Archiwa tagu: kredyty

Coraz więcej Polaków buduje swoją pozytywną historię płatniczą.

Rośnie liczba informacji pozytywnych w Rejestrze Dłużników ERIF Biura Informacji Gospodarczej. Jest ich już blisko 1,4 mln ? to prawie sześć razy więcej niż rok temu. Najwięcej pozytywnych wpisów mają osoby młode, w wieku 31?46 lat. Średnia wartość informacji pozytywnej znajdującej się w Rejestrze wynosi blisko 1,2 tys. zł. Obok danych dotyczących zadłużenia informacje pozytywne nabierają coraz większego znaczenia dla firm i instytucji stosujących kompleksowe podejście do oceny ryzyka lub zdolności kredytowej.

? Informacja pozytywna jest gromadzona m.in. w Rejestrze Dłużników ERIF i udostępniona na rynku. To informacja o tym, że dana osoba wywiązuje się w terminie ze swoich płatności ? mówi agencji Newseria Biznes Edyta Szymczak, prezes zarządu Rejestru Dłużników ERIF Biura Informacji Gospodarczej SA. ? Zdecydowanie rośnie dynamika przyrostu spraw pozytywnych w naszej bazie. W ciągu ostatniego kwartału osiągnęliśmy 120-proc. przyrost spraw pozytywnych w porównaniu do II kwartału bieżącego roku ? dodaje.

Pozytywną informację można zamieścić na wniosek danej osoby lub za jej zgodą. Jak podkreśla ekspertka, warto to zrobić.

? To swego rodzaju inwestycja w przyszłość. Obecnie informacja pozytywna jest respektowana przez instytucje, również finansowe, dostawców usług i produktów. Można się spodziewać, że płacąc na czas, będziemy osiągać określone benefity teraz i w przyszłości. Będziemy uzyskiwać lepsze warunki korzystania z usług i różnego rodzaju produktów ? tłumaczy Edyta Szymczak.

Rośnie świadomość finansowa Polaków. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę także z tego, że warto figurować w BIG jako posiadacz pozytywnej informacji. Dbanie o pozytywną historię płatniczną uczy terminowości i sumienności w opłacaniu zobowiązań finansowych, a to buduje wizerunek wiarygodnego płatnika.

? Informacja pozytywna w przeważającej mierze dotyczy osób młodych. Może to wynikać z faktu, że osoby młode, przedsiębiorcze mają wysokie potrzeby i aspiracje konsumpcyjne. Korzystają w bardzo szerokim zakresie z usług w internecie, a tam właśnie znajduje się najwięcej informacji o korzyściach z pozytywnej historii płatniczej w biurze informacji gospodarczej i zasad udostępniania pozytywnych danych ? wyjaśnia Edyta Szymczak.

Najwięcej wpisów pozytywnych mają osoby młode w wieku 31?46 lat. W tej grupie najwyższa jest też średnia wartość spraw pozytywnych, która wynosi blisko 1,2 tys. zł.

? Najwięcej informacji pozytywnych dotyczy kobiet powyżej 30 roku życia ? mówi Edyta Szymczak. ? Poważniej traktują one sprawy finansowe, kontrolują i monitorują wydatki w gospodarstwach domowych. Kobiety przedsiębiorcze potrafią również znajdować oszczędności. Zapobiegliwość w finansach domowych przekłada się na postawę kobiet w tematach związanych z dotrzymywaniem warunków umów i proaktywnej postawie wobec problemów ewentualnego zadłużenia.

Z informacji gospodarczych korzystają zarówno firmy, jak i instytucje finansowe oraz usługowe. Szymczak podkreśla, że warto dbać o to, by pozytywne informacje znalazły się w rejestrze, zwłaszcza że coraz więcej instytucji sprawdza wiarygodność płatniczą klientów.

Na koniec III kwartału 2015 roku Rejestr Dłużników ERIF udostępnił 4,1 mln raportów z informacjami gospodarczymi (na koniec III kwartału 2014 ? 3,3 mln). Firmy korzystają zarówno z informacji pozytywnych, jak i negatywnych, tak by móc zbudować pełen obraz sytuacji finansowej klienta.

