Archiwa tagu: mieszkanie dla młodych

Rekordowy październik w programie Mieszkanie dla Młodych.

Do Banku Gospodarstwa Krajowego trafiło w październiku ponad 5,3 tys. wniosków o dofinansowanie w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. To dwa razy więcej niż w sierpniu. Popularność MdM jest kluczowa dla rozwoju rynku nieruchomości. Boom widać na rynku warszawskim. Tu kupującym sprzyja również stabilizacja cen.

? Wprowadzenie programu MdM zwiększyło zainteresowanie klientów zakupem mieszkania. Program wydaje się być bardzo udany i powoduje, że boom na rynku mieszkaniowym w Warszawie jest bardzo widoczny ? mówi agencji Newseria Waldemar Wasiluk, wiceprezes zarządu Victoria Dom.

Przez prawie dwa lata funkcjonowania programu MdM wnioski o dofinansowanie wkładu własnego złożyło ponad 36,5 tys. osób, z czego blisko 32 tys. podpisało umowy kredytowe. W tej puli 7,6 tys. to rodziny z przynajmniej jednym dzieckiem. Średnia wielkość kupowanego w programie mieszkania to 53,11 mkw., a domu ? 85,48 mkw.

? Jako program wsparcia młodych w zakupie mieszkań jest kluczowy dla rozwoju rynku. Poprzednie programy też były bardzo udane ? wsparcie rządu dla zakupu pierwszych mieszkań zawsze pozytywnie wpływa na sprzedaż ? mówi Wasiluk.

MdM ogranicza negatywny wpływ wprowadzenia wymogów co do posiadanego wkładu własnego. Zgodnie z rekomendacją S dziś nabywający mieszkania muszą mieć co najmniej 10 proc. wartości nieruchomości, w przyszłym roku będzie to 15 proc., a 2017 roku ? 20 proc.

Od września program wspiera także sprzedaż na rynku wtórnym. Rekordowa liczba wniosków, które wpłynęły do BGK w ostatnich dwóch miesiącach, to m.in. efekt tych zmian. 65 proc. tych wniosków dotyczy rynku wtórnego.

W ocenie spółki Victoria Dom poszerzenie oferty MdM wpłynie na znaczące ożywienie rynku wtórnego, co może sprzyjać zamianom starszych mieszkań na nowe.

Wasiluk pozytywnie ocenia sytuację na warszawskim rynku mieszkaniowym. Kupującym sprzyja stabilizacja cen. Jak podkreśla wiceprezes Victoria Dom, w ostatnich kilku latach mamy do czynienia ze wzrostem o ok. 1?2 proc. rocznie. Perspektywy na najbliższe lata są optymistycznie, chociaż czynnikiem hamującym szybszy wzrost cen jest duża podaż nowych mieszkań. Jak wynika z danych REAS, na które powołuje się Victoria Dom w sprawozdaniu z działalności w I półroczu 2015, w okresie od kwietnia do czerwca na sześciu największych rynkach w Polsce wprowadzono do sprzedaży ok. 13,2 tys. mieszkań, czyli o 17 proc. więcej niż w poprzednich trzech miesiącach. Łącznie w ostatnich czterech kwartałach podaż wyniosła 48,5 tys. lokali. Większa była w 2007 roku.

Wszystkie projekty realizowane przez Victoria Dom obecnie i w ostatnich latach realizowane są i były w aglomeracji warszawskiej, większość na Białołęce, którą spółka ocenia jako najbardziej rozwojową dzielnicę. Do końca czerwca 2015 roku spółka oddała do użytku ponad 1,5 tys. domów i mieszkań o łącznej powierzchni ponad 130 tys. mkw.

Pod koniec sierpnia program Mieszkanie dla Młodych obejmie także rynek wtórny i spółdzielnie. Ożywi to rynek w mniejszych miastach

Jeszcze w tym miesiącu zaczną obowiązywać zmiany w programie Mieszkanie dla Młodych. Z państwowego dofinansowania będzie można skorzystać, kupując lokal na rynku wtórnym lub od spółdzielni. To dobra informacja dla mieszkańców mniejszych miast, gdzie deweloperzy budują niewiele, a obrót mieszkaniami odbywa się przede wszystkim na rynku wtórnym. Wciąż brakuje jednak instrumentów, które wspierałyby oszczędzanie.

