Archiwa tagu: kredyty hipoteczne

PKO Bank Polski wprowadzi kredyty hipoteczne o stałej stopie oprocentowania. Klienci zyskają większą stabilność

Po wejściu w życie znowelizowanej ustawy o listach zastawnych największy polski bank zamierza wprowadzić w tym roku do oferty oparte na tym instrumencie kredyty hipoteczne o stałej stopie oprocentowania. PKO Bank Polski chce też usprawniać bankowość mobilną, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa, oraz inwestować w szkolenia personelu i modernizację placówek.

? Mam nadzieję, że w 2016 roku po raz pierwszy wyjdziemy z szeroką ofertą kredytów hipotecznych o stałej stopie. Wyemitujemy obligacje o stałej stopie, a następnie zaoferujemy kredyt hipoteczny o stałej stopie naszym klientom. Do tego służy nasz bank hipoteczny, który rozpoczął działalność w ubiegłym roku, na początku tego roku weszła w życie nowelizacja ustawy o listach zastawnych, czyli obligacjach zabezpieczonych, które mogą finansować akcję kredytową ? mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Zbigniew Jagiełło, prezes PKO Banku Polskiego.

Jak podkreśla Jagiełło taka oferta pozwoli na ustabilizowanie raty kredytu, co da możliwość zaplanowania wydatków klientom. W 2015 roku co czwarty kredyt hipoteczny na polskim rynku udzielany był właśnie przez PKO Bank Polski. Oznacza to kwotę około 10 mld zł.

Zysk netto banku w 2015 roku wyniósł 2,6 mld zł i chociaż był niższy od tego z 2014 roku o 19,8 proc., to należy pamiętać, że zysk netto całego sektora spadł o 27,6 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Oznacza to wzrost udziału PKO Banku Polskiego w rynku do 22 proc.

? W 2016 roku nadal chcemy być najlepszym bankiem na polskim rynku w zakresie dwóch podstawowych czynników. Po pierwsze, chcielibyśmy, żeby zysk netto za rok 2016 był tak jak w poprzednich latach najlepszy na polskim rynku, po drugie, chcemy pod względem wielkości aktywów PKO Banku Polskiego tak jak w poprzednich latach być numerem jeden na rynku i o to będziemy walczyć.

Na koniec grudnia aktywa PKO Banku Polskiego wynosiły prawie 267 mld zł. Od aktywów bank będzie musiał odprowadzić obowiązujący od lutego bieżącego roku podatek bankowy. Sam bank szacuje, że będzie to oznaczało w tym roku koszt rzędu 812 mln zł.

? Te decyzje są od nas niezależne i musimy je antycypować w naszych działaniach. Podatek bankowy jest faktem, a czy będą zmieniane stopy procentowe w górę czy w dół, tego nie wiemy. Natomiast bank zawsze w takich sytuacjach potrafił się dostosować w kwestii i kredytów, i depozytów i to również będziemy robili w tym roku ? zapewnia Jagiełło. ? W Polsce nie widzimy potencjalnych problemów. Natomiast widzimy, że tzw. bilans ryzyk sytuacji zewnętrznej na świecie ? czy to kwestia surowców, czy spowolnienia w Chinach, czy napięć geopolitycznych ? może wpływać na Polskę. Miejmy nadzieję, że ten wpływ nie będzie tak znaczący i nie zatrzyma wzrostu gospodarczego w naszym kraju albo nie spowoduje innych perturbacji.

Pomimo podatku bankowego PKO Bank Polski zamierza nadal inwestować zarówno w pracowników, jak i w modernizację oddziałów i unowocześnianie usług.

? PKO Bank Polski zawsze inwestuje w ludzi. Mówimy tu o zarówno szkoleniach, kształceniu, wzroście wynagrodzeń, jak i o inwestycji w środki trwałe. Mamy 1,2 tys. placówek bankowych w całym kraju, one co roku wymagają uwagi, tego, żeby były odnowione albo przeniesione w lepsze dla klientów miejsce ? mówi szef PKO Banku Polskiego.