? Nasi klienci to pełne spektrum firm i instytucji, począwszy od banków poprzez firmy pożyczkowe, telekomunikacyjne, ubezpieczeniowe czy działające w sektorze multimediów. Wszystkie instytucje, które mają kontakt z klientem i w naturalny sposób muszą dokonać oceny ryzyka zawarcia z nim transakcji na warunkach płatności odłożonej w czasie, korzystają z takich informacji ? przekonuje Edyta Szymczak.

Liczba spraw w Rejestrze Dłużników ERIF na koniec III kwartału wynosiła ponad 3,6 mln, a ich wartość ? blisko 17 mld zł. Średnie zadłużenie w Polsce wynosi ok. 6 tys. zł. Wśród dłużników dominują mężczyźni. Z danych wynika, że spośród wszystkich konsumentów posiadających informacje na temat zadłużenia w Rejestrze Dłużników ERIF ponad 60 proc. stanowią mężczyźni. Najwięcej problemów ze spłatą należności mają ci między 31 a 46 rokiem życia.

Banki prognozują większy popyt na kredyty konsumpcyjne i hipoteczne

Rynek bankowy zarówno po stronie depozytów, jak i kredytów notuje wzrosty. ING Bank Śląski spodziewa się, że w II połowie ich dynamika będzie jeszcze większa. Dodatkowym czynnikiem, zwiększającym akcję kredytową dla firm, mogą być duże inwestycje, które są planowane w Polsce.

W pierwszym półroczu ING Bank Śląski zwiększył wartość depozytów o 15 proc. do 80,2 mld zł, a wartość kredytów o 20 proc. do 66,4 mld zł. Spółka pozyskała 232 tys. nowych klientów detalicznych, a całkowita liczba klientów wzrosła o 280 tys. do 3,9 mln. Liczba rachunków bieżących zwiększyła się o 248 tys. do niemal 2,7 mln.

? Widzimy bardzo dobre przyrosty, zarówno po stronie depozytowej, jak i kredytowej na rynku. Mam nadzieję, że będą one kontynuowane w II połowie roku, a być może trochę przyspieszą ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mirosław Boda, wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego. ? Nie zmieniamy naszej strategii, jesteśmy skoncentrowani na klientach, na wzroście organicznym, na długoterminowej relacji z klientem i w ten sposób chcemy budować ING Bank Śląski.

Boda zaznacza, że jakość portfela kredytowego ING zgodnie ze strategią długoterminowego budowania wartości spółki jest lepsza niż średnia na rynku.

Według ankiety NBP większość banków spodziewa się w III kwartale wzrostu popytu w każdym segmencie rynku kredytowego, czyli zarówno na kredyty konsumpcyjne, mieszkaniowe, jak i kredyty dla przedsiębiorstw.

Szansą na dodatkowe ożywienie akcji kredytowej dla firm (poza utrzymywanymi niskimi stopami procentowymi) są też rosnące inwestycje. Dotyczy to zwłaszcza największych przedsięwzięć.

? Polska ma przed sobą bardzo wiele koniecznych inwestycji infrastrukturalnych, chociażby w energetyce, mam zatem nadzieję, że dzięki temu akcja kredytowa dla przedsiębiorstw będzie rosnąć szczególnie ? mówi Boda. Zastrzega jednak: ? Nie sądzę, żeby nastąpiły duże zmiany w budownictwie, przynajmniej w ciągu następnych dwóch kwartałów.

Jak podkreśla, wyniki banków za II kwartał już odzwierciedlają negatywny wpływ wprowadzanych zmian. Mowa tu o niższych opłatach interchange i wyższych obciążeniach związanych z wpłatami do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Boda spodziewa się, że wyniki ING będą coraz lepsze.