Znowelizowana ustawa dotycząca programu Mieszkanie dla Młodych wejdzie w życie jeszcze przed końcem wakacji, 14 dni od daty publikacji w Dzienniku Ustaw. Skorzystają na nich mieszkańcy mniejszych miast, gdzie przeważa rynek wtórny, a deweloperzy budują mało.

? Największa zmiana nastąpi w obszarze małych miast, bo tam pojawią się mieszkania z dopłatą. Do tej pory nie była to kwestia tego, czy przysłowiowy Kowalski spełnia warunki, czy może mieszkanie jest za drogie, po prostu takiej oferty nie było. To podstawowy problem starej wersji programu Mieszkanie dla Młodych ? mówi agencji Newseria Biznes Łukasz Madej, prezes zarządu Pro-Development.

Inne będą też limity cen, które kwalifikują lokal do programu. Na rynku wtórnym będzie to 90 proc. średniego wskaźnika odtworzeniowego (przy 110 proc. na rynku pierwotnym).

W Warszawie czy Krakowie zmiany w ustawie nie przełożą się na większe zainteresowanie mieszkaniami z drugiej ręki, trudniej będzie znaleźć taki lokal, który zmieści się w limicie. Inaczej wygląda sytuacja na mniejszych rynkach. Dane Metrohouse wskazują, że największe szanse na zakup mieszkania z rynku wtórnego z dopłatami będą w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie 60 proc. mieszkań kwalifikuje się do dopłat. Duży wybór będzie też w Olsztynie (50 proc.), Łodzi (47 proc.), Zielonej Górze (44 proc.) i Katowicach (41 proc.).

Znowelizowana ustawa podwyższa dopłatę do mieszkań. Skorzystają na tym rodziny z dziećmi, w ich przypadku mnożnik, na podstawie którego wyliczana jest dopłata, zwiększy się z 15 do 30 proc., ponadto dopłata dotyczyć będzie 65 mkw. mieszkania, a nie jak dotychczas 50 mkw. Dla rodzin z dwójką dzieci dofinansowanie wyniesie 20 proc. zamiast dotychczasowych 15 proc.

? Pewnie do uzupełnienia tego programu przydałyby się jeszcze inne instrumenty, w których wspieramy oszczędzanie przez rodziny po to, żeby budować fundusz, który może stanowić także wkład własny do kredytów. Tego elementu nie mamy w obszarze obecnej ustawy ? mówi Łukasz Madej.

Tym bardziej że wymagany wkład własny będzie coraz wyższy. Dziś wynosi on 10 proc., a docelowo w 2017 roku będzie to 20 proc.

? Pytanie, skąd młodzi ludzie mają wziąć na niego pieniądze? Powinniśmy o tym pomyśleć. Na razie jest to na etapie rozmów, nie mamy żadnego projektu, ale na pewno jest to rozwiązanie potrzebne dla rynku ? ocenia prezes Pro-Development.

Jego zdaniem w najbliższym czasie klienci nie powinni się obawiać wzrostu cen nieruchomości.

? Klient dziś ma z czego wybierać. Czy kupuje w ofercie z dopłatą, czy bez, oferta jest bardzo duża, co powoduje, że nawet polepszenie obecnej sytuacji na rynku pracy nie przekłada się na wzrost cen. Większa nadpodaż będzie powodować, że nawet jeśli gospodarka będzie w lepszej sytuacji, to ceny nie będą rosnąć ? analizuje ekspert.

W ramach MdM Bank Gospodarstwa Krajowego sfinansował zakup blisko 27 tys. mieszkań i domów jednorodzinnych. Wysokość dofinansowania wkładu własnego przekroczyła 624 mln zł. Z programu najczęściej korzystają osoby bezdzietne (77 proc. beneficjentów). 20 proc. to osoby lub małżeństwa z jednym dzieckiem.

Program Mieszkanie dla Młodych przyspieszy. Wykorzystanie środków w ramach programu będzie coraz lepsze

Od 11 do 27 proc. ubiegłorocznego popytu na mieszkania w sześciu największych miastach Polski deweloperzy zawdzięczają programowi Mieszkanie dla Młodych ? szacuje firma REAS. Realny wpływ programu na rynek ? poprzez obniżki cen nieruchomości w niektórych miastach ? mógł być nawet dwukrotnie wyższy. W 2015 r. ma być co najmniej taki, jak w minionym roku.

