Archiwa tagu: nieruchomości

Od 2015 r. zakup mieszkania na kredyt z 10-proc. wkładem własnym

Po 1 stycznia zaciągnięcie kredytu na zakup mieszkania będzie wymagało 10-proc. wkładu własnego. Odsetek ten będzie stopniowo wzrastał do 2017 roku, co ograniczy grupę osób, które stać na własne mieszkanie. Tym samym będzie rósł rynek wynajmu ? oceniają eksperci. I podkreślają, że to dobry czas na inwestycje w lokale na wynajem. Stopa zwrotu może sięgać średnio 10 proc. rocznie.

? Zmiany socjologiczne w społeczeństwie sprawiają, że zapotrzebowanie na nieruchomości na wynajem będzie rosło. Mamy coraz więcej emigrantów, a ze względu na potrzebę bycia mobilnym wielu ludzi pragnie mieszkać w mieszkaniach wynajętych, a nie własnych ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Kaźmierczak, prezes zarządu Mzuri CFI1, spółki zajmującej się grupowym inwestowaniem w nieruchomości.

Czynnikiem hamującym hossę na rynku transakcji kupna nieruchomości będzie Rekomendacja S Komisji Nadzoru Finansowego, która od 1 stycznia 2015 r. wprowadza konieczność posiadania 10 proc. wartości nabywanego lokalu (w 2014 roku było to 5 proc.) Warunek wpłaty własnych środków będzie stopniowo rósł o 5 proc. co roku, aż do osiągnięcia 20 proc. w 2017 r. Przepis mający na celu wzrost bezpieczeństwa kredytobiorców, może wpłynąć na słabnący rynek kupna-sprzedaży i zwrócić uwagę klientów na możliwość wynajmu.

Jak podkreśla Artur Kaźmierczak, do 10-proc. obowiązkowego wkładu własnego klient musi doliczyć jeszcze koszty transakcyjne, takie jak podatek od czynności cywilno-prawnych, taksę notarialną i być może prowizję. Wtedy finalne koszty mogą wynieść nawet 15 proc. wartości mieszkania.

? To w naturalny sposób sprawia, że części osób, które chciałyby kupić mieszkanie, nie będzie na to stać, więc będą wynajmować ? podkreśla Kaźmierczak.

To z kolei może być dobrym prognostykiem dla rynku wynajmu, a tym samym dla osób, które są zainteresowane inwestycją w lokal do wynajęcia.

? Wydaje się, że 2015 rok będzie dobrym rokiem na rynku nieruchomości. Już w połowie tego roku było widać, że rynek pierwotny ruszył, deweloperzy przyspieszyli sprzedaż i rozpoczynają nowe inwestycje. Za rynkiem pierwotnym pójdzie rynek wtórny, bo zawsze mieszkania używane podążają cenowo za mieszkaniami nowymi i wydaje się, że będzie spory napływ kapitału na ten rynek w związku z bardzo niskim poziomem stóp procentowych. Trudno jest znaleźć inną tak bezpieczną i  jednocześnie przynoszącą tak dobry zwrot inwestycję ? tłumaczy prezes Mzuri CFI1.

Ceny nieruchomości i ewentualne stopy zwrotu różnią się w zależności od miasta. Jak wyjaśnia Kaźmierczak, Warszawa ma najdroższe nieruchomości i oferuje relatywnie niskie stopy zwrotu, ale za to jest rynkiem bardzo bezpiecznym.  Kraków i Łódź oferują znacznie wyższe stopy zwrotu przy tańszych cenach obiektów, a jednocześnie relatywnie ustabilizowanym rynku.

Według branżowego serwisu PolishProperty.eu prognozowana przeciętna rentowność z inwestycji w nieruchomości na wynajem w Polsce w 2014 r. wyniesie 4,15 proc. netto. Dane jednak uwzględniają ryzyko, że przez 1,5 miesiąca mieszkanie pozostanie niewynajęte. Eksperci wskazują na najwyższy zwrot z inwestycji spośród dużych miast we Wrocławiu (4,71 proc.), a najniższy w Łodzi (4,08 proc.). Warszawa plasuje się w środku stawki z wartością 4,47 proc. przeciętnej rentowności z inwestycji, którą właściciel oddaje w najem.