ING Bank Śląski jest też stosunkowo mało dotknięty zmianami związanymi z ustawą frankową o przewalutowaniu kredytów w szwajcarskiej walucie. Mniej niż 3 proc. kredytów sprzedanych przez ING było we frankach, więc w porównaniu z konkurentami (dla mBanku, Getinu i Millennium wskaźnik ten wyraźnie przekracza 20 proc.) poniesie niewielkie koszty, jeśli ostatecznie parlament przyjmie ustawę o przewalutowaniu. Na początku września nowymi przepisami zajmie się Senat.

Z powodu niskiego udziału kredytów we franku ING był jednym z niewielu banków, które w ubiegłym tygodniu, po przyjęciu przez Sejm ustawy, zyskały na giełdzie. Kurs spółki wzrósł o 3,63 proc., podczas gdy wskaźnik indeksu WIG-banki stracił 4,56 proc.

W pierwszym półroczu ING Bank Śląski miał zysk netto równy 605,6 mln zł (wzrost o 13 proc. w ujęciu rocznym) i 1,89 mld zł przychodów (wzrost o 6 proc.).

Banki – Rewolucja w bankowości…

Banki coraz więcej wiedzą o swoich klientach. Dzięki analizie danych i specjalnym algorytmom są w stanie ocenić ich przyszłą sytuację finansową ? przewidzieć możliwy rozwód czy przyszłe zarobki. W ten sposób mogą lepiej dopasowywać ofertę do potrzeb i możliwości konkretnego klienta. Lepiej oceniają też jego zdolność kredytową.

? Algo-banking będzie sporą rewolucją w zakresie udzielania kredytów i generowanie ofert dla konkretnych klientów ? mówi Aleksander Kwiatkowski, partner w Be Poland Think Solve & Execute. ? Banki coraz więcej o nas wiedzą. Jest takie powiedzenie w Dolinie Krzemowej, że bank zaczyna więcej wiedzieć o tobie niż twoja żona.

Banki dzięki rozwojowi technologii zdobywają coraz więcej informacji o swoich klientach. Już teraz dzięki analizie dużych zbiorów danych są w stanie przeanalizować, na co klienci wydają pieniądze, oraz z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć ich finansową sytuację w przyszłości. Jest to szczególnie istotne przy udzielaniu decyzji kredytowej. Do tej pory bank opierał się głównie na dokumentach dostarczonych przez samego zainteresowanego.

? Banki są w stanie w ramach big data przeanalizować, na co wydajemy pieniądze i co nas może czekać. Mogą po pewnych operacjach przewidzieć rozwód, duży krach w zdolności kredytowej klienta i być może z dużą ostrożnością będą dawać mu kolejny kredyt ? wyjaśnia Aleksander Kwiatkowski.

Z drugiej strony, dzięki analizie danych rosną szanse na kredyt osób dobrze zarabiających, ale niezatrudnionych na umowę o prace, np. informatyków.

? Bank już wie, w jaki sposób będą zarabiać w przyszłości, ponieważ wie, jaką wykonują pracę, jakie są trendy na rynku i widzą, który pracodawca płaci na konto. Z tego wyciągają wnioski. Możemy się wtedy spodziewać bardzo interesujących ofert ze strony banku ? tłumaczy Kwiatkowski.

Dzięki rozwojowi algo-bankingu banki będą w stanie dużo precyzyjniej dostosować swoje oferty do konkretnego klienta. Mając wiedzę na temat jego przyzwyczajeń czy potencjalnych perspektyw zarobkowych, przedstawią indywidualnie skonfigurowaną ofertę produktową. Ekspert zaznacza, że tego typu rozwiązania już wchodzą na rynek.

? Banki będą po prostu działały bardziej dokładnie. Oprócz tego będą doradcą dla klienta. Praktycznie rzecz biorąc, będą analizowały działania klienta i jego wydatki. Jeżeli ktoś trzeci raz w miesiącu kupuje żonie pierścionek, to delikatnie system zasugeruje: może uważaj, bo nie będziesz mógł spłacić kredytu mieszkaniowego w następnym miesiącu ? wyjaśnia Kwiatkowski.