Jak zaznacza Zbigniew Jagiełło, kierowany przez niego bank będzie także inwestował w zwiększenie dostępności usług poprzez aplikacje mobilne i utrzymanie bezpieczeństwa transakcji dokonywanych tą drogą. W maju ma też zostać przedstawiona nowa strategia banku. Według wstępnych zapowiedzi będzie ona zakładała wzrost organiczny i oportunistyczne podejście do akwizycji.

Banki prognozują większy popyt na kredyty konsumpcyjne i hipoteczne

Rynek bankowy zarówno po stronie depozytów, jak i kredytów notuje wzrosty. ING Bank Śląski spodziewa się, że w II połowie ich dynamika będzie jeszcze większa. Dodatkowym czynnikiem, zwiększającym akcję kredytową dla firm, mogą być duże inwestycje, które są planowane w Polsce.

W pierwszym półroczu ING Bank Śląski zwiększył wartość depozytów o 15 proc. do 80,2 mld zł, a wartość kredytów o 20 proc. do 66,4 mld zł. Spółka pozyskała 232 tys. nowych klientów detalicznych, a całkowita liczba klientów wzrosła o 280 tys. do 3,9 mln. Liczba rachunków bieżących zwiększyła się o 248 tys. do niemal 2,7 mln.

? Widzimy bardzo dobre przyrosty, zarówno po stronie depozytowej, jak i kredytowej na rynku. Mam nadzieję, że będą one kontynuowane w II połowie roku, a być może trochę przyspieszą ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mirosław Boda, wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego. ? Nie zmieniamy naszej strategii, jesteśmy skoncentrowani na klientach, na wzroście organicznym, na długoterminowej relacji z klientem i w ten sposób chcemy budować ING Bank Śląski.

Boda zaznacza, że jakość portfela kredytowego ING zgodnie ze strategią długoterminowego budowania wartości spółki jest lepsza niż średnia na rynku.

Według ankiety NBP większość banków spodziewa się w III kwartale wzrostu popytu w każdym segmencie rynku kredytowego, czyli zarówno na kredyty konsumpcyjne, mieszkaniowe, jak i kredyty dla przedsiębiorstw.

Szansą na dodatkowe ożywienie akcji kredytowej dla firm (poza utrzymywanymi niskimi stopami procentowymi) są też rosnące inwestycje. Dotyczy to zwłaszcza największych przedsięwzięć.

? Polska ma przed sobą bardzo wiele koniecznych inwestycji infrastrukturalnych, chociażby w energetyce, mam zatem nadzieję, że dzięki temu akcja kredytowa dla przedsiębiorstw będzie rosnąć szczególnie ? mówi Boda. Zastrzega jednak: ? Nie sądzę, żeby nastąpiły duże zmiany w budownictwie, przynajmniej w ciągu następnych dwóch kwartałów.

Jak podkreśla, wyniki banków za II kwartał już odzwierciedlają negatywny wpływ wprowadzanych zmian. Mowa tu o niższych opłatach interchange i wyższych obciążeniach związanych z wpłatami do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Boda spodziewa się, że wyniki ING będą coraz lepsze.

ING Bank Śląski jest też stosunkowo mało dotknięty zmianami związanymi z ustawą frankową o przewalutowaniu kredytów w szwajcarskiej walucie. Mniej niż 3 proc. kredytów sprzedanych przez ING było we frankach, więc w porównaniu z konkurentami (dla mBanku, Getinu i Millennium wskaźnik ten wyraźnie przekracza 20 proc.) poniesie niewielkie koszty, jeśli ostatecznie parlament przyjmie ustawę o przewalutowaniu. Na początku września nowymi przepisami zajmie się Senat.

Z powodu niskiego udziału kredytów we franku ING był jednym z niewielu banków, które w ubiegłym tygodniu, po przyjęciu przez Sejm ustawy, zyskały na giełdzie. Kurs spółki wzrósł o 3,63 proc., podczas gdy wskaźnik indeksu WIG-banki stracił 4,56 proc.