Mzuri CFI1 powstało z myślą o osobach, których nie stać na zakup nieruchomości w celu np. jej wynajmu. Nasza oferta skierowana jest do inwestorów, którzy posiadają kilkadziesiąt tysięcy złotych w portfelu ? tłumaczy Kaźmierczak. ? Mamy ambicję, aby osiągać rocznie 10 proc. stopy zwrotu przed opodatkowaniem, jest to realistyczny cel przy selektywnym wyborze nieruchomości ? przekonuje.

Firma pozwala na lokowanie środków w nieruchomości i działa na wzór funduszu inwestycyjnego. Jeden inwestor nie może objąć w spółce udziałów większych niż 80 tys. zł. Jednocześnie jej udziałowcem można zostać, wpłacając już 10 tys. zł. Mzuri CFI1 zamierza poszukiwać nieruchomości w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Najlepiej w atrakcyjnym położeniu i kiepskim stanie. Po ich wyremontowaniu poszczególne mieszkania w kamienicy mają być sprzedawane po konkurencyjnych cenach. Prezes podkreśla, że spółka będzie potem dzielić się zyskami ze wspólnikami. Nabór do pierwszej inwestycji potrwa do końca 2014 roku.

Budowlanka ruszyła. Branża czeka na boom jak w 2008 roku

O prawie 10 proc. wzrosła produkcja przemysłowo-budowlana w pierwszym półroczu tego roku w porównaniu z tym samym okresem 2013 r. Branża oczekuje dalszej poprawy, ale wyzwaniem jest polityka klimatyczna. Jeśli krajowe i unijne regulacje będą zaostrzane, inwestorzy mogą wycofać się z Polski.

Kondycja polskiego przemysłu budowlanego jest lepsza w tym roku. Widzimy poprawę rynku, bardzo nas to cieszy. Oczywiście czekamy na boom, jaki był w 2008 roku, bo to był rok rekordowy dla polskiego budownictwa. Na pewno jest znacznie lepiej niż w roku ubiegłym ? ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Magdalena Kicińska, dyrektor komunikacji i relacji zewnętrznych oraz członek zarządu Lafarge.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w czerwcu tego roku produkcja budowlano-montażowa wzrosła aż o 16,9 proc. w porównaniu z majem i o 8 proc. w porównaniu z czerwcem 2013 r. W całym pierwszym półroczu wzrost rok do roku wyniósł 9,8 proc., a średnia miesięczna jest w tym roku o 8,7 proc. wyższa. Równocześnie nie rosną jednak ceny ? według GUS-u wskaźnik cen produkcji budowlano-montażowej w pierwszych sześciu miesiącach tego roku spadł o 1,5 proc.

Kicińska przyznaje, że branża oczekuje dalszych wzrostów rynku. Motorem napędowym mogą być innowacje. Jak ocenia Kicińska, nowe technologie to oczekiwanie nie tylko inwestorów, lecz także mieszkańców miast.

Inwestujemy przede wszystkim w innowacje i rozwój. Tego też oczekują polscy inwestorzy. Jesteśmy na poziomie europejskim, nasze badania pokazały, że mamy coś do powiedzenia, jesteśmy zadowoleni z tego, co się dzieje, jesteśmy dynamiczni, wciąż się rozwijamy. Czas patrzenia na inne miasta się skończył, teraz my mamy siłę, żeby dalej się rozwijać i żeby je budować ? prognozuje Kicińska.

Przestrzega jednak przed nadmierną regulacją rynku, która może spowolnić rozwój sektora budowlanego. Ocenia, że jeśli Polska i Unia Europejska zdecydują się na wprowadzenie zbyt rygorystycznych przepisów klimatycznych, może to doprowadzić do odpływu inwestorów. Obawy inwestorów w sektorze budowlanym budzi między innymi unijna dyrektywa, według której od 2021 budynki mają mieć niemal zerowe zużycie energii netto. Polska nadal jednak nie wdrożyła tej dyrektywy, za co Komisja Europejska skierowała sprawę do Trybunału UE.

Nowe mieszkania z programu Mieszkanie dla Młodych najczęściej kupują single i bezdzietni

Niewiele ponad 8 tys. osób skorzystało dotychczas z programu Mieszkanie dla Młodych. Najchętniej z rządowego dofinansowania korzystały osoby samotne i małżeństwa bez dzieci. Niepokoi fakt, że dotychczas wykorzystano tylko 149,8 mln zł, czyli niecałe 25 proc. pieniędzy przeznaczonych na MdM w tym roku. Jeśli tempo wydawania środków się utrzyma, przepaść może nawet 300 mln zł.