W 2014 r. padł rekord sprzedaży mieszkań deweloperskich w największych aglomeracjach w Polsce. W Warszawie, Krakowie, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi i we Wrocławiu nabywców znalazło ponad 43 tys. nowych mieszkań. Kupujących było o 20 proc. więcej niż w najlepszym jak dotąd pod tym względem 2007 i 2013 roku. Do tego wyniku przyczynił się program Mieszkanie dla Młodych (MdM).

? Wpływ programu był zróżnicowany i zależał głównie od wysokości limitów cen metra kwadratowego na danym rynku ? mówi agencji informacyjnej Newseria Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań i analiz rynku w firmie REAS.

W Gdańsku do programu kwalifikowała się prawie połowa nowych mieszkań, w Poznaniu ? ok. 30 proc. W Łodzi wskaźnik ten sięgał nawet 70 proc. Na tych rynkach w 2014 r. kredytem z dopłatą sfinansowano zakup 27 proc. lokali. Z kolei w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu limity w programie zostały ustanowione wyraźnie poniżej średniej ceny metra kwadratowego. Liczba kredytów udzielonych w ramach MdM na tych rynkach to ok. 10?11 proc. wszystkich sprzedanych mieszkań. Największa aktywność kupujących była widoczna w IV kwartale, dzięki wzrostowi limitów.

? Limit w 2014 roku dla Warszawy wzrósł dwukrotnie, co spowodowało wzrost udziału mieszkań, które mogły być kupione w ramach programu, z 12 proc. całości oferty deweloperskiej na początku 2014 roku do 25 proc. pod jego koniec ? twierdzi Katarzyna Kuniewicz.

W Krakowie podwyżka limitów była symboliczna i na koniec roku wciąż mniej niż 10 proc. mieszkań kwalifikowało się do programu.

Analitycy z REAS wskazują też, że w miastach, gdzie limit był niższy od średniej rynkowej, przez co niewielka część ofert spełniała wymogi programu, niektórzy deweloperzy starali się dopasować swoje ceny do limitu. Przez to zainteresowanie ich ofertą rosło nawet wśród osób, które z programu nie mogły skorzystać. Szacunki mówią, że w ten sposób MdM wygenerował nawet dwa razy więcej transakcji, niż wynika to ze statystyk programu.

Najwięcej pieniędzy z subwencji zakontraktowano w zeszłym roku w Warszawie i Gdańsku. Do tych dwóch miast trafiło ponad 40 proc. środków na dopłaty z już zawartych umów (także na kolejne lata) dla wszystkich miast wojewódzkich. Na kolejnych miejscach znalazły się Poznań i Kraków.

Za kredyt z dopłatą kupiono w ubiegłym roku łącznie przeszło 6,1 tys. mieszkań. Według Banku Gospodarstwa Krajowego, zarządzającego rządowym programem, wysokość dofinansowania wkładu własnego na 2014 rok przekroczyła 207 mln złotych.

Kuniewicz ocenia, że w 2015 roku wskaźniki wykorzystania środków w programie będą się poprawiać. Już w ubiegłym roku złożono wnioski na ponad 13 proc. budżetu przewidzianego na ten rok. Jej zdaniem wpływ programu na rynek mieszkaniowy w 2015 r. będzie co najmniej taki, jak w minionym roku. Będzie on zauważalny przede wszystkim na stołecznym rynku.

? Jeżeli limit cenowy będzie rósł, a wiele wskazuje, że tak właśnie będzie, to coraz większa liczba projektów deweloperskich bez obniżek cen będzie kwalifikowała się do programu. W kolejnych dwóch latach w ramach programu sprzedanych może zostać nawet 15 proc. mieszkań na warszawskim rynku pierwotnym ? przewiduje Katarzyna Kuniewicz.

MdM pośrednio wpływa również na rynek wtórny. Dopłata premiująca nowe mieszkania skłoniła bowiem część kupujących do rezygnacji z poszukiwań na rynku wtórnym. Dotyczy to jednak tylko niektórych dzielnic ? w Warszawie są również takie dzielnice, w których nie ma ani jednego mieszkania, oferowanego w ramach programu, więc tu MdM nie ma żadnego przełożenia na rynek wtórny.

W pierwszym roku programu Mieszkanie dla Młodych przepadła ponad połowa środków

W pierwszym roku obowiązywania programu Mieszkanie dla Młodych nie udało się wykorzystać nawet połowy przeznaczonych na niego środków. Problem od początku były limity cen mieszkań kwalifikowanych do dopłat, które odbiegały od tych oferowanych na rynku. Pomimo nieznacznego dostosowania analitycy nie oczekują znacznej poprawy.