W pierwszym półroczu ING Bank Śląski miał zysk netto równy 605,6 mln zł (wzrost o 13 proc. w ujęciu rocznym) i 1,89 mld zł przychodów (wzrost o 6 proc.).

Ułatwienia dla kredytobiorców we frankach. Nie zapłacą podatku od korzyści związanych z restrukturyzacją zadłużenia

Minister finansów zapowiada podpisanie najpóźniej do piątku rozporządzenia w sprawie zwolnienia z podatku dochodowego korzyści z tytułu zrestrukturyzowanych kredytów oraz ujemnych rat kredytowych. To duże ułatwienie dla osób zadłużonych m.in. we frankach szwajcarskich, które mają problemy ze spłatą rat. Banki z kolei będą mogły zakwalifikować straty poniesione z tytułu restrukturyzacji kredytu jako koszt uzyskania przychodu.

Ograniczeniem, które wskazywane było często przez ekspertów, banki oraz przez osoby fizyczne zadłużone we frankach szwajcarskich, było to, że jakakolwiek restrukturyzacja tego zadłużenia, choćby ustalenie kursu, który nie jest rynkowy, rodzi konsekwencje podatkowe. Czyli korzyść, którą kredytobiorca ma z tytułu restrukturyzacji kredytu jest opodatkowana jako zwykły dochód ? wyjaśnia Mateusz Szczurek, minister finansów. ? Z tego opodatkowania zwolnimy podatników w ramach rozporządzenia, które podpiszemy do piątku.

Projekt nowego rozporządzenia zakłada, że również w przypadku ujemnych rat kredytowych kredytobiorca będzie zwolniony z obowiązku podatkowego. Obecny poziom stawki referencyjnej LIBOR, stanowiącej podstawę do obliczenia wysokości oprocentowania kredytów hipotecznych, wynosi -0,8 proc.

? W przypadku niektórych kontraktów kredytowych LIBOR plus marża daje ujemne stopy procentowe, ujemne odsetki. Jest to rzecz jeszcze do niedawna nie do pomyślenia. Dziś niektórzy klienci mają ujemne oprocentowanie swoich kredytów i to bank dopłaca im do obsługi, niejako płaci odsetki od kredytu, który sami zaciągnęli ? informuje Szczurek. ? Ta sytuacja również stanowi dochód klienta i ten dochód zwalniamy z podatku.

Zwolnienie z podatku będzie dotyczyło kredytów zaciągniętych przed 15 stycznia 2015 roku, czyli przed decyzją Szwajcarskiego Banki Narodowego. Innym warunkiem jest to, żeby kredytobiorca w momencie umorzenia wykorzystywał daną nieruchomość na własne cele mieszkaniowe.

Nowe rozporządzenie to dobra wiadomość zarówno dla kredytobiorców, jak i dla banków. Według badań przeprowadzonych przez KNF wynika, że największy udział kredytów denominowanych w walutach obcych miały Millenium Bank oraz Getin Noble Bank i to one były w największym stopniu narażone na koszty ewentualnej restrukturyzacji zadłużenia.

? Utrata korzyści banku związana z restrukturyzacją zadłużenia będzie mogła być kosztem uzyskania przychodu. W ten sposób chcemy zachęcać do restrukturyzacji, do ulżenia kredytobiorcom we frankach szwajcarskich, ale także w innych walutach oraz w złotym ? wyjaśnia Mateusz Szczurek.

Restrukturyzacja zadłużenia może obejmować m.in. wydłużenie okresu spłaty kredytu, zmniejszenie rat czy też nawet umorzenia części kredytu, w tym części kapitałowej.