Jak podkreśla, banki działające w Polsce już wprowadzają zaawansowane technologicznie narzędzia służące do analizy danych.

? Rozwiązania software?owe i organizacyjne są w polskich bankach bardzo często o wiele nowocześniejsze niż w innych krajach Zachodu ? ocenia Aleksander Kwiatkowski.

Niskie stopy procentowe zwiększą zainteresowanie kredytami. Banki będą zachęcać do korzystania z kart kredytowych

Obniżka stóp procentowych może zachęcić Polaków do większej aktywności na rynku kredytowym. Już w 2014 roku banki udzieliły 7,6 mln kredytów o łącznej wartości 78 mld zł. Obniżenie stóp, a więc i oprocentowania kredytów, oznacza dla banków konieczność poszukiwania bardziej rentownych i atrakcyjnych dla klientów produktów. W ubiegłym roku były to karty kredytowe.

Z danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że 2014 rok był dobry dla rynku customer finance. Polacy zaciągnęli 7,6 mln pożyczek, czyli o 13 proc. więcej niż w 2013 roku. Ich wartość była o 11 proc. większa, wzrosła do 78 mld zł.

? Na taki wynik wpływ miał stabilny rozwój gospodarczy w Polsce. Rosnące zatrudnienie i spadek bezrobocia przełożyły się na większy optymizm konsumentów, a tym samym na zwiększenie ich zakupów, w części finansowanych kredytem. Z drugiej strony spadek stóp procentowych sprawił, że kredyty stały się tańsze ? tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Artur Gaj, zarządzający programami lojalnościowymi i komunikacją w Sygma Banku.

W tym roku liczba udzielanych kredytów może być jeszcze większa. 4 marca Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny obniżyła stopy procentowe. Stopa referencyjna wynosi obecnie 1,5 proc. (wcześniej 2 proc.), a stopa lombardowa, od której zależy oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych, została obniżona o 50 punktów bazowych do 2,5 proc. To oznacza, że maksymalne oprocentowanie może teraz wynosić 10 proc. (czterokrotność stopy lombardowej).

Dla banków ? w sektorze kredytów ? obniżki stóp to niekoniecznie dobra wiadomość. Dlatego szukają rentowności w innych oferowanych produktach.

? W ubiegłym roku takim produktem były karty kredytowe. Po raz pierwszy od lat 2008-2009, czyli od kryzysu finansowego, zwiększył się portfel kart kredytowych i wyniósł 6,3 mln sztuk, choć trzeba pamiętać, że aktywnych jest ok. 4 mln kart ? mówi Gaj.

Ekspert podkreśla, że banki wciąż czeka dużo pracy, aby przekonać klientów do kart kredytowych i korzystania z nich przy codziennych zakupach. Dlatego tworzone są programy lojalnościowe i rabatowe.

Banki chcą również korzystać na rozwoju bankowości mobilnej. Ten rynek w Polsce dopiero raczkuje, więc instytucje finansowe dopiero szukają optymalnych rozwiązań.

? Od szybkiego wzrostu rynek powstrzymuje brak jakichkolwiek standardów. Na razie poszczególne banki oferują inne rozwiązania, często mają je także w ofercie operatorzy komórkowi. Klient musi mieć wyraźną korzyść z takiego rozwiązania, bo przecież z kart też już można bardzo wygodnie korzystać ? podkreśla Artur Gaj.

Obecnie z bankowości mobilnej korzysta 3,5 mln Polaków. Liczba ta powinna systematycznie rosnąć, zwłaszcza że rodzimy rynek jest otwarty na nowinki technologiczne. Szybko przyjęła się np. płatność bezstykowa kartami, obecnie 20 z 35 mln wydanych kart ma taką możliwość, dlatego eksperci liczą na to, że podobnie będzie też z bankowością mobilną.

? Jesteśmy na początku tego procesu, w tej chwili rynek rośnie o kilkaset procent rocznie. Tempo jest bardzo duże, ale należy pamiętać, że ruszamy prawie z zerowego poziomu ? zaznacza Artur Gaj.

