Archiwa tagu: OFE

Kryzys na Ukrainie i kończące się zapisy do OFE ożywiają rynek akcji

Pomimo normalnego letniego zmniejszenia obrotów na giełdzie, na rynku akcji dużo się dzieje. Na notowania wpływają przede wszystkim kończący się okres zgłaszania się do pozostania w OFE oraz kryzys na Ukrainie. Rekordy na zagranicznych parkietach mogą skłonić inwestorów do wyprzedaży akcji.

Obecnie na giełdzie obserwujemy niższe obroty, co jest znamienne dla wakacyjnych miesięcy. Taki trend powtarza się w zasadzie co roku. Nie znaczy to, że powinniśmy zapomnieć o giełdzie: w akcjach wiele się dzieje ? ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Przemysław Gerschmann, menedżer inwestycyjny Biura Doradztwa Inwestycyjnego Citi Handlowego.

Choć średni obrót akcjami spółek z indeksu WIG30 w ciągu 20 czerwcowych dni sesyjnych na GPW wyniósł ok. 670 mln zł na sesję, w ubiegłym tygodniu ten sam wskaźnik wyniósł jedynie 503 mln zł na sesję. Gerschmann zauważa jednak, że pomimo niższej aktywności inwestorów, rynek akcyjny jest mocno zależny od wydarzeń zewnętrznych.

Największy wpływ na notowania ma przede wszystkim kończący się termin składania deklaracji o pozostaniu w OFE. Do końca lipca Polacy mogą podjąć decyzję o przeniesieniu całości swoich emerytalnych oszczędności do ZUS-u lub pozostawieniu części w prywatnych OFE.

Gerschmann ocenia, że nawet ważniejszym czynnikiem może być geopolityka.

Polska jest dosyć mocno narażona na ryzyko geopolitycznych wydarzeń, jakie dzieją się w ostatnich dniach ? uważa Gerschmann. ? To z pewnością będzie miało duży wpływ na krajowy rynek.

Dodaje, że inwestorzy spoglądają też na zagraniczne rynki, które w przeciwieństwie do warszawskich indeksów notują duże wzrosty. Indeks DAX we Frankfurcie na początku lipca przekroczył rekordowy poziom 10 tys. punktów, od tego czasu utrzymuje się nieznacznie poniżej tej granicy. W ciągu 12 miesięcy DAX zyskał ponad 16 proc. Dobre wyniki osiągają także indeksy w Stanach Zjednoczonych.

To z pewnością ma też wpływ na nastroje inwestorów, którzy już widzą szczyt i mogą próbować wcześniej realizować zyski ? przewiduje Gerschmann.

Dziś OFE mają przekazać do ZUS-u 51,5 proc. zgromadzonych środków

Mówi: Wiesław Rozłucki
Funkcja: prezes Rady Giełdy

W sobotę weszła w życie ustawa o OFE. Dziś, zgodnie z ustawą, fundusze mają przekazać do ZUS-u 51,5 proc. zgromadzonych środków. Zmniejszenie aktywności OFE na rynku kapitałowym może mieć negatywny wpływ na warszawski parkiet. Z drugiej strony, indeksom giełdowym sprzyjać będzie poprawiająca się koniunktura w gospodarce ? ocenia Wiesław Rozłucki, prezes Rady Giełdy Papierów Wartościowych. 

 Polska gospodarka wychodzi z okresu spowolnienia, co na pewno wpłynie pozytywnie na notowania giełdowe ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wiesław Rozłucki, prezes Rady Giełdy. ? Negatywnym czynnikiem niewątpliwie jest zmniejszenie aktywności otwartych funduszy emerytalnych na rynku kapitałowym. Pytanie zasadnicze jest takie, czy zamiast aktywnych funduszy emerytalnych, które dostarczały kapitał polskim przedsiębiorstwom, pojawią się inni inwestorzy, krajowi lub międzynarodowi, którzy wypełnią tę lukę kapitałową.

Marginalizacja OFE będzie miała natomiast wpływ nie tyle na obroty, ile na kapitalizację giełdy.