Zdaniem Bartosza Turka, analityka Lion’s Banku, do końca 2014 r. najprawdopodobniej nie uda się zagospodarować nawet połowy z 600 mln zł przeznaczonych na dofinansowanie zakupu pierwszych mieszkań dla młodych Polaków.

Spowoduje to, że prawdopodobnie 300 mln złotych przepadnie, wróci do budżetu, więc nie będzie można z tych pieniędzy skorzystać w programie Mieszkanie dla Młodych ? prognozuje Bartosz Turek w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Zgodnie z założeniami mechanizmu wydatkowania programu MdM kwota przeznaczona na dany rok nie może być wydana w kolejnym. Do 30 czerwca 2014 r. dofinansowanie przyznane w ramach MdM wyniosło łącznie nieco ponad 187 mln zł, w tym na bieżący rok ? prawie 150 mln, na kolejny ? prawie 35,5 mln zł, a na 2016 r. ? 1,8 mln zł.

Z raportu Banku Gospodarstwa Krajowego, podsumowującego pierwsze pół roku działania MdM, wynika, że najwięcej beneficjentów programu to bezdzietni single (94 proc. wszystkich wniosków złożonych zostało przez osoby samotne) i małżeństwa bezdzietne (56 proc. wszystkich małżeństw). To dlatego, że MdM, w odróżnieniu od swego poprzednika, Rodziny na Swoim, zrównał w prawach osoby samotne z rodzinami posiadającymi dzieci i małżeństwami.

Wnioski składają przede wszystkim single i rodziny bezdzietne. Program Rodzina na Swoim nie pozwalał dostać większych pieniędzy z budżetu rodzinom, niezależnie od tego, czy z dziećmi, czy bez dzieci, a gorzej traktował singli. W przypadku Mieszkania dla Młodych nieważne jest to, czy ktoś zawarł związek małżeński, czy nie. Single i rodziny bezdzietne są traktowane ta samo ? wyjaśnia Bartosz Turek.

Przeciętne mieszkanie kupowane w ramach MdM ma powierzchnię nieco przekraczającą 53 mkw., a dom jednorodzinny ? średnio 83 mkw. Jeden mkw. mieszkania kosztował przeciętnie 4,2 tys. zł, a domu ? 3,5 tys. zł.

Niestety, trzeba zauważyć, że domy zostały wprowadzone do tego programu trochę sztucznie: podniósł się krzyk, że na terenie trzech czwartych powiatów w Polsce deweloperzy nie działają, a więc tam nie można by było skorzystać z MdM. Wprowadzono więc możliwość zakupu domów, ale w bardzo ograniczonym zakresie, do 100, maksymalnie 110 mkw. ? przyznaje analityk Lion’s Banku.

Problemem jest niewielka dostępność takich domów w ofertach deweloperów. Z tego powodu w pierwszym półroczu 2014 roku beneficjenci programu Mieszkanie dla Młodych złożyli niewiele ponad 100 wniosków dotyczących domów.

W raporcie BGK najlepiej wypada stolica. Do rządowego programu od początku roku przystąpiło tu 867 beneficjentów, a łączna kwota dofinansowania wkładu własnego wyniosła ponad 24 mln zł. To najwięcej ze wszystkich miast wojewódzkich. Dane te tłumaczy stosunkowo duża podaż mieszkań na stołecznym rynku pierwotnym mimo niewielkich dopuszczonych przez MdM limitów cenowych, wynoszących nieco ponad 6 tys. zł za mkw. Obecnie deweloperzy oferują w Warszawie ok. 15 tys. nowych mieszkań.

W przypadku Warszawy dużym atutem jest to, że mamy do czynienia z dużym rynkiem ? mówi Turek.

Dobrze z wykorzystaniem rządowego wsparcia na zakup mieszkania radzi sobie zresztą całe Mazowsze, gdzie przez pierwsze sześć miesięcy roku złożono blisko 1400 wniosków. Większą liczbę beneficjentów programu (1475) zanotowano jedynie w województwie pomorskim.

Największe trudności w dostępie do programu mają mieszkańcy Opola i Kielc z powodu niskich limitów kwalifikujących do dopłat wynoszących niewiele ponad 4 tys. zł za mkw. mieszkania. Barierą jest także stosunkowo uboga oferta deweloperów, którzy oferują niewiele mieszkań na sprzedaż.