Polacy lepiej radzą sobie z długami. W ciągu 3 miesięcy wartość niespłacanych zobowiązań zmniejszyła się o 0,6 mld zł

Na koniec 2014 roku trudności ze spłatą zobowiązań miało prawie 2,4 mln osób, a kwota zadłużenia wyniosła blisko 41 mld zł. Ale mimo że w ujęciu rocznym długów przybyło, to IV kwartał 2014 roku był pierwszym od ponad roku, kiedy zagrożony dług spadł i to o 613 mln zł. Statystyki nieco się poprawiają, choć wciąż zbyt mało osób, które mają problemy ze spłatą zobowiązań, przyznaje się do nich i podejmują próbę ich natychmiastowego rozwiązania.

? Z reguły pierwszym powodem niespłacania długów jest utrata pracy. Czasami liczymy na to, że szybko znajdziemy pracę, jednak czasem okazuje się, że znalezienie pracy trwa dłużej niż miesiąc czy dwa. Nie sygnalizujemy tego jednak bankowi, bo liczymy, że praca się znajdzie ? tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marta Rupieta, radca prawny i ekspertka z FinFix.

[ Warto więc zabezpieczyć się przed taką sytuacją poprzez znalezienie sobie dodatkowego dochodu – www.superseventeam.pl ]

Częstym powodem zaległości w spłacie zadłużenia są także nagłe choroby zarówno dłużnika, jak i członka jego rodziny. To oznacza, że najczęściej niespłacane długi nie wynikają ze złej woli dłużnika, tylko z pogorszenia jego sytuacji życiowej. Eksperci radzą, by bez względu na przyczyny problemów, od razu skontaktować się z wierzycielem.

? Powinniśmy jak najszybciej skonsultować się z kredytodawcą, czyli głównie z bankiem, i spróbować zrestrukturyzować już na początkowym etapie nasze zadłużenie, np. poprzez rozłożenie długu na mniejsze raty, czyli przez wydłużenie okresu kredytowania ? radzi Marta Rupieta.

Innym rozwiązaniem są wakacje kredytowe, czyli zawieszenie rat na pewien czas, np. do momentu znalezienia nowej pracy.

W takiej sytuacji często banki będą chciały ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia, z czym się musimy liczyć. Ale oczywiście warto spróbować. Nie ma nic gorszego niż udawanie, że nic się nie dzieje i niespłacanie długów w terminie ? mówi Rupieta.

Jeśli kredytobiorca przegapi moment restrukturyzacji zadłużenia, kolejnym krokiem może być wymówienie umowy przez bank czy inną instytucje finansową, a w konsekwencji postępowanie komornicze. A to ? obok normalnego wzrostu zadłużenia ? generuje dodatkowe koszty.

BIG Info Monitor oraz Biuro Informacji Kredytowej cyklicznie publikują raporty dotyczące zadłużenia Polaków. Według ostatnich danych na koniec grudnia 2014 roku łączna kwota zaległych płatności podwyższonego ryzyka wśród osób fizycznych wyniosła 40,94 mld zł. Średnie zadłużenie wyniosło 17,21 tys. zł, a problem niespłacanych zobowiązań dotyczy 2,38 mln osób. Przeciętny dłużnik to mieszkaniec województwa mazowieckiego. Najbardziej zadłużonym regionem jest Śląsk (7,64 mld zł), a najmniej ? województwo świętokrzyskie (0,58 mld zł).

W 2015 roku bankom spadną marże i przybędzie klientów. O zyski będą musiały powalczyć

W ubiegłym roku polskim bankom trudniej było zarabiać, ale za to sprzedawały coraz więcej produktów. W 2015 roku będą się musiały postarać, by rosnący wolumen sprzedaży zrekompensował im niższe marże. To dobra wiadomość dla klientów.