Kwestia umorzenia opodatkowania to kolejna inicjatywa, która ma poprawić sytuację kredytobiorców zadłużonych we frankach szwajcarskich. Jeszcze w styczniu ? parę dni po decyzji SNB o uwolnieniu kursu tej waluty, co wywołało panikę na rynkach ? banki zgodziły się m.in. na uwzględnianie ujemnych stawek LIBOR-u, od którego zależy część kosztów raty. Jak podkreśla minister, umożliwiły one spadek kosztów obsługi zadłużenia lub miesięcznych rat dla ?frankowiczów?.

Kredyty hipoteczne nie są dziś większym obciążeniem niż przed tym ruchem na rynku walutowym w Szwajcarii. Co więcej, jako procent dochodów rozporządzalnych dziś Polacy płacą mniej, obsługując swoje zadłużenie hipoteczne, niż płacili w 2008 roku ? mówi agencji Newseria Mateusz Szczurek. ? Ale pozostaje kwestia ewentualnej restrukturyzacji kredytów, kiedy jest to potrzebne, i kwestia wyceny bieżącej związanej z ruchem kursowym, a więc nie rat, a całości kredytu. Tutaj rzeczywistość mocnego franka jest nieubłagana.

Ok. 900 tys. osób w Polsce jest zadłużonych we frankach szwajcarskich. Według danych Europejskiego Banku Centralnego Polska jest na drugim, zaraz po Austrii, miejscu w Unii Europejskiej pod względem liczby zaciągniętych kredytów w szwajcarskiej walucie. Łączna wartość zobowiązań przekracza 34 mld euro. W wyniku styczniowej decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego znoszącej minimalny kurs wymiany franka szwajcarskiego w stosunku do euro, polski złoty gwałtownie stracił na wartości. Choć potem odzyskał część mocy, wciąż jest słabszy wobec franka o niemal 10 proc. niż na początku roku.

Program Mieszkanie dla Młodych przyspieszy. Wykorzystanie środków w ramach programu będzie coraz lepsze

Od 11 do 27 proc. ubiegłorocznego popytu na mieszkania w sześciu największych miastach Polski deweloperzy zawdzięczają programowi Mieszkanie dla Młodych ? szacuje firma REAS. Realny wpływ programu na rynek ? poprzez obniżki cen nieruchomości w niektórych miastach ? mógł być nawet dwukrotnie wyższy. W 2015 r. ma być co najmniej taki, jak w minionym roku.

W 2014 r. padł rekord sprzedaży mieszkań deweloperskich w największych aglomeracjach w Polsce. W Warszawie, Krakowie, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi i we Wrocławiu nabywców znalazło ponad 43 tys. nowych mieszkań. Kupujących było o 20 proc. więcej niż w najlepszym jak dotąd pod tym względem 2007 i 2013 roku. Do tego wyniku przyczynił się program Mieszkanie dla Młodych (MdM).

? Wpływ programu był zróżnicowany i zależał głównie od wysokości limitów cen metra kwadratowego na danym rynku ? mówi agencji informacyjnej Newseria Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań i analiz rynku w firmie REAS.

W Gdańsku do programu kwalifikowała się prawie połowa nowych mieszkań, w Poznaniu ? ok. 30 proc. W Łodzi wskaźnik ten sięgał nawet 70 proc. Na tych rynkach w 2014 r. kredytem z dopłatą sfinansowano zakup 27 proc. lokali. Z kolei w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu limity w programie zostały ustanowione wyraźnie poniżej średniej ceny metra kwadratowego. Liczba kredytów udzielonych w ramach MdM na tych rynkach to ok. 10?11 proc. wszystkich sprzedanych mieszkań. Największa aktywność kupujących była widoczna w IV kwartale, dzięki wzrostowi limitów.

? Limit w 2014 roku dla Warszawy wzrósł dwukrotnie, co spowodowało wzrost udziału mieszkań, które mogły być kupione w ramach programu, z 12 proc. całości oferty deweloperskiej na początku 2014 roku do 25 proc. pod jego koniec ? twierdzi Katarzyna Kuniewicz.

W Krakowie podwyżka limitów była symboliczna i na koniec roku wciąż mniej niż 10 proc. mieszkań kwalifikowało się do programu.