Z kolei w gminach okalających miasta liczba osób, które skorzystały z dofinansowania wkładu własnego w ramach MdM, zależy od maksymalnej ceny za mkw. obowiązującej w mieście. Prawidłowością jest stopniowe zmniejszanie się limitów w miarę zwiększania się odległości od centrum. Na czele rankingu są gminy sąsiadujące z Poznaniem, gdzie złożono 388 wniosków, co stanowi 28 proc. wszystkich wniosków, i z Gdańskiem (odpowiednio 312 wniosków i 23 proc.).

W Poznaniu nie tylko limit dla samego miasta jest dosyć wysoki, lecz także limit dla gmin, które to miasto okalają, jest wysoki. Dzięki temu tam Mieszkanie dla Młodych cieszy się popularnością ? tłumaczy analityk

Najwięcej wniosków o dofinansowanie z programu Mieszkanie dla Młodych złożono w województwach pomorskim (18 proc.), mazowieckim (17 proc.) oraz wielkopolskim (16 proc.), a najmniejszym powodzeniem MdM cieszył się w Opolskiem i Świętokrzyskiem (po 1 proc.).

W ofercie banków pojawią się odwrócone kredyty hipoteczne. Rząd przyjął projekt regulacji w tym zakresie

Rząd przyjął projekt Ministerstwa Finansów dotyczący ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym. Jeśli ustawa zostanie przyjęta przez Sejm i Senat, to banki będą mogły udzielać osobom starszym kredytów, których zabezpieczeniem będzie posiadana przez nich nieruchomość. Resort finansów zapewnia, że ustawa zawiera wystarczające regulacje chroniące klientów. Jeśli nowy produkt zyska popularność, w konsekwencji zwiększy się podaż nieruchomości na rynku.

Odwrócona hipoteka w tej chwili na polskim rynku nie funkcjonuje z tego względu, że był szereg barier prawnych, które musieliśmy wyeliminować, żeby banki mogły ją zaoferować ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Agnieszka Wachnicka, zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Rynku Finansowego w Ministerstwie Finansów. ? One już od dawna monitorują sytuację prawną na rynku w zakresie tego produktu. Zakładamy, że już prowadzą analizy i przygotowują się do tego, żeby móc go zaoferować. Sądzimy więc, że nastąpi to szybko, co nie znaczy, że produkt będzie w ofercie wszystkich banków.

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym i zdecydował o skierowaniu go do Sejmu. Wprowadzenie tego produktu do oferty banków ma pomóc starszym osobom podreperować domowy budżet. Odwrócona hipoteka polega na tym, że bank wypłaca klientowi ? zazwyczaj właśnie osobie starszej ? daną kwotę kredytu (jednorazowo lub np. co rok lub co miesiąc), którego zabezpieczeniem jest posiadana przez klienta nieruchomość.

Po śmierci kredytobiorcy dana nieruchomość nie staje się automatycznie własnością banku. To do spadkobierców klienta należy decyzja, czy spłacą w banku wypłacony do tej pory kredyt i zachowają nieruchomość czy też przeniosą prawo własności nieruchomości na bank.

Choć ustawa nie precyzuje, kto może korzystać z odwróconego kredytu, to zapewne same banki wprowadzą limit wiekowy dla klientów. W tym przypadku młodszy wiek klienta oznacza bowiem większe ryzyko dla banku.

Resort finansów, pracując nad nowymi regulacjami, koncentrował się na odpowiednim zabezpieczeniu interesów klientów.

Jednym z elementów jest możliwość odstąpienia od umowy. Standardowo przy kredycie konsumenckim mamy na to 14 dni od jej zawarcia, tutaj przedłużyliśmy ten termin do 30 dni. Wzięliśmy pod uwagę, że grupą beneficjentów tego produktu będą osoby starsze, które być może będą potrzebowały więcej czasu na podjęcie takiej decyzji i namyślenie się, czy ta oferta była odpowiednia ? mówi Wachnicka.

Banki będą też musiały przekazać potencjalnemu klientowi ? co najmniej na 7 dni przed podpisaniem umowy ? formularz informacyjny. Jego wzór zostanie określony w rozporządzeniu ministra finansów. To oznacza, że w każdym banku kredytobiorca otrzyma informacje na takim samym formularzu, dzięki czemu łatwiej będzie mu porównać oferty.

W formularzu znajdą się wszystkie istotne informacje dotyczące produktu ? a więc prawa i obowiązki stron, kwota kredytu, jej stosunek do wartości nieruchomości i dodatkowe opłaty ? dodaje przedstawicielka Ministerstwa Finansów.