Na ostateczne wyniki osiągnięte w 2014 roku polskie banki nie powinny raczej narzekać. Jak policzył Główny Urząd Statystyczny, po trzech kwartałach sektor miał ponad 13 mld zł zysku netto, to o 10,6 proc. więcej niż w tym samym okresie 2013 roku. Mimo to bankowcy są zdania, że zeszły rok był dla nich trudny.

? Był szereg wydarzeń, które powodowały, że bankom nie było tak łatwo działać ? mówi agencji informacyjnej Newseria Marta Jeżewska-Wasilewska, analityk WOOD & Company Financial Services. ? Musiały operować w otoczeniu niskich stóp procentowych, które co prawda już nie spadały przez większą część roku, jednak ta końcówka była dość problematyczna. WIBOR poszedł w dół i zanosi się, że niskie stopy procentowe, może nawet jeszcze niższe niż mamy, będą nam towarzyszyły w 2015 roku.

Zdaniem Marty Jeżewskiej-Wasilewskiej trudniej będzie zwłaszcza tym bankom, które w przeszłości udzieliły wielu kredytów we frankach szwajcarskich.

? Kolejnym problemem mogą się okazać kredyty denominowane w CHF. Istnieje ryzyko podniesienia się kosztu finansowania w sektorze, co jeszcze bardziej ograniczyć może marże odsetkowe. Dodatkowo banki mogą ograniczać spready walutowe, a to dodatkowy, choć już mniejszy cios w ich dochodowość ? zauważa analityczka.

Rekordowo niskie stopy procentowe NBP oznaczają, że polskie banki zarabiają coraz mniej na odsetkach od kredytów. Z drugiej strony jednak tańsze kredyty, systematyczna poprawa sytuacji gospodarczej i wzrost zamożności Polaków skutkują wzrostem liczby kredytobiorców i wolumenu udzielanych kredytów. Instytut Badań nad Gospodarka Rynkową szacuje, że w trzy lata wzrośnie on z ponad 138 mld do 172 mld zł.

? Oczekiwałabym, że w związku z dość przyzwoicie rosnącym PKB tempo wzrostu wolumenów co najmniej utrzyma się na obecnych poziomach ? ocenia Marta Jeżewska-Wasilewska. ? Wydaje mi się, że istnieje nawet duża szansa na to, że lekko przyspieszy. Istnieje jednak ryzyko, że w związku ze spadającymi stopami procentowymi w ostatnim kwartale wyniki mogły się pogorszyć, gdyż spadły marże odsetkowe.

Sektor bankowy musi się też zmagać w tym roku z nowymi ograniczeniami, które mają zwiększyć jego bezpieczeństwo. Od stycznia wzrosła np. kwota wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu mieszkaniowego. W zeszłym roku kredytobiorca musiał sfinansować z własnych środków co najmniej 5 proc. kosztów zakupu nieruchomości. Obecnie jest to 10 proc. To też może wpłynąć na zyskowność banków.

? Być może nie wprost, gdyż te wymogi powoli rosną już kolejny rok z rzędu ? uważa analityczka WOOD & Company Financial Services. ? Może mieć to wpływ na tempo wzrostu nowych kredytów hipotecznych i wolumeny sprzedaży nowych kredytów hipotecznych. W otoczeniu tak niskich stóp procentowych można by oczekiwać, że rynek mieszkaniowy będzie rósł bardzo szybko. Wymóg wyższego wkładu własnego może jednak ograniczyć potencjalne dynamiki.

W obecnym roku niskie stopy procentowe coraz bardziej będą ograniczać zyski, wzrośnie też ryzyko polityczne. Z drugiej strony niskie stopy mogą też przyciągnąć do banków jeszcze więcej klientów i zwiększyć kwoty pożyczek.

? Sytuacja nie zmieni się przynajmniej do końca I połowy 2014 roku, a 2015 rok będzie jeszcze większym wyzwaniem dla polskich banków ? podkreśla Marta Jeżewska-Wasilewska. ? Dlatego istotne jest teraz to, czy rosnące wolumeny pomogą zneutralizować wpływ spadających rynkowych stóp procentowych, które ograniczają marże, czy nie.