest motywator dla Polaków, żeby szukać rozwiązań alternatywnych dla lokat bankowych.

Z badania Deutsche Banku wynika, że inwestowaniem w fundusze zainteresowani są głównie ludzie dobrze zarabiający. Wśród tych, którzy zarabiają miesięcznie poniżej 3 tys. zł, jednostki udziału posiada ok. 11 proc. Dla zarabiających więcej niż 3 tys. zł średnia ta wynosi już 46 proc. Wśród Polaków z zarobkami w przedziale 4-4,9 tys. zł oszczędności w funduszach trzyma ponad połowa ankietowanych (prawie 52 proc.).

? Wśród Polaków nadal jest przekonanie, że aby inwestować w fundusze, trzeba mieć duże kwoty. Tymczasem jest to nieprawda. W zależności od funduszy minimalna kwota to może być nawet 50, 100 lub 150 zł. Przy pierwszej wpłacie czasami jest to większa kwota. Po raz kolejny musimy obalić mity związane z inwestowaniem w fundusze ? mówi Szlosek.

Przed inwestycją w fundusze powstrzymuje Polaków głównie obawa przed porażką. Ponad 38 proc. ankietowanych obawia się utraty kapitału, podobna grupa ocenia, że brak jej wolnych środków do zainwestowania. Postrzegają je jako produkt wymagający dużej wiedzy o rynku ? stwierdziło tak 37 proc. pytanych. Zdaniem Moniki Szlosek to przekonanie, który wpływa na niewielką popularność tej metody inwestowania.

Leszek Niemycki, wiceprezes Deutsche Banku podkreśla, że właśnie z tego powodu obok oferty bardzo ważna jest więc też edukacja.

? Nasz bank od wielu lat oferuje bardzo szeroką gamę funduszy inwestycyjnych. Bazą naszej oferty jest wiedza i umiejętność dostosowania poziomu ryzyka i poziomu inwestycji do możliwości finansowych i specyfiki danego klienta. W tym widzimy naszą rolę, żeby klienci w bezpieczny i rozsądny sposób, w sposób dopasowany do ich własnych oczekiwań i możliwości powoli zapoznawali się i rozbudowywali swoją wiedzę na temat rynku funduszy inwestycyjnych i rynku kapitałowego ? mówi Leszek Niemycki.

Z badań wynika, że Polacy mają umiarkowaną skłonność do ryzyka. Jako społeczeństwo indywidualistyczne jesteśmy znacznie roztropniejsi w inwestycjach od społeczeństw kolektywistycznych, jakie tworzą mieszkańcy Azji. Mamy też złe doświadczenia historyczne i nie ufamy instytucjom.

? Dopiero młode pokolenia, które weszły już na rynek pracy, zarabiają, przeżyły kryzys 2008 roku i wiedzą, co oznacza podejmowanie ryzykownych decyzji, także finansowych ? zwraca uwagę prof. dr hab. Małgorzata Bombol z Zakład Badań Zachowań Konsumentów Instytutu Zarządzania SGH. ? Obawy inwestycyjne dotyczą przede wszystkim osób w wieku powyżej 50-60 lat. Wynika to m.in. z tego, że to są tzw. konsumenci tradycyjni z dosyć konserwatywnym podejściem do swoich zachowań, także finansowych. Im młodsi konsumenci, tym bardziej kosmopolityczni, otwarci, lepiej poinformowani, w związku z tym poziom awersji do ryzyka może u nich maleć.

Ponad połowa pytanych znających fundusze uważa, że inwestując w nie, powierza swoje pieniądze profesjonalistom.

Deutsche Bank współpracuje z 18 towarzystwami funduszy inwestycyjnych inwestującymi zarówno w  kraju, jak i zagranicą. Dzięki temu pieniądze klientów alokowane są również w instrumenty finansowe poza granicami Polski, co pozwala lepiej zdywersyfikować inwestycje.

? Możemy również czynnie uczestniczyć we wzrostach wartości dużych, znanych firm z Europy lub jeszcze dalej, ze Stanów Zjednoczonych i z Azji. Z tych rynków, gdzie przynajmniej w ostatnim czasie były największe wzrosty wartości indeksów ? mówi Leszek Niemycki.

Deutsche Bank wystartował z kampanią promującą bankowość doradczą i produkty inwestycyjne pod hasłem ?Niech Twoje pieniądze pracują tak ciężko jak Ty?. Chce zachęcić klientów do inwestowania, oferując im również w ramach promocji ?Zwracamy 1%? premię w postaci 1 proc. sumy zainwestowanej w dowolne fundusze.

Po nowym roku najważniejszymi indeksami na GPW będą WIG20, mWIG40 i sWIG80

Po szerokich konsultacjach z uczestnikami rynku zarząd GPW zadecydował, że od początku 2015 r. WIG20 będzie nadal najważniejszym indeksem warszawskiej giełdy. Mimo że giełda utrzyma WIG30 w celu promocji wśród inwestorów dodatkowych spółek, to głównym indeksem, na którym będą oparte instrumenty pochodne i strukturyzowane, będzie WIG20.

? Indeks WIG30 nadal będzie obliczany przez giełdę, natomiast zaprzestajemy publikacji indeksów WIG50 i WIG250, czyli indeksów spółek średnich i małych związanych z tym indeksem ? mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Tomasz Wiśniewski, przewodniczący Komitetu Indeksów Giełdowych Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. ? Ważną zmianą w przypadku indeksu WIG30 jest to, że jego wartości będą podawane co minutę od rozpoczęcia do zakończenia sesji, a nie jak teraz co 15 sekund.

W drugiej połowie 2013 roku poprzednie władze giełdy ogłosiły, że zamierzają wprowadzić nowe indeksy, co miało ożywić rynek. Okazało się jednak, że uczestnicy wolą te dotychczas publikowane.

? We wrześniu giełda przeprowadziła gruntowne konsultacje z szerokim kworum uczestników rynku ? informuje Tomasz Wiśniewski. ? Inwestorami krajowymi, zagranicznymi, instytucjami finansowymi, inwestorami indywidualnymi oraz animatorami i zarządzającymi funduszy inwestycyjnych. W wyniku tych konsultacji uzyskaliśmy odpowiedź, że dla tych uczestników WIG20 i mWIG40 są zdecydowanie lepszym wskaźnikiem do konstrukcji instrumentów finansowych.

Od stycznia powróci także na stałe indeks małych spółek sWIG80.

? Wraca indeks spółek najmniejszych, sWIG80, który był liczony do marca 2014 roku, przez 2014 rok był liczony jako indeks MiS80 ? zapowiada przewodniczący Komitetu Indeksów Giełdowych Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. ? Teraz płynnie wracamy do tego indeksu, a więc wartości, które w przypadku tego indeksu były podane, będą danymi historycznymi indeksu sWIG80.

Indeksy WIG20 i WIG30 nadal będą publikowane, znikną natomiast od stycznia powiązane z tym ostatnim indeksy spółek średnich i małych, czyli WIG50 i WIG250.