Ustawa przewiduje także możliwość wcześniejszej, bezpłatnej spłaty kredytu oraz ogranicza odpowiedzialność klienta maksymalnie do wartości nieruchomości. Precyzuje też przypadki, w których bank może wypowiedzieć umowę przed terminem. Chodzi tu o zaniedbywanie przez klienta swoich podstawowych obowiązków, takich jak płacenie podatków, związanych z nieruchomością, dokonywanie niezbędnych napraw czy utrzymywanie nieruchomości w odpowiednim stanie. Jeżeli kredytobiorca naruszy te obowiązki, to bank będzie mógł wypowiedzieć umowę, ale nie od razu.

Najpierw będzie musiał kredytobiorcę wezwać do tego, żeby przestał te obowiązki naruszać, a jeśli to nie poskutkuje, to będzie musiał zażądać upoważnienia do wypełniania tych obowiązków w imieniu klienta. Bank będzie mógł wypowiedzieć umowę dopiero wtedy, gdy kredytobiorca nie zechce nawet podpisać tego upoważnienia ? tłumaczy Wachnicka.

Jej zdaniem przyjęcie ustawy może mieć również wpływ na rynek nieruchomości ? przekazywane bankom nieruchomości będą trafiały na rynek, co doprowadzi do zwiększenia podaży nieruchomości, a w konsekwencji do obniżki cen.

Na rynek mieszkaniowy wracają klienci kupujący na kredyt.

 

Mówi: Jarosław Szanajca
Funkcja: prezes zarządu
Firma: Dom Development

Do deweloperów zaczynają wracać klienci kupujący mieszkanie na kredyt, co może oznaczać, że rynek hipotek najgorsze ma już za sobą. Ubiegłoroczna sprzedaż kredytów była najniższa od 2005 roku, a mieszkań szukali raczej klienci z gotówką. Większe zainteresowanie kredytami może przełożyć się na wzrosty sprzedaży mieszkań. Niekoniecznie przyczyni się do tego program Mieszkanie dla Młodych, przynajmniej w niektórych miastach ? ocenia Jarosław Szanajca, prezes Dom Development.

Miniony rok prezes Dom Development ocenia jako lepszy od prognoz, i to mimo najgorszej od ośmiu lat sytuacji na rynku kredytów hipotecznych (według Związku Banków Polskich sprzedano ich 176 tys. o łącznej wartości 36,5 mld zł). Stabilizacja stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie, co wpływa na wysokość rat kredytu i nieopłacalność bankowych form lokowania kapitału, powinna zachęcić klientów do zakupu mieszkań.

 ? Na początku ubiegłego roku kredyty hipoteczne szły słabo, ale na zakupy ruszyli klienci gotówkowi ? w pierwszych miesiącach rekordowy był udział klientów kupujących bez kredytu ? mówi Newserii Biznes Jarosław Szanajca. ? Teraz stopniowo rynek kredytów hipotecznych się odbudowuje. Sprzedajemy coraz więcej mieszkań w kredycie.

Klientów nie zniechęca nawet Rekomendacja S, która weszła w życie w styczniu. Zgodnie z nowymi zaleceniami KNF kupujący musi posiadać co najmniej 5-proc. wkład własny.

 ? Ta rekomendacja nie wywołała dla nas żadnych skutków, bo i tak zawsze wymagaliśmy 5 proc. udziału własnego ? mówi Jarosław Szanajca.

Nie liczy również na zwiększoną sprzedaż dzięki rządowemu programowi Mieszkanie dla Młodych. W niektórych miastach, mimo dużych oczekiwań, program właściwie nie działa. Przez ustalone limity cenowe Dom Development ma w swojej ofercie tylko kilkadziesiąt mieszkań objętych MdM. Szanajca nie chce też prognozować, jaki wpływ na deweloperów będzie miało uruchomienie Funduszu Mieszkań na Wynajem.

 ? Deweloperzy doskonale wiedzą, że budowanie jakichkolwiek planów na przyszłość w oparciu o zapewnienia rządowe jest działalnością samobójczą. W związku z tym musimy pracować tak, jakby tych programów nie było. One mogą pomóc albo i nie. Rodzina na Swoim przez dwa lata była absolutnie martwym programem, chociaż miała spowodować przełom ? podkreśla prezes Dom Development.