Analitycy z REAS wskazują też, że w miastach, gdzie limit był niższy od średniej rynkowej, przez co niewielka część ofert spełniała wymogi programu, niektórzy deweloperzy starali się dopasować swoje ceny do limitu. Przez to zainteresowanie ich ofertą rosło nawet wśród osób, które z programu nie mogły skorzystać. Szacunki mówią, że w ten sposób MdM wygenerował nawet dwa razy więcej transakcji, niż wynika to ze statystyk programu.

Najwięcej pieniędzy z subwencji zakontraktowano w zeszłym roku w Warszawie i Gdańsku. Do tych dwóch miast trafiło ponad 40 proc. środków na dopłaty z już zawartych umów (także na kolejne lata) dla wszystkich miast wojewódzkich. Na kolejnych miejscach znalazły się Poznań i Kraków.

Za kredyt z dopłatą kupiono w ubiegłym roku łącznie przeszło 6,1 tys. mieszkań. Według Banku Gospodarstwa Krajowego, zarządzającego rządowym programem, wysokość dofinansowania wkładu własnego na 2014 rok przekroczyła 207 mln złotych.

Kuniewicz ocenia, że w 2015 roku wskaźniki wykorzystania środków w programie będą się poprawiać. Już w ubiegłym roku złożono wnioski na ponad 13 proc. budżetu przewidzianego na ten rok. Jej zdaniem wpływ programu na rynek mieszkaniowy w 2015 r. będzie co najmniej taki, jak w minionym roku. Będzie on zauważalny przede wszystkim na stołecznym rynku.

? Jeżeli limit cenowy będzie rósł, a wiele wskazuje, że tak właśnie będzie, to coraz większa liczba projektów deweloperskich bez obniżek cen będzie kwalifikowała się do programu. W kolejnych dwóch latach w ramach programu sprzedanych może zostać nawet 15 proc. mieszkań na warszawskim rynku pierwotnym ? przewiduje Katarzyna Kuniewicz.

MdM pośrednio wpływa również na rynek wtórny. Dopłata premiująca nowe mieszkania skłoniła bowiem część kupujących do rezygnacji z poszukiwań na rynku wtórnym. Dotyczy to jednak tylko niektórych dzielnic ? w Warszawie są również takie dzielnice, w których nie ma ani jednego mieszkania, oferowanego w ramach programu, więc tu MdM nie ma żadnego przełożenia na rynek wtórny.

W 2015 roku bankom spadną marże i przybędzie klientów. O zyski będą musiały powalczyć

W ubiegłym roku polskim bankom trudniej było zarabiać, ale za to sprzedawały coraz więcej produktów. W 2015 roku będą się musiały postarać, by rosnący wolumen sprzedaży zrekompensował im niższe marże. To dobra wiadomość dla klientów.

Na ostateczne wyniki osiągnięte w 2014 roku polskie banki nie powinny raczej narzekać. Jak policzył Główny Urząd Statystyczny, po trzech kwartałach sektor miał ponad 13 mld zł zysku netto, to o 10,6 proc. więcej niż w tym samym okresie 2013 roku. Mimo to bankowcy są zdania, że zeszły rok był dla nich trudny.

? Był szereg wydarzeń, które powodowały, że bankom nie było tak łatwo działać ? mówi agencji informacyjnej Newseria Marta Jeżewska-Wasilewska, analityk WOOD & Company Financial Services. ? Musiały operować w otoczeniu niskich stóp procentowych, które co prawda już nie spadały przez większą część roku, jednak ta końcówka była dość problematyczna. WIBOR poszedł w dół i zanosi się, że niskie stopy procentowe, może nawet jeszcze niższe niż mamy, będą nam towarzyszyły w 2015 roku.

Zdaniem Marty Jeżewskiej-Wasilewskiej trudniej będzie zwłaszcza tym bankom, które w przeszłości udzieliły wielu kredytów we frankach szwajcarskich.