? Limit na 2014 rok nie zostanie wykorzystany nawet w połowie. To było oczywiste od początku, ponieważ konstrukcja programu uniemożliwiała wykorzystanie tego limitu ? podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań i analiz rynku REAS.

Jak wynika z danych BGK, do końca listopada na podstawie wniosków przekazanych do banku udało się wykorzystać 210,9 mln zł, czyli nieco ponad 35 proc. z zaplanowanych 600 mln zł dopłat. Kuniewicz podkreśla jednak, że program będzie trwał do 2018 r., więc jest jeszcze czas na poprawę wskaźników. Już na koniec listopada wykorzystano niemal 100 mln zł z limitu na 2015 r., czyli 13,8 proc. maksymalnej zaplanowanej kwoty. BGK otrzymał już też wnioski na 2016 r. (16 mln zł) i 2017 r. (156 tys. zł).

Kuniewicz zwraca jednak uwagę na to, że z uwagi na niedostosowane do sytuacji rynkowej limity cen, wykorzystanie środków różni się pomiędzy miastami. Na najlepszych dla młodych nabywców rynkach, czyli w Gdańsku i Łodzi, nawet połowa nowych mieszkań na rynku mogła uzyskać dopłatę w ramach programu MdM. Na początku roku, przed dostosowaniem limitów, poziom ten był jeszcze wyższy, a w Łodzi w pierwszym kwartale wynosił nawet 76 proc. dostępnych mieszkań.

? Tuż za nimi jest Poznań, również ze świetnym limitem, zarówno w granicach administracyjnych miasta, jak i na obrzeżach. Na tych rynkach widzimy ogromną intensywność wykorzystania limitu i to jest rozsądne. Ale mamy takie rynki, jak choćby Kraków, w którym nawet po podwyższeniu limitu po III kw. tylko 7 proc. mieszkań na rynku pierwotnym kwalifikuje się do dopłaty ? zwraca uwagę Kuniewicz.

Podkreśla, że to właśnie limity wpłyną na to, czy program dopłat będzie sukcesem. Na progi cenowe nie ma wpływu finansujący program BGK, ustalają go wojewodowie na podstawie danych GUS-u. Kuniewicz ocenia, że na razie nie widać zwiastunów lepszego dostosowania limitów do oferty na rynku.

? Nic nie wskazuje na to, żeby limity w MdM były ustalane w taki sposób, żeby to miało związek z tym, ile mieszkań na danym rynku może być zakupione w takim limicie ? krytykuje Kuniewicz. ? W zasadzie następuje oderwanie tego limitu od bieżącej sytuacji na rynku. Nie ma zmian w sposobie obliczania, nie ma też zapowiedzi, że będą jakiekolwiek zmiany w metodzie, którą się stosuje do obliczeń, w związku z tym nie ma przesłanek do tego, by powiedzieć, że teraz mniej więcej te limity będą podążały za rynkiem.

Analityczka REAS-a podkreśla, że przy obecnym niedopasowaniu limitów do cen rynkowych obserwowane są dwa zjawiska. Tam, gdzie limit jest bliższy cenom rynkowym, deweloperzy rzadziej dostosowują swoją ofertę do programu. Dla nabywców atrakcyjna jest wtedy nie tyle sama niska cena, ile możliwość uzyskania dopłaty. Program MdM w tych miastach wpływa przede wszystkim na zaplanowaną grupę docelową, czyli młodych nabywców.

Z kolei tam, gdzie ceny rynkowe są znacznie wyższe niż limit w programie, dla nabywców atrakcyjna jest już sama cena, a nie tylko dopłata. Dlatego zainteresowanie zakupem mieszkań kwalifikowanych do dopłat zgłaszają nie tylko młodzi Polacy, lecz także inni klientów, którzy na dopłatę nie mogą liczyć.

W związku z tym, jak szacuje Kuniewicz, całkowity wpływ programu MdM na rynek może być nawet dwukrotnie większy niż liczba mieszkań kupionych z dopłatą.