 ? Wpływ na obroty wynikające z marginalizacji OFE może nie będzie tak duży, ponieważ OFE tradycyjnie były inwestorami długoterminowymi, niezaangażowanymi w codzienne spekulacje giełdowe ? tłumaczy prezes Rady Giełdy. ?Kolejne pytanie, jak będzie się przedstawiała sytuacja w ciągu najbliższych miesięcy, gdy uczestnicy OFE mają zdecydować, czy dalej będą chcieli przenosić składki do OFE, czy przerzucą wszystkie swoje składki emerytalne do ZUS?u.

W ubiegłym tygodniu minister finansów Mateusz Szczurek wyjaśniał, że pozostawienie limitów inwestycyjnych dla otwartych funduszy emerytalnych pozwoli na uniknięcie zaburzeń na giełdzie z powodu wyprzedaży akcji z portfela OFE. Zgodni z ustawą minimalny poziom inwestycji funduszy w akcje wynosi 75 proc. do końca tego roku, a w kolejnych będzie stopniowo zmniejszany.

Dopiero w sierpniu okaże się, ilu ubezpieczonych zdecydowało się na pozostawienie części swoich składek w OFE i jaki może być ostateczny wpływ zmian w systemie emerytalnym na warszawski parkiet. W ubiegłym tygodniu prezydent skierował ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego.

Dziś wchodzi w życie część przepisów o OFE. Nie zachęcą do odkładania na emeryturę

Mówi: Krzysztof Nowak
Funkcja: członek zarządu
Firma: Mercer Polska

Dyskutowany model gwarantowanych przez państwo minimalnych emerytur dla wszystkich nie sprawdzi się, jeśli rząd nie wprowadzi zachęt do oszczędzania. Funkcjonujące dziś instrumenty nie są opłacalne i nie przyniosą istotnego zysku w perspektywie kilkunastu lat. Nawet wchodzące dziś w życie zmiany w Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego nie zmobilizują Polaków do odkładania na emerytury.

14 stycznia zgodnie z nowelizacją ustawy o zmianach w systemie emerytalnym zacznie obowiązywać część nowych przepisów dotyczących OFE, w tym te, które mają zachęcić do oszczędzania w IKZE.

 ? W uzasadnieniu do ustawy o zmianie warunków funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych jako jedno z wyjaśnień do jej wprowadzenia, pojawia się konieczność dobrowolnego oszczędzania. Natomiast dziwnym trafem ustawodawca ograniczył ją wyłącznie do Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego i tylko temu produktowi inwestycyjnemu poświęca uwagę. Wprowadza tzw. stałą stawkę podatku dochodowego od wypłaty z IKZE w wysokości 10 proc. ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Nowak z firmy doradczej Mercer Polska.

Dochód przekazywany do IKZE nadal będzie zwolniony z podatku, jednak wpłaty w roku kalendarzowym nie będą mogły przekroczyć kwoty odpowiadającej 1,2-krotności przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia miesięcznego.

 ? IKZE ze swoim limitem, który wynosi około 4 tys. zł rocznie, w żaden sposób i nikomu do niczego się nie przyda. Przez 20 lat możemy zaoszczędzić około 80 tys. zł, czyli z ewentualnym zyskiem możemy mieć około 120-150 tys. zł w bardzo optymistycznym wariancie. To w niewielkim stopniu albo nie w takim, na jaki liczymy, zwiększy naszą emeryturę? wylicza ekspert.

Aby zmobilizować Polaków do odkładania na emerytury i by te oszczędności były znaczące, rząd powinien wprowadzić zachęty w postaci ulg fiskalnych lub dodatkowych produktów inwestycyjnych.

 ? Państwo o nich milczy, chociaż ustawodawca w 1999 roku takie produkty wprowadzał. Mówię tu przede wszystkim o pracowniczych programach emerytalnych, o Indywidualnych Kontach Emerytalnych, które pojawiły się wiele lat temu. I tym produktom również powinniśmy poświęcić uwagę ? uważa Krzysztof Nowak.