Zapewnia, że najbliższe plany firmy zakładają uruchomienie szeregu inwestycji, z których większość to kolejne etapy już rozpoczętych projektów.

 ? Mamy w planach spore zakupy gruntów w lewobrzeżnej Warszawie, na przykład na Mokotowie. Jesteśmy tam ?niedoważeni? z czasów szaleństwa cenowego 2007-2008. Nie mogliśmy tutaj nic kupić z powodu zbyt wysokich cen, a dziś one się trochę zracjonalizowały ? tłumaczy Jarosław Szanajca.

Sprzedaż mieszkań rośnie. Duzi deweloperzy mają szansę na kilkudziesięcio procentowe wzrosty.

Mówi: Maciej Wewiórski
Funkcja: analityk
Firma: Dom Maklerski IDM

Wyraźnie poprawia się sytuacja na rynku mieszkaniowym. W ubiegłym roku deweloperzy zanotowali wzrosty sprzedaży przy zachowaniu wysokiej marży. W tym roku sprzedaż może wzrosnąć o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. Mniejsi deweloperzy przez ustawę deweloperską mają jednak problem z finansowaniem inwestycji. Dla wszystkich graczy na rynku problemem za kilka lat stanie się malejąca grupa klientów w wieku 25-35 lat.

 Zdecydowanie możemy powiedzieć, że deweloperzy mieszkaniowi najgorsze mają już za sobą. Niespodziewanie dla całego rynku, a także dla samych deweloperów sprzedaż mieszkań odbiła się z początkiem ubiegłego roku. Ceny poszły w ślad za liczbami sprzedawanych mieszkań. Deweloperzy odetchnęli z ulgą, bo niektórzy mieli problemy płynnościowe ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Maciej Wewiórski, analityk Domu Maklerskiego IDM.

Według niego początek tego roku zapowiada kontynuację, a nawet poprawę trendu. Sprzedaż nowych mieszkań wzrośnie w skali kraju o kilkanaście procent, a najwięksi, notowani na giełdzie deweloperzy mogą poprawić swoją sprzedaż nawet o kilkadziesiąt procent. Równocześnie ze wzrostem sprzedaży deweloperom udaje się utrzymać marżę na odpowiednim poziomie wynoszącym 20-25 proc. To według eksperta zapewnia oczekiwany zwrot z inwestycji. Niewykluczone, że w tym roku marża deweloperów nawet wzrośnie. Dla klientów może oznaczać to wzrost cen, ale branża cieszy się z dobrych wyników finansowych.

Odbicie na rynku widać w danych dotyczących przepływu gotówki deweloperów.

 ? W rachunku cash flow widzimy u dużych deweloperów wysokie marże, dobry cash flow operacyjny, czyli widzimy spokój? ocenia Wewiórski. ? Wcześniej nie udawały się emisje obligacji, ale w momencie, kiedy doszło do wzrostu liczby sprzedawanych mieszkań w ujęciu rocznym, zauważyliśmy większą skłonność podmiotów finansowych do udzielania pożyczek bądź rolowania długu.

Dodaje jednak, że poprawa dotyczy przede wszystkim dużych deweloperów. Mniejsze podmioty na rynku w większym stopniu odczuwają ograniczenia nałożone przez obowiązującą od 2012 r. ustawę deweloperską.

 ? Duże spółki są w stanie finansować się z kredytów bankowych, z obligacji, ale również z wpłat klientów, którzy realizują przedpłaty na mieszkania. Niestety wprowadzenie ustawy deweloperskiej spowodowało, że mniejsi deweloperzy nie mają większych szans na podpisanie umów z bankami dotyczących otwartych rachunków powierniczych, co automatycznie wiąże się z możliwością skorzystania ze środków wpłacanych przez klientów na budowę mieszkań ? tłumaczy Maciej Wewiórski.

W jego ocenie, w konsekwencji z rynku może zniknąć kilka mniejszych spółek deweloperskich. To z kolei może oznaczać zmniejszenie liczby oddawanych mieszkań. Więc z jednej strony mniejsze ryzyko dla klientów, a z drugiej mniejsza podaż na rynku mieszkaniowym. Może to nastąpić w ciągu najbliższych 2-3 lat.

Za kilka lat problemem dla deweloperów może stać się niż demograficzny, czyli malejąca liczba osób w przedziale wiekowym 25-35 lat, które najczęściej kupują mieszkania. Wewiórski ocenia, że pogorszenie sytuacji związane z demografią może nastąpić za 5-7 lat.