? Kolejnym problemem mogą się okazać kredyty denominowane w CHF. Istnieje ryzyko podniesienia się kosztu finansowania w sektorze, co jeszcze bardziej ograniczyć może marże odsetkowe. Dodatkowo banki mogą ograniczać spready walutowe, a to dodatkowy, choć już mniejszy cios w ich dochodowość ? zauważa analityczka.

Rekordowo niskie stopy procentowe NBP oznaczają, że polskie banki zarabiają coraz mniej na odsetkach od kredytów. Z drugiej strony jednak tańsze kredyty, systematyczna poprawa sytuacji gospodarczej i wzrost zamożności Polaków skutkują wzrostem liczby kredytobiorców i wolumenu udzielanych kredytów. Instytut Badań nad Gospodarka Rynkową szacuje, że w trzy lata wzrośnie on z ponad 138 mld do 172 mld zł.

? Oczekiwałabym, że w związku z dość przyzwoicie rosnącym PKB tempo wzrostu wolumenów co najmniej utrzyma się na obecnych poziomach ? ocenia Marta Jeżewska-Wasilewska. ? Wydaje mi się, że istnieje nawet duża szansa na to, że lekko przyspieszy. Istnieje jednak ryzyko, że w związku ze spadającymi stopami procentowymi w ostatnim kwartale wyniki mogły się pogorszyć, gdyż spadły marże odsetkowe.

Sektor bankowy musi się też zmagać w tym roku z nowymi ograniczeniami, które mają zwiększyć jego bezpieczeństwo. Od stycznia wzrosła np. kwota wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu mieszkaniowego. W zeszłym roku kredytobiorca musiał sfinansować z własnych środków co najmniej 5 proc. kosztów zakupu nieruchomości. Obecnie jest to 10 proc. To też może wpłynąć na zyskowność banków.

? Być może nie wprost, gdyż te wymogi powoli rosną już kolejny rok z rzędu ? uważa analityczka WOOD & Company Financial Services. ? Może mieć to wpływ na tempo wzrostu nowych kredytów hipotecznych i wolumeny sprzedaży nowych kredytów hipotecznych. W otoczeniu tak niskich stóp procentowych można by oczekiwać, że rynek mieszkaniowy będzie rósł bardzo szybko. Wymóg wyższego wkładu własnego może jednak ograniczyć potencjalne dynamiki.

W obecnym roku niskie stopy procentowe coraz bardziej będą ograniczać zyski, wzrośnie też ryzyko polityczne. Z drugiej strony niskie stopy mogą też przyciągnąć do banków jeszcze więcej klientów i zwiększyć kwoty pożyczek.

? Sytuacja nie zmieni się przynajmniej do końca I połowy 2014 roku, a 2015 rok będzie jeszcze większym wyzwaniem dla polskich banków ? podkreśla Marta Jeżewska-Wasilewska. ? Dlatego istotne jest teraz to, czy rosnące wolumeny pomogą zneutralizować wpływ spadających rynkowych stóp procentowych, które ograniczają marże, czy nie.

2014 rok rekordowo dobry dla deweloperów. Przyszły rok nie powinien być gorszy

Pod względem liczby sprzedanych mieszkań na deweloperskim rynku pierwotnym ten rok będzie rekordowy. W przyszłym roku jest szansa na powtórzenie tego wyniku. Eksperci oczekują rosnącej stopniowo podaży i trochę mniejszego popytu. Sytuacji nie powinien pogorszyć wymóg 10-proc. wkładu własnego, a wspomagać będzie program Mieszkanie dla Młodych.

? Wiele wskazuje na to, że ten rok pod względem liczby mieszkań sprzedanych na rynku pierwotnym w Polsce będzie rekordowy ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań i analiz rynku firmy REAS. ? Z całą pewnością jesteśmy w górnej fazie cyklu, jeśli chodzi o popyt, za którym idzie podaż wraz z mieszkaniami wprowadzonymi do sprzedaży. Mamy już za sobą moment równowagi, czyli zrównoważenia liczby sprzedanych lokali i wprowadzanych w danym okresie na rynek, ale wciąż jesteśmy bardzo blisko tego punktu.