Nie zgadza się z argumentem rządu, który wprowadzając zmiany twierdził, że Polska realizuje ten sam scenariusz co wiele krajów w Europie, czyli odchodzi od systemu kapitałowego, który nie zdał egzaminu.

 ? To nie jest absolutnie prawda. Są kraje w Europie, ale takie, których chyba nie chcemy naśladować, np. Węgry, które rzeczywiście zlikwidowały filar kapitałowy. Natomiast większość państw nie rezygnuje z tego elementu kapitałowego w systemie emerytalnym, czyli z naszego OFE, tylko je zmienia. To rzeczywiście jest słuszny kierunek ? informuje Krzysztof Nowak.

Wśród możliwych zmian wymienia te, które rząd planował kilka lat temu, czyli obniżanie kosztów funkcjonowania OFE, uwolnienie limitów inwestycyjnych,  rezygnację z minimalnej stopy zwrotu, zwiększenie limitu dla inwestycji zagranicznych, poprawienie konkurencyjności pomiędzy funduszami czy wprowadzenie kilku różnych typów funduszy w zależności od wieku inwestora.

Teraz politycy dyskutują o systemie solidarnościowym, czyli minimalnych emeryturach dla wszystkich, ale o niewielkiej wysokości.

 ? Część z nich traktuje to jako fenomenalny pomysł, który rozwiąże wszystkie problemy. Odwołujemy się do doświadczeń krajów anglosaskich, Kanady, Australii. W tych krajach istnieją minimalne emerytury gwarantowane przez państwo, ale stosują one także szereg zachęt nie tylko fiskalnych, które mają spowodować, że ludzie będą samodzielnie oszczędzać. Jeżeli więc chcemy wprowadzić model solidarny, to powinniśmy też jednocześnie wprowadzać indywidualne dodatkowe oszczędności, o których u nas w ogóle się nie mówi ? podkreśla Krzysztof Nowak.

mBank Hipoteczny szykuje się do pierwszej emisji listów zastawnych. Mogą one zastąpić obligacje w portfelu OFE

Mówi: Piotr Cyburt
Funkcja: Prezes zarządu
Firma: mBank Hipoteczny

mBank Hipoteczny w tym roku dokona pierwszej emisji listów zastawnych, których zabezpieczeniem będą kredyty hipoteczne dla osób fizycznych pozyskane we współpracy z mBankiem. Te dłużne papiery wartościowe mają zastąpić depozyty jako źródło refinansowania kredytów hipotecznych udzielanych przez mBank. Listy zastawne w trakcie kryzysu okazały się jednym z najbezpieczniejszych instrumentów finansowych w Europie.

 ? Po raz pierwszy w polskim sektorze bankowym wkomponowaliśmy się w proces sprzedaży kredytu hipotecznego w ramach grupy bankowej, to znaczy: sprzedaż jest prowadzona przez sieć banku uniwersalnego i my oferujemy w istocie taki sam produkt, tylko pod innym brandem. Oferujemy go po to, żeby zrefinansować listem zastawnym i odciążyć bank uniwersalny od tego, by te kredyty refinansował depozytami jak dotychczas ? tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Cyburt, prezes zarządu mBanku Hipotecznego.

mBank i mBank hipoteczny rozpoczęły przygotowania do emisji listów zastawnych, zabezpieczonych wspólnie sprzedawanymi kredytami już rok temu. Pierwsze emisje oparte na nowym rozwiązaniu są planowane na pierwszy kwartał tego roku. Jesienią emisja listów zastawnych powinna już przebiegać na większą skalę.

Cyburt podkreśla, że listy zastawne są bezpieczniejsze od innych instrumentów finansowych. Są to papiery dłużne, które mogą być emitowane jedynie przez banki hipoteczne. Podstawę emisji i zabezpieczenie stanowią wierzytelności banku zabezpieczone hipotekami.