? Jeżeli mówimy, że na jakimś rynku około 15 proc. mieszkań zostało sprzedanych  z dopłatą MdM, to wpływ tego programu na ten rynek był przynajmniej dwukrotnie większy. Dlatego, że korzystanie z ceny MdM na przykład na takim rynku jak warszawski samo w sobie było atrakcyjne, co oznaczało, że nie musiało się realizować w postaci wziętego kredytu. Wystarczyła cena zbliżona do limitów obowiązujących w programie ? wyjaśnia Kuniewicz.

2014 rok rekordowo dobry dla deweloperów. Przyszły rok nie powinien być gorszy

Pod względem liczby sprzedanych mieszkań na deweloperskim rynku pierwotnym ten rok będzie rekordowy. W przyszłym roku jest szansa na powtórzenie tego wyniku. Eksperci oczekują rosnącej stopniowo podaży i trochę mniejszego popytu. Sytuacji nie powinien pogorszyć wymóg 10-proc. wkładu własnego, a wspomagać będzie program Mieszkanie dla Młodych.

? Wiele wskazuje na to, że ten rok pod względem liczby mieszkań sprzedanych na rynku pierwotnym w Polsce będzie rekordowy ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań i analiz rynku firmy REAS. ? Z całą pewnością jesteśmy w górnej fazie cyklu, jeśli chodzi o popyt, za którym idzie podaż wraz z mieszkaniami wprowadzonymi do sprzedaży. Mamy już za sobą moment równowagi, czyli zrównoważenia liczby sprzedanych lokali i wprowadzanych w danym okresie na rynek, ale wciąż jesteśmy bardzo blisko tego punktu.

Według Głównego Urzędu Statystycznego po trzech kwartałach br. w całym kraju oddano do użytku 100 138 mieszkań, czyli o 1,9 proc. mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Wydano natomiast ponad 120 tys. pozwoleń na budowę, czyli o 14,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2013 roku, kiedy odnotowano spadek o nieco ponad 18 proc. Wzrosła także (do ponad 114,5 tys., czyli o 17 proc.) liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, wobec spadku przed rokiem o 16,2 proc.

Następny rok ? zdaniem Kuniewicz ? powinno być równie dobry pod względem sprzedażowym. Nie należy spodziewać się ani załamania sprzedaży, ani gwałtownej hossy.

? Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli spokojny, dobry rok sprzedażowy z powoli rosnącą podażą ? przekonuje Katarzyna Kuniewicz. ? Mamy przygotowane do wprowadzania na rynek nowe projekty deweloperów, którzy wcześniej przetestowali bardzo różne realizacje, jeśli chodzi o segmentację, lokalizację, odbiorców itp., oraz takich, którzy wychodzili z Warszawy jako swojego pierwszego rynku na zewnątrz z sukcesem.

Jak podkreśla, po stronie popytowej uruchomiły się wszystkie grupy: od najniższej, która kwalifikuje się do programu Mieszanie dla Młodych, po inwestorów, który lokują w mieszkania oszczędności i kapitał.

Zwiększenie od stycznia na skutek rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego wymaganego przez banki wkładu własnego podczas ubiegania się o kredyt hipoteczny do 10 proc. nie powinno wpłynąć na zmniejszenie popytu.

? Sposób wdrażania rekomendacji był znany od dawna, więc wydaje się, że mamy do czynienia z zaakceptowanym przez wszystkie strony popytu i podaży faktem ? ocenia Kuniewicz. ? Już w br. bardzo trudno było uzyskać kredyt, mając tylko 5 proc. wkładu własnego. 10 proc. jest racjonalnym wymaganiem i nie ma najmniejszych wątpliwości, że to dobra rekomendacja.

Program MdM pomoże nabywcom, którzy najbardziej odczują zwiększenie wkładu własnego podczas zaciągania kredytu. Obecnie w Warszawie kwalifikują się do niego mieszkania, których cena nie przekracza 6 583,1 tys. zł za metr kwadratowy.

? Mamy grupę osób, których nie stać na inną nieruchomość niż ta, która jest poniżej limitu ? wskazuje Kuniewicz. ? MdM rozwiązuje niejako ten problem. Jeżeli takie było założenie programu, to chylę czoła, bo tak to właśnie zadziała. Grupa, która zostanie najbardziej uderzona większym wkładem własnym, uzyska wsparcie i to nie hipotetyczne, lecz rzeczywiste, w momencie kupowania mieszkania.

Program powinien w dalszym ciągu wspierać sprzedaż, tym bardziej jeśli limity będą rosły. Jak podkreśla ekspertka, w takiej sytuacji możliwa jest powtórka wyniku ponad 16 tys. sprzedanych mieszkań na rynku warszawskim.