Według Głównego Urzędu Statystycznego po trzech kwartałach br. w całym kraju oddano do użytku 100 138 mieszkań, czyli o 1,9 proc. mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Wydano natomiast ponad 120 tys. pozwoleń na budowę, czyli o 14,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2013 roku, kiedy odnotowano spadek o nieco ponad 18 proc. Wzrosła także (do ponad 114,5 tys., czyli o 17 proc.) liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, wobec spadku przed rokiem o 16,2 proc.

Następny rok ? zdaniem Kuniewicz ? powinno być równie dobry pod względem sprzedażowym. Nie należy spodziewać się ani załamania sprzedaży, ani gwałtownej hossy.

? Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli spokojny, dobry rok sprzedażowy z powoli rosnącą podażą ? przekonuje Katarzyna Kuniewicz. ? Mamy przygotowane do wprowadzania na rynek nowe projekty deweloperów, którzy wcześniej przetestowali bardzo różne realizacje, jeśli chodzi o segmentację, lokalizację, odbiorców itp., oraz takich, którzy wychodzili z Warszawy jako swojego pierwszego rynku na zewnątrz z sukcesem.

Jak podkreśla, po stronie popytowej uruchomiły się wszystkie grupy: od najniższej, która kwalifikuje się do programu Mieszanie dla Młodych, po inwestorów, który lokują w mieszkania oszczędności i kapitał.

Zwiększenie od stycznia na skutek rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego wymaganego przez banki wkładu własnego podczas ubiegania się o kredyt hipoteczny do 10 proc. nie powinno wpłynąć na zmniejszenie popytu.

? Sposób wdrażania rekomendacji był znany od dawna, więc wydaje się, że mamy do czynienia z zaakceptowanym przez wszystkie strony popytu i podaży faktem ? ocenia Kuniewicz. ? Już w br. bardzo trudno było uzyskać kredyt, mając tylko 5 proc. wkładu własnego. 10 proc. jest racjonalnym wymaganiem i nie ma najmniejszych wątpliwości, że to dobra rekomendacja.

Program MdM pomoże nabywcom, którzy najbardziej odczują zwiększenie wkładu własnego podczas zaciągania kredytu. Obecnie w Warszawie kwalifikują się do niego mieszkania, których cena nie przekracza 6 583,1 tys. zł za metr kwadratowy.

? Mamy grupę osób, których nie stać na inną nieruchomość niż ta, która jest poniżej limitu ? wskazuje Kuniewicz. ? MdM rozwiązuje niejako ten problem. Jeżeli takie było założenie programu, to chylę czoła, bo tak to właśnie zadziała. Grupa, która zostanie najbardziej uderzona większym wkładem własnym, uzyska wsparcie i to nie hipotetyczne, lecz rzeczywiste, w momencie kupowania mieszkania.

Program powinien w dalszym ciągu wspierać sprzedaż, tym bardziej jeśli limity będą rosły. Jak podkreśla ekspertka, w takiej sytuacji możliwa jest powtórka wyniku ponad 16 tys. sprzedanych mieszkań na rynku warszawskim.

Polski rynek, jak zauważa Kuniewicz, ma za sobą bardzo trudny okres po kryzysie 2009 roku. Pozostały na nim przedsiębiorstwa doświadczone, które obecnie zachowują się bardzo spokojnie.

? Wydaje się, że mamy teraz najlepszą fazę na rynku, który jest przecież cykliczny, jesteśmy teraz w górnych limitach popytowych ? zauważa Katarzyna Kuniewicz. ? Jak zwykle najciekawsze jest to, jak długo potrwa dobry okres. Bo to, że popyt nie będzie tylko rosnąć, jest pewne. Kto tego faktu nie akceptuje, nie powinien działać na rynku mieszkaniowym.