 ? W momencie, kiedy rząd wycofuje z funduszy emerytalnych kilkadziesiąt miliardów złotych obligacji, aż się prosi, żeby te obligacje czymś zastąpić. I nie ma lepszego instrumentu niż list zastawny. Np. listy zastawne w Grecji, Portugalii czy Hiszpanii obroniły się przed kryzysem i zwłaszcza te, które miały bardzo dobry rating, uzyskiwały korzystne ceny ? przekonuje Cyburt.

Zmiana modelu refinansowania kredytów hipotecznych dla osób fizycznych to jeden z celów mBanku. Jak podkreśla Cyburt, w konsekwencji kryzysu banki w większości wykorzystują krótkoterminowe depozyty oraz pożyczki od zagranicznych akcjonariuszy do refinansowania kredytów hipotecznych. Zastąpienie tych instrumentów listami zastawnymi powinno poprawić sytuację i możliwości rozwoju rynku hipotecznego. Cyburt dodaje, że wprowadzenie takiego modelu wymuszają skutki kryzysu i nowe regulacje płynnościowe dla banków. Sytuacja na rynku 10 lat temu wykluczała obrót listami zastawnymi, choć było to teoretycznie możliwe. W wyniku załamania rynku mBank Hipoteczny zyskał szansę zmiany modelu refinansowania kredytów hipotecznych.

Powodzenie zmian – jeśli chodzi o popyt na rynku polskim – opiera się w pewnym stopniu na zmianach w OFE. Cyburt liczy, że zamiast inwestowania w obligacje skarbowe, fundusze będą mogły kupować na większą skalę listy zastawne.

 ? Specyfika listów zastawnych polega na tym, że one są głównie kupowane przez inwestorów lokalnych. Więc jeśli myślimy o systemie bezpiecznego refinansowania kredytów hipotecznych i w ogóle bezpiecznym systemie funkcjonowania banków, to powinniśmy sprzyjać również temu, żeby rynek od strony popytu był wystarczający ? przekonuje Cyburt. ? Mam nadzieję, że postulaty środowiska i bankowego, i rynku kapitałowego, żeby list zastawny mógł zastąpić w jakiejś mierze wycofane obligacje, zostaną uwzględnione. I te ustawowe limity, które istnieją w tej chwili w OFE, będą zmienione w taki sposób, by zachęcać do inwestowania w listy zastawne.

Przejęcie aktywów OFE przez państwo budzi wątpliwości

Mówi: Prof. Ryszard Bugaj
Funkcja: ekonomista
Firma: Instytut Nauk Ekonomicznych PAN

Odejście od OFE jest konieczne, choć sposób jego dokonania budzi wiele wątpliwości ? uważa Ryszard Bugaj, ekonomista z Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. W piątek Sejm uchwalił zmiany, które zakładają m.in. przekazanie ponad połowy aktywów funduszy do Skarbu Państwa. Bugaj podkreśla, że podczas tworzenia reformy systemu emerytalnego w 1999 r. zabrakło argumentów ekonomicznych.

 ? Kiedy ten system ustanowiono w 1997 i 1999 roku, to wtedy zabrakło takiej dyskusji. Pamiętam moich kolegów z parlamentu, którzy nie rozumieli, co uchwalają, a nie rozumieli dlatego, że ze środowiska ekonomicznego nie wyszły stosowne ostrzeżenia. Moim zdaniem sama zasada, która legła u podstaw systemu, że wysokość świadczeń w pewnym stopniu będzie zależała od tego, co się dzieje na kapryśnych rynkach finansowych, jest dla ubezpieczeń społecznych niedopuszczalna. Co innego, gdy ludzie dobrowolnie się ubezpieczają, sami podejmują ryzyko ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. Ryszard Bugaj z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN.

Jego zdaniem, z tego powodu odejście od OFE jest koniecznością, choć niektóre przyjęte przez rząd rozwiązania w tym zakresie budzą jego wątpliwości.