Polski rynek, jak zauważa Kuniewicz, ma za sobą bardzo trudny okres po kryzysie 2009 roku. Pozostały na nim przedsiębiorstwa doświadczone, które obecnie zachowują się bardzo spokojnie.

? Wydaje się, że mamy teraz najlepszą fazę na rynku, który jest przecież cykliczny, jesteśmy teraz w górnych limitach popytowych ? zauważa Katarzyna Kuniewicz. ? Jak zwykle najciekawsze jest to, jak długo potrwa dobry okres. Bo to, że popyt nie będzie tylko rosnąć, jest pewne. Kto tego faktu nie akceptuje, nie powinien działać na rynku mieszkaniowym.

Młodym Polakom brakuje stabilizacji finansowej, by kupować własne mieszkania. Wielu wciąż mieszka z rodzicami

Trzech na czterech Polaków w wieku 18-35 lat mieszka ciągle z rodzicami. To ponad dwukrotnie osób więcej niż w Niemczech. Powodem jest brak stabilizacji finansowej, niepewność na rynku pracy i niskie zaufanie do instytucji finansowych. Sytuacja jednak się poprawia, między innymi dzięki rządowym programom wsparcia kredytów mieszkaniowych dla młodych.

? Aż 70 proc. Polaków w wieku 18-35 lat mieszka cały czas z rodzicami. Ten wskaźnik jest dużo bardziej korzystny w krajach ościennych ? informuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jakub Zagórski, dyrektor ds. marketingu i komunikacji Skanska Residential Development Poland. Wylicza powody: ? Brak zaufania do instytucji państwowych, instytucji finansujących i rynku pracy. Młodzi Polacy nie wiedzą, czy uda im się utrzymać stanowisko pracy.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Millward Brown na zlecenie Krajowego Rejestru Długów, w grupie wiekowej 24-35 lat nadal 43 proc. Polaków mieszka z rodzicami. W Niemczech ten wskaźnik wynosi 17 proc., a w Danii ? zaledwie niecałe 2 proc. Badania pokazały, że Polaków nie stać na kredyt mieszkaniowy, a tylko 4 proc. młodych decyduje się na wynajem.

? Średnie wynagrodzenie młodych Polaków to 2700 zł i stanowi ograniczającą barierę w przypadku wnioskowania o kredyt hipoteczny ? podkreśla Zagórski.

Zagórski uważa, że własne mieszkanie jest niewątpliwie ważną potrzebą młodych ludzi. Wymagają oni jednak od państwa i instytucji finansowych kredytujących zakup pewnych udogodnień. Rolę do odegrania mają również deweloperzy, którzy muszą przygotować ofertę skierowaną do młodych nabywców.

Gwarancją bezpieczeństwa dla młodych ludzi jest nie tylko poczucie stabilizacji finansowej, lecz także to, że mogą obdarzyć zaufaniem dewelopera. Dlatego ci, którzy mogą sobie pozwolić na mieszkanie, chętniej wybierają inwestycje realizowane przez stabilne spółki, które budują z środków własnych, a nie finansują projekt kredytem. Ważny jest też zamknięty rachunek powierniczy, dzięki któremu pieniądze trafiają do dewelopera dopiero po oddaniu mieszkania, a w razie problemów finansowych spółki nabywcom łatwiej odzyskać wpłaconą kwotę.

Sytuacja powoli jednak ulega poprawie. Młodzi zainteresowani własnym mieszkaniem mogą liczyć na korzystniejsze warunki finansowania. Pewnym wsparciem dla nich jest też rządowy program Mieszkanie dla Młodych, dzięki któremu mogą uzyskać dopłatę do kredytu przy zakupie pierwszego mieszkania.

? Na polskim rynku pojawiają się coraz atrakcyjniejsze form finansowania dla młodych nabywców mieszkań. Jest to niewątpliwie czynnik, który sprzyja podjęciu tej decyzji. Program dla młodych, który cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem wśród Polaków, wymaga jeszcze dopracowania, ulepszenia ? podkreśla Zagórski.

Ocenia jednak, że trwała poprawa sytuacji mieszkaniowej młodych Polaków nastąpi dopiero za kilka lat. Zgodnie z sierpniowymi danymi Biura Informacji Kredytowej, jedynie 7 proc. osób w wieku 18-31 lat zaciągnęło kredyt mieszkaniowy.