Zgodnie z przyjętymi w piątek głosami koalicji PO-PSL zmianami, Skarb Państwa przejmie 51,5 proc.aktywów otwartych funduszy emerytalnych. OFE do 3 lutego będą musiały przekazać te środki w formie obligacji i bonów skarbowych. Aktywa te zostaną następnie umorzone, a środki zapisane na indywidualnych subkontach w ZUS. Te subkonta, w przeciwieństwie do obecnych zasad regulujących emerytury z ZUS-u, będą podlegały dziedziczeniu.

OFE nie będa mogły również ponownie inwestować w obligacje skarbowe. Doprowadzi to do zmniejszenia długu publicznego, bo zamiast pożyczać środki budżetowi, fundusze będą inwestować w akcje, ale także m.in. w obligacje samorządowe i drogowe. Do OFE będzie trafiać 2,92 proc. wynagrodzenia brutto.

Przejęcie ponad połowy aktywów przez Skarb Państwa jest krytykowane m.in. przez część prawników jako niekonstytucyjne.

 ? Nie czuję się na siłach, by to ocenić. Na pewno nie zgodzę się z poglądem, że w OFE są nasze oszczędności prywatne. Co do tego nie mam cienia wątpliwości. Chodzi o to, że można te pieniądze wziąć, kiedy przyjdzie termin, nie wiadomo ile ich wtedy będzie i można je wypłacać tylko w drobnych ratach w długim okresie. Więc to nie ma nic wspólnego z depozytem bankowym. W tym sensie są to oszczędności o zupełnie innym charakterze ? przekonuje Bugaj.

Podkreśla jednak, że zmiany w OFE były konieczne ze względu na przyszły budżet: rząd zadecydował o niepodwyższaniu podatków, a obniżenie wydatków nie jest możliwe. Bugaj zaznacza, że zapomina o tym także prof. Leszek Balcerowicz, jeden z najgłośniejszych krytyków zmian w systemie emerytalnym.

 ? Jeżeli profesor Balcerowicz mówił: ?trzymajmy OFE?, to niech odpowie na pytanie, jak ? mając limit ostrożnościowy, do którego ustanowienia sam usilnie dążył ? zbudować budżet na następny rok i zachować OFE jednocześnie. To jest praktycznie niewykonalne ? ocenia Bugaj.

Bugaj pozytywnie ocenia również to, że w nowym systemie wysokość emerytur będzie mniej zależna od zmian na rynkach finansowych. W jego opinii to dobra zmiana, bo obowiązkowe emerytury nie powinny przymuszać obywateli do ryzyka giełdowego. Podkreśla także, że gwarantem emerytur jest państwo, które, jeśli będzie taka potrzeba, będzie dopłacać do ZUS-u. W ocenie Bugaja załamanie systemu nie jest prawdopodobne.

 ? Taki kryzys oznaczałby kryzys państwa, jego niewypłacalność. Nie sądzę, żeby były jakiekolwiek podstawy do tak dramatycznych prognoz ? przekonuje Bugaj. ? Jedna rzecz zmieniła się korzystnie, a mianowicie poziom kosztów, które są potrzebne, by wypłacić emerytury może być troszkę niższy.

Zmiany w OFE spowodowały duże polityczne zamieszanie. Niewykluczony jest nawet rozłam w PO, bo odejściem zagroził były premier Jerzy Buzek. Bugaj ocenia, że mogłoby to mieć dramatyczne konsekwencje. W piątkowym głosowaniu za zmianami byli jednak wszyscy obecni posłowie koalicji z wyjątkiem Andrzeja Dąbrowskiego (PSL), który wstrzymał się od głosu.

Ustawę o zmianach w systemie emerytalnym musi jeszcze zatwierdzić Senat i podpisać prezydent Bronisław Komorowski.

W Polsce potrzeba systemowych zachęt do oszczędzania

Mówi: Małgorzata Góra-Dubiela
Funkcja: prezes
Firma: Union Investment TFI

Polacy nie mają nawyku oszczędzania nie tylko z braku pieniędzy, ale i złych doświadczeń z poprzednich dziesięcioleci. Z powodu ustrojowych zmian i rządowych reform w ciągu kilkudziesięciu lat kilkakrotnie tracili swoje oszczędności. Dlatego zdaniem prezes Union Investment TFI należy wprowadzić rozwiązania, które będą zachęcać obywateli do gromadzenia oszczędności na własną rękę.

Zaledwie co trzeci Polak odkłada jakiekolwiek pieniądze z bieżącej pensji. Jak przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Małgorzata Góra-Dubiela, prezes Union Investment TFI, żeby zwiększyć ten odsetek potrzeba zachęt systemowych ze strony państwa.

 ? Podstawą powinny być  systemy obligatoryjnego oszczędzania na emeryturę wprowadzone przez państwo takie  jak np. OFE. Ważne jest, by wsparte były przez systemy zachęcające do oszczędzania  np. poprzez odpisywanie od podstawy opodatkowania składek. To byłby skuteczny bodziec dla Polaków, by systematycznie budować pulę oszczędności ? podkreśla Małgorzata Góra-Dubiela w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Systemy te muszą być przy tym zbudowane w sposób jasny i łatwy do zrozumienia. Zdaniem prezes Union Investment TFI, dobrym pomysłem są rządowe propozycje zmian dotyczące Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego, które są elementem III filaru systemu emerytalnego.

 ? Planowane zmiany w IKZE to  krok w dobrym kierunku. Oznaczają duże uproszczenie i to już prawdopodobnie spowoduje, że wzrośnie zainteresowanie nimi ? dodaje Małgorzata Góra-Dubiela.

Zgodnie z projektem przedstawionym przez ministerstwo pracy do oszczędzania w IKZE miałyby zachęcać kwotowy limit wpłat (zamiast procentowego), a także znana z góry stawka podatku (w wysokości 10 proc.), jakim objęte zostałyby wypłaty oszczędności.

Według Małgorzaty Góry-Dubieli kluczowym elementem jest właśnie stabilność wprowadzanych zmian prawnych. Dotychczasowe systemy oszczędzania nauczyły Polaków, że czasem za sprawą niezależnej od nich decyzji łatwo mogą utracić oszczędności całego życia.

 ? Paradoksalnie można powiedzieć, że Polacy w czasie swojej ostatniej historii byli uczeni tego, żeby nie oszczędzać, a jeżeli oszczędzać, to na krótki termin ? podkreśla prezes Union Investment TFI. ? Pomijam wydarzenia związane z wojną czy z wymianą pieniędzy w 1950 roku. Na pewno niektórzy z nas pamiętają podwyżki w latach 70., 80., słynne książeczki mieszkaniowe, gdzie ludzie latami odkładali i potem nic nie mogli za to kupić, ale także i hiperinflację w latach 1988-89.

Ostatnie zmiany w reformie emerytalnej to, zdaniem Małgorzaty Góry-Dubieli, także czynnik odstraszający od oszczędzania na emeryturę.

 ? Bez względu na to, jak się ocenia zmiany w systemie emerytalnym, trzeba jasno powiedzieć, że mogą one podważyć zaufanie do długoterminowego oszczędzania. Coś, co zostało wprowadzone jako system obligatoryjnego oszczędzania na emeryturę, ponownie zostaje zmienione ? tłumaczy prezes Union Investment TFI.

Główną zmianą, proponowaną przez rząd w systemie emerytalnym, jest nacjonalizacja obligacji z portfela OFE. Miałyby one zostać w całości przeniesione do ZUS-u. Kolejna to tzw. ?suwak bezpieczeństwa?, polegający na stopniowym przekazywaniu do ZUS-u aktywów zgromadzonych w otwartym funduszu emerytalnym przez okres 10 lat poprzedzających przejście na emeryturę. Taki zabieg eliminowałby tzw. ryzyko złej daty, związane z przechodzeniem na emeryturę w czasie nagłego załamania koniunktury. Według ostatniej opinii do projektu ustawy przygotowanej przez resort pracy, po wejściu w życie reformy członkowie OFE będą mieli cztery miesiące na zadeklarowanie chęci pozostania w funduszu. Jeśli tego nie zrobią, ich oszczędności automatycznie trafią do ZUS.